Forum Dyskusyjne
Zaloguj Rejestracja Szukaj Forum dyskusyjne

Forum dyskusyjne -> Umysł i ciało -> Joga -> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi. Idź do strony 1, 2, 3, 4
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Piątek, 26 Listopada 2010, 21:30 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
majaa
Bywalec
<tt>Bywalec</tt>
 
Użytkownik #7553
Posty: 42


[ Osobista Galeria ]




o matko, ja chyba znowu nie tam gdzie trzeba napisałam, to tutaj jest o oddechu. Wiesz co Modest, Ty takie ograniczenia wprowadzasz, że nie mozna swobodnie formułować myśli!!!
  
Re: <majaa> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Piątek, 26 Listopada 2010, 23:59 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




nie ma zmiłuj; czytaj tytuły wątków uważnie
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Niedziela, 12 Grudnia 2010, 02:40 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Nie do końca pogodziłem się z przeświadczeniem: z oddechem mam do czynienia od urodzenia do śmierci. Jest jak ocean. Jest jak energia, do której , dopóki żyję mogę się odwoływać. Która mnie postawi na nogi. Jest dostępną energią nie wymagającą pamiętania o czymkolwiek . Mądrości trzeba sobie przypominać, obracać nimi . kompromitują się , oddech nie. Nie muszę gdzieś iść i zapłacić, żeby doświadczyć tej energii.

Konkurencyjne pojmowanie oddechu; to świętowanie pod przewodem mistrza, od wielkiego dzwonu, jego daru.
Lub: oddech jest pojmowany tak jak lojalność wobec drugiego człowieka pozwala.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Środa, 15 Grudnia 2010, 10:12 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Przeprowadziłem warsztat „Zaprzyjaźnić się z oddechem”

Ten warsztat zmienił nieco rolę Rodzica w moich relacjach z ludźmi .
Zakładając, że głównie Rodzic jest odpowiedzialny za autorytaryzm, właśnie w tej chwili przeżywam niezgodę na zmienianie autorytaryzmu.

Dnia 2010-05-13 09:49 pisałem: konstatuję brak funkcjonalnej harmonii między doświadczonym przez mnie podejściem zachodnim, psychoedukacyjnym, a doświadczonym przeze mnie podejściem jogowym iyengarowskim. Mówiąc kolokwialnie: jedno z drugim nie trybi. Jedno z drugim nie gra na jedną bramkę. IMHO Miłość kontra władza i kontrola. Jak mogę to ożenić dzisiaj w doświadczeniu?

Warsztat był próbą funkcjonalnego zharmonizowania tych dwu podejść. Władza wyszła z tego z kilkoma połamanymi zębami.

Łączyłem treningowe doświadczanie oddechu, więc świadome, badawcze i akceptujące z codziennymi doświadczeniami życiowymi (np. agresji, rywalizacji).
Cenię takie nastawienie, na uczenie się umiejętności utrzymywania świadomości oddechu w sytuacjach życiowych.

Skuteczniej poprowadziłem potem Ba- bali w budowaniu asany, czego nie udawało mi się poprzednio. Zaakceptowałem jej pajacowanie.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Czwartek, 16 Grudnia 2010, 22:53 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
majaa
Bywalec
<tt>Bywalec</tt>
 
Użytkownik #7553
Posty: 42


[ Osobista Galeria ]




chyba nie odważę się już więcej...
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Poniedziałek, 20 Grudnia 2010, 09:32 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Parę dni temu , my praktycy rozmawialiśmy o naszej praktyce…
Catherine powiedziała, że asana jest czysta.

Dodam: My robimy ją taką: czystą. Tak, a nie inaczej trenując. Raz nam to lepiej raz gorzej wychodzi.
Nasze asany są czyste w tym sensie, że gdy trenujemy razem na Sali, nie toczymy potocznej gry interpersonalnej. Jesteśmy też poza układami rodzinnymi, poza układami w pracy. Nawet role intymne (Eric Berne)( a może i archetypiczne?) zostają, choćby częściowo zawieszone na czas treningu.

Wydaje mi sie, że sporo ludzi funduje sobie ostatnimi czasy, godzinę czy dwie w tygodniu dla siebie. Nordic Waking, fitness, joga właśnie… Nawet rodziny dostosowały się do takiego zachowania dorosłych i młodzieży.

Nasze medytacyjne, viniasowe robienie asan ogranicza doświadczenie ja do doznań z ciała. Do biologicznego aspektu ja. Nie jest uwodzeniem, ani wywyższaniem się , czy podkładaniem.
Nie ma tym uprzedzeń, sympatii, głupoty, afektu , nie jest odpowiedzią , czy atakiem w intrydze korporacyjnej.

Sens naszego doświadczenia ciągu asan jest poza tym. Jest bardziej we wzroście witalności.
W ostatnich latach wzmacniamy udział emocji, intelektu w doświadczeniu treningu jogi. Wydobywamy na powierzchnię świadomości pojawiające sie symbole, odczucia. Realizujemy w skromnym zakresie, postulat bycia dla siebie jednością psychofizyczną.

W tym momencie, na miejscu jest pojmowanie naszego doświadczania asan jako zjawiska wieloaspektowego.
Jego najsilniejszym aspektem, istotą, jest medytacja fizyczno - oddechowa. Dharana. Dhjana. Jednorodna, energetyczna, zamknięta energia.

Tabu?

Tutaj wkradają się wątpliwości. Bo robienie asan było dla mnie aktem identyfikacji z wielkim autorytetem. Było powierzeniem się prawie całego mnie temuż autorytetowi. Poddaniem totalnym.
Tempo uczenia się jest różne u różnych ludzi. Postęp u mnie następował po tysiącach powtórzeń, pojawiał się sam ; mogłem intelektualnie przeoczyć, to czego uczył trening jogi, a uprzedzenia, trwałe postawy społeczne, mogły pomniejszać wagę wglądów, odkryć, syntez. Wiedza o inteligencji, a o inteligencji ciała w szczególności, jest tu przydatna.
Były lata, gdy grupy były liczne ze względu na układy korporacyjne.

Więc?

Dla mnie doświadczenie treningu w grupach zaawansowanych jest szlachetną, najwyższą jakością, której analizowanie budzi moje obawy przed jej deprecjacją, przed zburzeniem świątyni.

Zdajemy sobie sprawę, że praktykowanie dhjany przez nas wpływa na zachowanie nawet dalekich członków rodzin. Paradoksalnie im głębsza jest medytacja w asanach, tym wpływ na najbliższych jest większy. W skrajnych przypadkach oznacza to rozpad małżeństwa, albo przyjęcie wykluczonego na łono rodziny.
Mimo obaw przed desakralizacją, destrukcją takiej monolitycznej praktyki, ten proces wtórny wydaje się nieodwracalny.
Prerogatywa ojcowska w samym środku treningu grupowego dhjany została osłabiona. Osłabiłem swoje Jang.
To kolejna fala otrzeźwienia, przyjęcia chłodnego, realistycznego rozumienia doświadczenia życiowego. Wzmocniłem Jin.
No ale bez przesady!

W ostatnich miesiącach podchodziłem do granic mojego pola skojarzeń, do granic gier emocjonalnych w czasie praktyki grupowej (do granic „ja”? )
To budziło ekscytację , lęk przekraczania znanego, bezpiecznego obszaru. Potoczne słowo ;”odlot” dobrze wyraża to przeżycie.
Mindell nazwałby to „byciem poza czasem” , Jung odmiennym stanem świadomości, Patandżali „ niezwykłymi mocami”?. Słowo „flow” jest tu na miejscu do zrozumienia doświadczenia.
W ostatnich dniach robię wycieczki poza granice nawykowego kojarzenia, na spokojnie. Stwierdzam mimochodem : oooo… przejechaliśmy granicę……
Poszerzenie granic przeżywania w praktyce, daje mi poczucie wolności. Mogę i zaczynam chcieć więcej.

Powtarzanie po wielokroć ćwiczeń budziło we mnie ostatnio wstyd. Że nic nowego, tylko katuję i katuję te oktawy. Zdaję sobie sprawę, że każde powtórzenie ćwiczeń, na planie wewnętrznym jest kolejnym krokiem do granic ja i w końcu przekraczaniem jej. Dzięki powtarzaniu rozwija się proces wzrostu, integracji wewnętrznej w grupie zaawansowanej.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Poniedziałek, 31 Stycznia 2011, 01:43 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




W dzień odświętny, gdy wychodzi dodatek „Wysokie obcasy”, a ulice są puste, o dziesiątej rano wysiadłem z samochodu na pustawym parkingu, przed szkołą. Mrozek szczypał.
W dni powszednie jest zapełniony jak parkingi dyskotekowe w gorączce sobotniej nocy.

Szedłem do kontenera wyrzucić opakowanie po czekoladzie toffi. Powietrze pachniało nasycone obietnicą uśmiechu dnia.
Wszystkie możliwości były otwarte. Za mną są dni , gdy prowadzone treningi nie były tylko monolitem obok mnie, lecz zdarzeniami.
Pomiędzy treningami wdychałem zimowy, koronkowy krajobraz za oknem.
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Poniedziałek, 07 Lutego 2011, 15:13 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Zrobiłem warsztat : Bogactwo oddechu"
Czuje się bardzo poruszony. Była w nim i bliskość i szacunek
  
Re: <modest> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Czwartek, 17 Marca 2011, 12:34 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




Japończycy nie robią cyrków jak Polacy w sytuacji kataklizmu. Robią spokojnie co trzeba.

Wydaje mi się że podobne podejście ma znajomy dentysta. Nie drze szat, nie umoralnia, nie robi histerii. Robi swoje tak jakby to była bardzo trendy aktywność.

Dla pań, które po szpitalach przychodzą na trening, taki aspekt treningu; rzeczowe, skoncentrowane na zadaniu wykonywanie asan, może bardzo odpowiadać. Samo w sobie być terapeutyczne.Budujące
  
Re: Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Czwartek, 24 Marca 2011, 18:54 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
q0q0q0
Stały bywalec
<tt>Stały bywalec</tt>
 
Użytkownik #2834
Posty: 218


[ Osobista Galeria ]




Ubolewam nad faktem, że Polacy jako naród są bardzo naiwni i łatwowierni. Daje to olbrzymie możliwości do manipulacji. Myślę, że jak ktoś to sobie uświadamia to może popaść w głęboką depresję. Japonię i Polskę dzieli zbyt wielka przepaść. W Polsce jak ci zmiecie chałupę to koniec - nikt ci złotówki nie da, najwyżej podkusi na kolejny "okazyjny" kredyt. Polska to kraj gdzie obowiązują normy absolutnie niedopuszczalne w cywilizowanym świecie. Japończycy trzymają się razem, Polaków zaraz byle cwaniak podzieli i napuści jednych na drugich. Nienawidzę manipulatorów. Nienawidzę napuszczania jednych na drugich. Nie będę też szukał okazji żeby nabijać się ze zbyt ogólnikowego pojęcia "Polak", bo co to właściwie znaczy? Biednego żula któremu w Sandomierzu zalało chatę i z którego premier robi sobie jaja, a najlepiej nie rozdmuchiwać problemu, może nikt się nie dowie, to chyba właśnie Japończycy dowiedzieli się o powodzi w Polsce z przypadkowych zdjęć satelitarnych a nie z wiadomości. Polak znaczy dla mnie właśnie tyle - robiony w trąbę naiwniak który bezgranicznie ufa cwaniakom, oszustom i specjalistom od wyciągania kasy. Stąd ta wieczna frustracja i rozgoryczenie.
  
Re: <q0q0q0> Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
PostWysłano: Piątek, 08 Kwietnia 2011, 08:35 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
modest
Pro uczestnik
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #227
Posty: 1267


[ Osobista Galeria ]




GSI na początku treningu tradycyjnie prawie nie oddychał. W leżeniu na kostkach wzmacniałem świadomość oddechu trenujących i reakcji ich układu oddechowego na akcje fizyczne w różnych partiach ciała.

Samego mnie goniło. Niecierpliwiłem się. Co chwila czułem coś na podobieństwo krótkiego dodawania gazu jakiegoś układu mego ciała, gdzieś w pobliżu splotu słonecznego.

Wypatrzyłem u niego mikroruchy w tułowiu przypominające mi jego energię sprzed lat, kiedy co chwila poganiał, klął na nieposłuszne części ciała. Palił wtedy papierosy, cały był napięty. Robić, robić! –dopominał się przestępując z nogi na nogę. Nie gadać!

Wczoraj jego ciało śladowo powtarzało tamten wzorzec mobilizacji. Od co najmniej paru miesięcy jego gospodarka energią była spokojniejsza. Dostrzega ograniczenia. Nie to, że sobie z nimi rzeczowo, pomysłowo radzi, ale samo utrzymywanie ich w świadomości jest, IMHO, postępem

Poszedłem za tym, przyśpieszyłem instrukcje, przeszedłem na ćwiczenia rozgrzewające, wygięcia. Aż powiedział, że ma zawroty głowy. Zwolniłem. Uttanasana wyrafinowana.

W trikonasanie na drabince miałem wrażenie że był nieobecny; Miał maskę pokerzysty na twarzy i był wewnętrznie radośnie zmobilizowany.
Do czego pokerzysta w ogóle się nie przyznawał. Był poza tym.
  
Doświadczenia i refleksje w uczeniu jogi.
Forum dyskusyjne -> Umysł i ciało -> Joga

Strona 4 z 4  
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  
klej poxipol wrocławbusy Brukselaczęścipsycholog Piłagwardiagodrykagryffindora
Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów w całości lub części jest niedozwolone. Wszelkie informacje zawarte w tym miejscu są chronione prawem autorskim.



Forum dyskusyjne Heh.pl © 2002-2010