Forum Dyskusyjne
Zaloguj Rejestracja Szukaj Forum dyskusyjne

Forum dyskusyjne -> Umysł i ciało -> Joga -> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi. Idź do strony 1, 2, 3, 4
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu
Re: <q0q0q0> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Poniedziałek, 14 Maj 2007, 13:01 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




2007-05-14 12:27
Prowadząc trening przyciągnęła moją uwagę dziewczyna , na której twarzy czytałem płacz.
Obchodziłem wszystkich, żeby się zorientować jak pracują , a przy niej mnie ruszyło.
Diagnozowałem rozumowo sposób trenowania, czyli przezywałem emocje raczej mózgowca , chłodnego obserwatora, zadaniowo nastawionego zawodnika.
Tylko przy niej emocje mi zagrały. Chciałem coś na gwałt robić. Poszedłem za mądrością Nhat Ninh Minha. W komentarzu skierowanym do grupy, wetkniętym na krótko w instrukcje , tonem chyba co nieco groźnym i mentorskim, polecałem rozdzielenie się z emocjami, przyglądanie się im życzliwe, towarzyszenie im bez pochłonięcia przez nie.
Z ulgą zobaczyłem ,ze zaczynający się na jej twarzy płacz zniknął. Zająłem się tym co fajne i w czym czuję się jak ryba w wodzie czyli akcjami składowymi asan, najlepiej wykonywanymi w transie.

Wierzę, ze poszerzanie pola samoświadomości jest ważne w życiu ludzi.
Jest sposobem budowania mądrości, integruje, leczy, chroni przed wyzyskiem.
Jest realizacją i sokratejskiego : "poznaj samego siebie"; i istotą poznania jogicznego.
Jeśli tak, to nie widzę tej wiary w szybkim "załatwieniu "emocji Magdy
Ani w zachowaniu dalszym, typowo treningowym, które może uczyć ucieczki od przykrych emocji w zewnątrz sterowany wysiłek.

Jak rozbudowywać dzisiaj mój behawior trenera w kierunku bardziej holistycznego podejścia? Jak angażować wszystkie części osobowości trenujących? I intelekt, i wyobraźnie i zasoby emocjonalne
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Środa, 13 Czerwca 2007, 13:37 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Olśniło mnie: jesli stan ducha trenera komunikujacego instrukcję wykonania asany jest wytworem treningu i tej asany to , to jest bardzo dobre instruowanie.
Jesli trener pozawerbalnie, tonem głosu, ciałem , oczami przekazuje stan psychiczny wywoływany ta asaną i dobrym trenowaniem robi dobrą robotę.

Jak dowiadywac sie ,co sie komunikuje nieintencjonalnie? poza samoświadomością?
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Środa, 13 Czerwca 2007, 13:55 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Wczoraj hycel zabrała fiestę. Chciałem zeby odeszła godnie. zeby nie niszczała przed blokiem. Żeby jej nie rozkradli.

Kiedy ją widziałem ostatni raz bardzo silnie przezyłem coś takiego:
ojciec pogładził mnie chłopaka kosturowatą ciepłą dłonią. uśmiechnął sie, : będzie dobrze.....
cos takiego komunikował mi za zycia raz, czy dwa.
Gdy ostatnio do niej wsiadałem dziwiłem sie, jak mogłem w takim bajzlu jeździć?????
Dzisiaj jechałem Escortem jak bombonierka, czyściutkim i pachnącym
Czuję sie w nim lepszym gosciem . Naprawde ścieram pyłki i juz byłem w myjni. Czuje sie w nim kim innym,niz w fiescie.
Nie wiem dlaczego nienawidze go , gdy znów rano okazało sie,ze fiesty nie ma przed blokiem.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Środa, 19 Grudnia 2007, 09:23 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Czytam 'pod lupą Newsweeka'
"Leo zawodowiec"
że pewien redaktor przegadał z Leo Beenhakkerem 4 godziny, w tym o piłce rozmawiajac tylko 10 minut.
Nowy trener czołowej druzyny angielskiej kolekcjonuje obrazy Modriana Chagala, imresjonistów.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Sobota, 16 Lutego 2008, 16:53 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




........jakbysmy byli w biegu długodystansowym.wyrównalismy odech, nie robilismy nagłych wysiłków zaburzajacych rytm biegu .

bieg produkował energie, wypoczywalismy w locie, w adho mukha z pietami wysoko bylismy jak kormorany suszące skrzydła na słońcu , by zaraz pooleciec dalej, potem odpczywalismy w sirsaanie................ słońce silnie iskrzyło na sniegu mroźny wiatr za oknami , a my w ciepłej sali.................
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Wtorek, 13 Maj 2008, 12:04 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




2008-05-13 09:06

Jurek Mellibruda w majowym numerze „Charakterów”, w wywiadzie : „Psychoterapia moje życie” powiada: > Psychoterapia przez cały dwudziesty wiek była podzielona i uprawiana w równoległych nurtach, czasem zwalczających się a czasem zupełnie siebie nie dostrzegających. To tak, jakby było 50 różnych psychoterapii.


Wypisz wymaluj tak samo jest z jogą.

W artykule wydania specjalnego (1/2008) , „Charakterów” Pt.; „Jak rozpętaliśmy psychoterapię?” Zofia Milska –Wrzesińska powiada:
„ Kiedyś psychoterapia wydawała mi się jednocześnie sztuką, ideologią, zapisem wartości, sposobem zycia.
Po pracy na wydziale psychiatrycznym zobaczyłam jak ważne jest rzetelne przygotowanie zawodowe…. Specyfiką tego zawodu jest to, że to my jesteśmy narzędziem. To nie oznacza ,że psychoterapeuta powinien być jakoś szczególnie charyzmatyczny. Podstawą jest wiedza, umiejętności szczególnie w zakresie budowania dobrej leczącej relacji – znajomość siebie i głębokie doświadczenie kliniczne.”

Kiedyś Hatha-Yoga też była dla mnie wszystkim . Specyfiką mojej roboty jest usprawnianie relacji ze swoim ciałem.

Na początku Hatha-Yogi w Polsce (86- ty gdy Sławek Bubicz wprowadził Gabrielę tutaj ) samoistnie relacje w niewielkim środowisku był dobre. Dla mnie wspaniałe.
Dzisiaj raczkuję w pojmowaniu trenera Hatha – Yogi podobnym do powyższego pojmowania zawodu terapeuty.

Jeszcze raz Dr hab., Jerzy Mellibruda:
” Nie zajmuję się promocją stylów zycia , czy wyborów życiowych. Uważam za brak kompetencji albo wyraz bezradności terapeuty, jeśli robi coś innego niż pomaga ludziom w odkrywaniu ich własnej drogi i wartości. Często pacjenci gdy przedrą się przez ślady swoich krzywd i traum, zaczynają w końcu stawać na nogi, odczuwają głód wartości. Mnóstwo wspaniałych ludzi i dzieł kultury oferuje im przewodnictwo duchowe, ale to nie moja robota.”

A jaki faktyczny zakres roboty społecznej realizuję w roli trenera Hatha-Yogi ?? Pomagam im odkrywać własna drogę?
Amy Weintraub ma zwyczaj mówić swoim uczniom: „ Nie jest naszym celem stworzenie idealnie zgranego zespołu. Nawiązujecie tu nową , zdrowszą relację ze swoim ciałem i umysłem. Macie moje pełne przyzwolenie na wszystko , co uczyni waszą praktykę najściślej osobistą , oryginalną i niepowtarzalną”
Tak daleko nie zaszedłem. Sam z trudem akceptuję swoją praktykę.
Wierzę, ze ogólnie biorąc dobrze żyję . To jest wspaniały trop. Dobra „tropa” jakby powiedział Mariusz Wilk.


Lidia Mieścicka:-„ Myślę ze psychoterapia jest zawodem , w którym jest miejsce na rzemiosło i na sztukę. Trzeba znać zasady i umieć je stosować, ale jest to też sztuka i pewien rodzaj twórczości, który towarzyszy każdemu kontaktowi z każdym człowiekiem. ’’

Czasami prowadzę w natchnieniu, trenujemy w pełnej koncentracji na tym co robimy (i czujemy?)

Ważne są dla mnie zasady dobrej roboty, czy to w malarstwie, żeglarstwie czy jodze. Miałem okresy gdy wyraźnie czułem smak dobrej roboty. Główną zasadą jest tu przyjemność płynąca z tego co się robi.


Wojciech Eichelberger: „ Będzie musiała powstać – i juz zaczyna powstawać – zupełnie nowa forma psychoterapii, dostosowana do naszych coraz bardziej rozpędzonych czasów.”
Ostatnio wydawało mi się , ze znalazłem się na bocznej, zapomnianej stacji kolejowej.
A tu chłopaki mówią, że to nie koniec świata, budowany jest nowy pociąg.
Gdzie on jest?
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Środa, 21 Maj 2008, 17:01 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Kiedy tylko Doloes kładzie się na kostkach wpada w ten stan. Z tego co mówi wnioskuję, że chce w niego wpaść , jakby czekała żeby w to wpaść. Chce być w nim zawsze? Być może zachowanie naukowca w jego miejscu pracy męczy ją przez sam fakt wymuszenia , bo jest jej nieautentycznym zachowaniem.
Po roku cotygodniowych treningów, gdy do sali weszła niezorientowana koleżanka, Doloes padła jak podcięta wnykami sarna w biegu . Jakby niepowołany osobnik zobaczył ją nagle nagą, albo nawet oddającą się nieprzyzwoitym figlom z młodzianem. Zareagowała jakby ze wstydu chciała się błyskawicznie ukryć za źdźbłem trawy. Swą nagość. Intymność.


Doloes wykonuje najmniej z moich instrukcji, w grupie.
Czy w początkowych Viparata Karani czy w Setu Bandha Sarvangasanie natychmiast zapada w stan zamknięcia w sobie tak głęboki, że tylko co poniektóre instrukcje docierają do niej.

Gdy patrzę na nią mam wrażenie ,ze jest wtulona w swój sen. Nawet nie słodko, nie czule, tylko z natężona uwagą. Koncentracja uwagi nie jest ekstremalna. Jest powyżej średniej. Jest trwała jak Ziemia w Kosmosie.
Stan zanurzenia w siebie jest ścianą nasłonecznioną w wiejskim gospodarstwie.

Ściana była świadkiem wielu zbrodni wojennych, wielu okrucieństw nocnych. Widziała też miłość. Może chłonąć każde zdarzenie, tak jest nieruchoma. Nic w niej nie drgnie, nie rozsypie się - czy widzi matkę kołyszącą dziecko w ramionach, czy kopulującego byka z krową czy wrzeszczącego żołnierza w amoku mordowania. Ściana tynkowa nie słyszy.
Kiedyś ze złością poprawiałem jej ułożenie stóp, kształt pleców ustawienie szyi czy rąk.
Potem przestałem i sprawdzałem czy będzie więcej słyszeć gdy nie będę jej w ogóle poprawiał. Po godzinie taka strategia zaczęła przynosić efekty. Zaczela więcej robić z instrukcji .
Ale tez czuję się winny że wbrew niej poruszam je stopami czy barkami.
Bo przecież stan w jakim jest, jest poza jej ciałem. Albo ciało jest bezwładne żeby mogła pogrążyć się w tym jej doniosłym stanie, w którym jest zatopiona od lat, tak głęboko.
Czy tak właśnie przezywa miłość?

Ściana może przetrwać wojny i traumy rodzinne. Kula może ją podziurawić, powódź zatopić, ale zasadniczo jest nie do zdarcia.
Jest świadkiem świata poza treningiem jogi w maju 2008 roku, poza jej ciałem.
Dziwi mnie, ze Doloes przychodzi zawsze pierwsza, zawsze chętnie uczestniczy na swój sposób w treningu.
Czasami mój układ z grupą utrzymuje się tylko dzięki jej motywacji wyrażanej w dowcipach, w śmiechu.
I wstaje zawsze ostatnia z siavasany. Jakby z ociąganiem odrywała się od grobowca matki. Bo nie załatwiła z nią jeszcze wszystkich spraw.

Piękne pokazy Rodneya Yee czy niektóre porywające Gabrieli wyrażają inny stan niż stan Doloes.
Wspólny im jest wewnętrzny spokój choćby jako aspekt większego stanu. Rodney, Gabriela wibrują energią gorącego , ujarzmionego ciała
Ich uważność dźwięczy w tańcu.

Doloes trwa w nieskończonym śnie świadka tak obiektywnego jak ściana , na którą padają cienie ludzi w pobliżu.
Niezłomnie , przez eony lat świetnych wydatkuje energię aby być dokładnie ścianą.

Ostatnio na początku prowadzenia treningu przypominam sobie zewnętrzne kulturalnie wykonywane asany Gabrieli, Rodneya. To mi pomaga „lecieć po swoim”, nie zatracać się w klimatach emitowanych przez trenujących

O, królu Młocie
Czy mylę się wyznając powyższe i czuję, że jestem już na twoim dworze? Na twoim terenie? Gdzie sprawujesz rządy twardej ręki ?
Czy tak faktycznie jest?
Siedzę w zacisznym mało komu znanym pokoiku i sobie klikam i czuję jak narażam się tobie supermacho - oprawcy powyższym poetyckim psychologizowaniem.
Służące tobie dziewczyny nie wiedzą ,ze tutaj dzisiaj trochę złagodniałeś.
Przynajmniej nie traktujesz mnie z punktu paralizatorem.
Ale twierdzenie, że Bert Hellinger unaocznia przemożny wpływ WYDARZEŃ w życiu naszych przodków na nasze przeżywanie, postawy , wybory. traktujesz już kopami.
Co to , to nie, to już za dużo. Wywalasz takie twierdzenie, tego Berta, na kopach za drzwi.
Jak sądzę także Mindela wywalasz gdy twierdzi ,że współbrzmienie, dostrojenie się do klienta , podążanie za jego procesem czyni jego terapię skuteczną. Rozwija go.
Przyjęcie takich poglądów osłabiłoby ciebie ?. Bo byłoby jasne ,że ściągasz od innych , nie jesteś oryginalny?
Bo musiałbyś wyrzec się zamordystycznej władzy? Trzymania krótko, przy pysku?
Właściwie bliskie mi jest, a pod koniec lat osiemdziesiątych dominowało, przeżywanie głównie aktów woli , edyktów królewskich; bezwzględne egzekwowanie ich , odstrzeliwanie nieposłusznych.
Czy byłem autorytarny?
Z całą pewnością nie wrabiałem innych w zachowania jedynie słuszne, dyktowane, przez tych co są wyżej w hierarchii.
Sam siebie trzymałem krótko. Korzystając z mocy własnego ojca.

Oooo, Królu Młocie dziękuję, że pozwoliłeś mi tak postrzegać trenowanie Dolores.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Piątek, 23 Maj 2008, 00:05 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




W 50 numerze "Lampy", w wywiadzie z zespołem Roberta Brylewskiego , najmłodsza jest Martyna "Nensi" Załoga. potem jest perkusista, potem Kelner , potem Robert.
Paweł "kelner' powiada:
"Jak mówimy, że trudno jest grac jak nastolatek kiedy ma sie lat 40, to ja sie cieszę, że Nensi nas czasami opierdala, że znów plumkamy jak stare zgredy, a własciwie mamy juz w sobie troche takiej melancholii, nostalgii."
Czy ja plumkam?
Plumkam
musze jeszcze zamykać oczy,żeby transowo plumkac
  
Re: <modest> Doœwiadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Wtorek, 03 Czerwca 2008, 14:20 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Szkole zeglarzy.

Robota też trenerska było nie było. Jeśli otrząsne sie z upojeń, pragnień, uwiedzenia.

. Aktualne prawo umożliwia na śródlądziu pływanie jachtami do 7 m długości bez patentu. Ale dziewczyny zgłosiły się ( po doświadczeniach pływania) po naukę. "Bo chcą umieć".
Gdy rozeznawałem się w posiadanych już umiejętnościach żeglarskich dziewczyn, okazało się ,ze Płania panikuje przy szkwałach o sile 3*B. Macha chaotycznie rumplem w tę i we wtę, nie luzuje grota, krzyczy głosikiem strwożonej dziewczynki, jacht myszkuje, chybocze się jeszcze bardziej. załogš rzuca.

Poczułem się bezradny. Co z tym zrobić?

Dzisiaj, drodzy faceci Mohikanie, czerwonoskórzy. sądzę, ze zapomniałem ,ze niejedna już dziewczyna z moich szkoleń żeglarskich opanowała lęk. Bez robienia problemu :" jak ją z lęku wydostać?"

Przypomniała mi się Dorota z O. gdy ja byłem na jachcie robiła wszystko co jest potrzebne do zdania egzaminu na patent. Ale gdy doszliśmy do pływania samodzielnego pod nadzorem , odpłynęła tylko 3 metry ode mnie na brzegu. Zawróciła w panice.

W rozgrywaniu sytuacji opanowywania paniki wydaje mi się najważniejszą rolę pełniło w tych przypadkach zaufanie do moich sytuacyjnych kompetencji i dostrojenie się do mojego spokoju (znudzenia?)
Historia Doroty z O. jest bardzo ciekawa.
Nie prowadziła jachtów beze mnie.
Do chwili gdy wydawała się za Holendra, którego tata miał jacht. W trakcie rejsiku zapoznawczego usiadła za sterem i prowadziła na tyle dobrze, ze zdobyła ich uznanie. Holendrów! Na wodach prawie morskich!!!!!
Moje problematyzowanie reakcji Płani nie może być bardzo poważne.
Wczorajsze pływanie pokazało, że rozochociła się, bryka w trójce z wypiekami na twarzy, z radością i z siłą w głosie.
W historii szkolenia Płani są inne jeszcze momenty bardzo mnie interesujące.
  
Re: <modest> Doœwiadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Wtorek, 03 Czerwca 2008, 14:23 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




podobało mi sie stanowisko streszczjace sie w powiedzonku: jestem kapitanem do 50 m od brzegu. Dalej jesteśmy kolegami.
Jesli je przenieśc na joge, to jak by to było? Jestem trenerem do zamkniecia drzwi od sali, potem jesteśmy kolegami?
  
Re: <modest> Doœwiadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Piątek, 13 Czerwca 2008, 13:06 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Płania tak sie wyrobiła ,ze nudzą ja słabowiatrowe warunki.
Musze sie przyznac, ze czuje zawód ;-- liczyłem ,że jej problem psychologiczny bedzie trwał latami , bedzie nierozwiązywalny i bedę uczestniczył w w długim dramacie, jak powieśc "Noce i dni"
Bedę sie męczył i stękał w sposob całkowicie uprawniony.
A tu nic z tego.......
  
Re: <modest> Doœwiadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Piątek, 13 Czerwca 2008, 13:10 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Nie zapalałem światła w czasie drugiego treningu. Po 21- ej było jeszcze tyle światła dnia na sali z wielkimi oknami na całej ścianie, że wystarczająco dużo widziałem w trenujących.
Rodos , bardzo wielka w biodrach, oddychała po moich gorących namowach z trudem. Jakby każdy oddech sprawiał jej ból. Jakby bała się, że coś się stanie jeśli weźmie kolejny wdech ( dla mnie normalny)
Uważała trwożliwie na oddychanie.
Li o gabarytach Gety z kolanem w usztywnieniu, bez kompleksów radziła sobie z asanami. Emi jak zawsze nieodgadniona.
Panowie wczoraj nie przyszli na trening. Oprócz Andyego.

Grupa ustawiała części ciała z umiarkowanym ożywieniem emocjonalnym w następujących po sobie asanach.
W blokowisku jedenastopietrowców epoki Gierka rozległ się niespodziewanie wielki triumfalny ryk setek (tysięcy?) kibiców piłki nożnej
Chyba po całym kraju się przetoczył.
Rodos uradowała się: -to pewnie nasz Edulek!- zawołała z błyskiem w oku. Li oponowała:- nie , to pewnie nasz Rodżerek !-roztkliwiała się.
Ania zapytała: A nie Kubicek?

Pośmiały się panie chwilę.

I znów ich twarze znieruchomiały, a emocje grały tylko mimicznie.
Gdy demonstrowałem Sirsasanę zapaliłem światło.
  
Re: <modest> Doœwiadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Wtorek, 02 Grudnia 2008, 13:02 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Ala zaczęła płakać jak tylko położyła się na chlebaku. Poprzednio przyniosłem jej chusteczki i usadziłem w pozycji relaksowej.

Tym razem , po zakończeniu otwierania stawów barkowych poprosiłem trenujących żeby usiedli wokół Ali opierając się plecami o nią, o siebie.

Żeby byli z uwagą w zjawiskach dziejących się plecach.
Liczyłem na to, ze poczuje się podbudowana, wzmocniona.
Przed siavasaną Ala figlowała jak kózka.
  
Re: <modest> Doœwiadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Środa, 17 Grudnia 2008, 01:37 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Dostałem w prezencie album Hiroshige. Zapatrzyłem sie na "Wieczorny widok kanału Sanya i wzgórza Matsuschiyama"
Jest tu kadrowanie impresjonistyczne. Utrwalona chwila gdy nocą kobieta idzie za lampionem, dumna i tajemnicza.
Autor ksiązki nazywa ten drzeworyt arcydziełem.

Fajnie by było zatrzymac chwilę treningu grupowego. " Skadrować " z niedokończonymi sensami z ważną treścią manifestujacą się bez jednego słowa, Sytuacja mówi sama za siebie.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Wtorek, 03 Marca 2009, 11:12 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Drobno kostna okrąglutka Szia ze złością dociskała raz za razem kolano po instrukcji: „przyłóż wektory sił w pionie, z góry w dół do zewnętrznych i wewnętrznych kolan.”

Dla mnie pewne jest ,że stałe dociskanie kolan z życzliwą świadomością, kontemplacyjne, to jest TO .

Wartośc takiego stosunku do pracującego ciała jest dla mnie nie tylko wartością mądrej jogi ale i wartością uniwesalną, humanistyczną .
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Czwartek, 15 Kwietnia 2010, 11:24 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




W poniedziałek i wtorek zaczynałem treningi, za zgodą trenujących, pięciominutową medytacją wypadku w Smoleńsku.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Wtorek, 20 Kwietnia 2010, 11:18 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Wczoraj było bardzo dużo tirów na drodze . Osobowe ginęły między olbrzymami. Pierwszą mijankę na podrzędnej drodze pokonaliśmy bez problemów. Drugą też. Co prawda niektórzy znęceni perspektywą pustego pasma jezdni, gonieni prze diabła, wyprzedzali oczekujących na czerwonym świetle i lecieli na łeb , na szyję po przeciwnym pasie jezdni.

Na trzeciej, wywrotki budowlańców zakopały się na wolnym pasie, narwani wlecieli, z drugiej strony na zielonym wjechali i mieliśmy klincz.
Mogliśmy tam zostać do wieczora.

Mały z poszarpanymi wąsami z komórką, wyglądał na najważniejszego między tymi w kaskach. Spytałem, czy gdy wyciągną swoją wywrotkę z paroma tonami piachu, zajmą się korkiem? Z rozbawieniem pokręcił przecząco głową.
Pomyślałem: pozostaje policja. Budowlańcy pokrzykiwali: wezwijcie telewizję!

Kierowcy jazgotali o nieporządkach i jak powinno być to zorganizowane.

Gościu o nalanej twarzy miał pomysł: od naszej strony są tylko trzy tiry od świateł, po przeciwnej ze dwadzieścia. Więc, jeśli ktoś ma się cofać, to my.
Drugi ; trzeba ścieśnić tych po naszej stronie , trzy tiry wycofają się na tak powstałem wolne miejsca , tamci przejadą….
Poszliśmy we dwóch wzdłuż „naszych”, namawialiśmy kierowców do cofania, ścieśniania się, chowania osobówek. Kozak z furgonetki wisiał zagniewany na komórce i stawiał się: on się nie ruszy, trzeba dowalić winnym!
Ukrainiec w przykrótkich dresach, żylasty, o pałąkowatych nogach, ściśnięty w sobie, opędzał się od nas; policja powie co robić! - burczał . Drugi go za to sztorcował.
Dygnitarz ukraiński o wytwornych manierach wcisnął się swoim vanem i łaskawie nas nie rozumiał . Uległ temu swojakowi , który rozumiał naszą inicjatywę.

Pierwsze pytanie misia policjanta było: kto wjechał na czerwonym?????!!!!

Wyjaśniłem mu nasz plan.
Zdumiało mnie pytanie misia: pyta nas grupkę rozgadanych kierowców radzących sobie z problemem, kto jest winny, gdzieś tam z przodu, na froncie?

Był nastawiony na szukanie ofiary.

Laska policjantka ruszyła od razu na front. Umoralniając nas : tak jak to jest, gdy się traktuje pomarańczowe, jak zielone!

Laska pogadywała z uśmiechem z kierowcami , machała lizakiem na „froncie” i nasz plan dość szybko został zrealizowany.
Gdy ją mijałem w kurzu, pozdrowiliśmy się ciepło. Misiu cały czas pilnował swojego samochodu.
Misiu udawał, że jest przejęty swoimi obowiązkami?

Potem prowadziłem trening. Uczestnicząco.

Wahałem się robić obchód, nie? Odchodząc ze swego stanowiska pracy, czyli z maty, obawiałem się, że mogę szukać dziury w całym, albo załamać się fatalnym wykonaniem instrukcji. Wydawało mi się, że miałem w sobie trochę takiego nastawienia restrykcyjnego.
Za wszelką cenę poprawiając „ zawodnika” , zburzyłbym w sobie, spokój transowy.

Ale zawodnicy nie wyglądali na bojących się.
Od paru miesięcy nie przeżywam kapralsko prowadzenia treningu, nie mam takiego nastawienia.
Działa jak sądzę sprzężenie zwrotne w tej grupie: ja łagodny, zaangażowany w wykonanie asan, grupa też. Gdy pojawiła mi się czkawka kapralska, łagodna grupa „ugłaskała” mnie.

W żeglarstwie parę rzeczy trzeba umieć; to jest sport dla myślących, aikido jest dla dżentelmenów .…….

Joga jest dla świadomych siebie.

Nastawienie może dyktować zachowanie konstruktywne, adekwatne do sytuacji, problemu , albo nieadekwatne, jak pytanie Misia

Jaka była sytuacja na treningu, jaki problem?

Mindell za buddystami uważa, że zanim uświadamiamy sobie wydarzenie zewnętrzne , ma miejsce ponad 40 nieświadomych „kroków” uwieńczonych świadomością zdarzenia.
Więc gdy już skonstatowałem; „grupa nie boi się” pracuje fajnie, zapędy policyjne wygasły mi; było już dawno po 40 krokach w uzyskiwaniu odpowiedzi na ciekawość: co się dzieje z grupą?.

Tu mi się przypomina oglądanie filmu z Ji, w której byłem zakochany.
Oglądałem go kolejny raz, długo po czasie zakochania; zobaczyłem jej mikro ruchy, drobne reakcje twarzy, których wcześniej zaślepiony uczuciem w ogóle nie dostrzegałem. Gdybym dostrzegał, zinterpretował jak wtedy, gdy byłem już wychłodzony emocjonalnie, historia związku potoczyłaby się inaczej.

Jakie nastawienia, jakie „sterowniki” działały mi w czasie tego treningu?
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Sobota, 18 Września 2010, 20:02 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Doloes wcześniej powiedziała, ze nie chce się jej przychodzić. W środę przyszła na trening. W żółtych rajstopach.

- Zajmijcie miejsca przy poręczy – powiedziałem
- A można przy oknie? - spytała, rozkładając matę przy oknie.
- Będę widzieć trochę nieba - dodała cicho.
Oczywiście - powiedziałem

Zdumiałem się, że o tym myśli , że na tym jej zależy; zdumiałem się ,że jeszcze ktoś , nie tylko ja, ma takie tęsknoty.

To jest doświadczanie samotności.
Wtulać się w niebo. Czerpać z niego ciepło, nadzieję, czuć, że jest jeszcze coś, nie tylko kawałek całości, czyli ja.

Robiła dużo, jak na nią. Wypełniła się trochę życiem? Poczuła że żyje? Jak to mógłbym sprawdzić. Jak ją zapytać? Jest kobietą, może nie czuje się kawałkiem całości.

Grara w czasie siavasany niespokojnej dla niej, otworzyła oczy, odwróciła głowę i spojrzała w okno.
Było jej niedobrze, czuła się zbolała, pytała z irytacją widok za oknem: kto mnie z tego wybawi? Kiedy wreszcie?!
Zakładam , że klimatemocjonalny , w jakim zadawała widokowi to pytanie był dziełem, w znacznym stopniu, treningu
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Sobota, 25 Września 2010, 17:02 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Matka O jest w stanie agonalnym. W szpitalu. Rodzina ją tam trzyma.
O jest za przeniesieniem jej do domu. Matka sama prawie nie oddycha.
O uważa ,że nie ma różnicy czy pożyje dzień, czy dwa, czy tydzień. Ważne jest żeby była w domu . Tak sama chciała dopóki kontaktowała.

O jest wykończona pracą, stresami.
Po Siavasanie, po mocnym jak na panie z tej grupy treningu, usiadła i skierowała oczy za okno. Piękny, bujny, nasłoneczniony park.

Wymiana energii miedzy O a parkiem była intensywna. Powiedziały sobie coś ważnego, zdecydowały. O i drzewa i słońce, i powietrze.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Piątek, 12 Listopada 2010, 10:20 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Oddech jaki zauważam, gdy ludzie przychodzą na trening, jest najczęściej mocno ograniczony. Czasami trudno mi uwierzyć ,ze można tak niewidocznie oddychać.
EFeM porusza się bezszelestnie i oddycha też tak, żeby go nie zauważyć, żeby nie zabrać innym choćby grama powietrza więcej niż to konieczne do podtrzymania jego życia.
Ostatnio znów spotkałem mężczyznę z klatą jak wielka beczka. Ciśnienie w głowie w pozycji leżącej mało mu jej nie rozsadziło, ale i tak trzymał bez końca, imponującą klatkę piersiową nieruchomo na wdechu.
U pań mocno ograniczone oddychanie łączy się z ograniczoną ekspresją emocjonalną, maskowatą twarzą, biernością intelektualną, utratą kobiecości.

Zestawienie tych faktów , obserwacji, budzie we mnie okrzyk niezgody
Co mogę zrobić półtoragodzinnym treningiem Hatha-Yogi dla ludzi w takiej sytuacji?
Co mogę zrobić systematycznym treningiem raz , czy dwa tygodniowo? Z pewnością więcej niż jednym warsztatem.

Jednym treningiem nie zmienię postaw życiowych „zawodników”, ich fizycznych i myślowych nawyków, nie zmodyfikuję całożyciowego uwarunkowania doświadczeniami. Nie zmienię procesów podświadomych , nie zastąpię zysków wtórnych (1) dojrzalszymi zyskami.

Więc?
Nie wierzę też w skuteczność; epizodycznego dyrektywnego oddziaływania: oddychaj tą czy inną techniką.
Bez świadomości przesłania i realnych zysków psychologicznych faktycznego ,codziennego oddychania. Bez przyjęcia techniku oddechowej przez większość osobowości a najlepiej całą.

Pomijanie diagnozy realnego oddechu, brak życzliwej obecności oddychającego w realnym oddechu, w aplikowaniu technik oddechowych uważam za nieodpowiedzialne zachowanie .
Tak jak mechaniczne aplikowanie antybiotyków na wszelkie choroby .

Kierowanie uwagi „zawodników” na oddech w każdej asanie jest dobrą robotą trenerską,.

Doświadczanie najbardziej ograniczonego oddechu; więc i zastraszenia, zaciśniętego serca, otępiałego myślenia kazamatowych emocji i uczuć, w warunkach grupowego treningu może być bezpiecznym kontaktem z najczęściej wypieranym sobą.

Kiedy to piszę, całe rzesze głodnych szczęścia dopominają się : daj nadzieję! Opowiedz o raju! Już zaraz! tylko o raju! Przecież każdy zapłacił 20 zł za trening! Marketing żąda: obiecuj albo spadaj.

Drodzy!
Zaraz, co nagle to po diable. Bez nerw, proszę. Mądrość rozwija się w niespiesznym spacerowaniu w lykeonie.

Klasyczny trening Hatha-Yogi jak go znam, ma po solidnej rozgrzewce punkt kulminacyjny, czyli wielki oddech wielka pracę ciała i siavasanę na końcu krzywej Gaussa , czyli wyciszenie ; obudzony, efektywny , i jak dobrze pójdzie integrowany oddech. Tutaj chcę się zatrzymywać , narwany konsumencie, nad każdym etapem treningu. Pozwolisz?
Może…….

Dla wielu zawodników przejście z opresji dnia do wypieranej części siebie, przez oddech, na początku treningu może być przejściem z deszczu pod rynnę. Może być kolejną przeszkodą do wzięcia, w drodze do nocnego wypoczynku.

Jednak moje doświadczenie mówi, że dla większości zawodników, to jest raczej powrót do przyjaznego domu. Być może trudnego ale własnego…. Niektórzy z nieufnością otwierają do niego drzwi. Inni cieszą się choćby bliżej nieokreśloną emanacją ukochanej babci. Inni trzymają pistolet w pogotowiu. Inni dalej trzymają fason.
Cdn….
  
Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
Forum dyskusyjne -> Umysł i ciało -> Joga

Strona 3 z 4  
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  
Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów w całości lub części jest niedozwolone. Wszelkie informacje zawarte w tym miejscu są chronione prawem autorskim.



Forum dyskusyjne Heh.pl © 2002-2010