Forum Dyskusyjne
Zaloguj Rejestracja Szukaj Forum dyskusyjne

Forum dyskusyjne -> Umysł i ciało -> Religia i filozofia -> Rzeczpospolita wielu wyznań Idź do strony 1, 2, 3
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu
Re: Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Wtorek, 03 Sierpnia 2004, 21:21 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Pozioma :
solidarność nabiału=solidarność jąder=synteza jądrowa=ogromna energia

Dzika, ja nie wiem czy ja dobrze wnioskuję, ale jak dobrze, to to jest bardzo niebezpieczne. IMHO musimy temu zapobiec cool.gif


Proponuję kastrację. biggrin.gif
  
Re: <little_wild_girl> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Środa, 04 Sierpnia 2004, 19:32 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




SPADAJ!!! lol.gif
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Środa, 04 Sierpnia 2004, 19:50 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Ech, Bergusiu, ja jeszcze nie wzięłam do ręki tego noża, a Ty już widzisz, jak z nim podchodzę. lol.gif lol.gif
  
Re: Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Niedziela, 15 Sierpnia 2004, 00:04 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Agnieszka
Pro uczestnik vip
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #439
Posty: 1528


[ Osobista Galeria ]




Szerzenia wiedzy ciąg dalszy...
Tym razem o polskich Islamistach tekst zaczerpniety z "Newsweeka"

Islamska fala, która w ostatnich latach podniosła się na całym świecie, dociera teraz do Polski. Kim są Polacy, coraz częściej zmieniający wiarę?


W niedzielny poranek 1 lutego trasa prowadząca z centrum Warszawy do Wilanowa jest scenerią osobliwej defilady. Pod jedyny w stolicy meczet podjeżdżają limuzyny dyplomatów i taksówki z luksusowych hoteli. Odziani w kolorowe szaty mężczyźni i zawinięte w chusty kobiety spieszą na obchody Ofiarowania, jednego z dwu najważniejszych świąt islamu.
Zaspani ochroniarze z pobliskich firm, zamiast po nocnej zmianie parzyć sobie kolejną kawę i gapić się w telewizor, wylegli na chodnik i z papierosami w rękach przyglądają się egzotycznej pielgrzymce. - To lepsze niż Discovery - wyjaśniają. Chwilę później z autobusu wysiada kilkuosobowa grupka młodych ludzi. Typowi polscy studenci. Żadnych chust. Plecaki. Brwi ochroniarzy wędrują w górę. Wymiana spojrzeń: - A ci tu czego?
W nadchodzących tygodniach i miesiącach będą mieli coraz więcej okazji do zdziwienia. Islam najwyraźniej zaczął przyciągać młodych Polaków. Warszawscy imamowie mówią, że co najmniej raz w tygodniu przychodzi do nich ktoś - najczęściej poniżej trzydziestki - kto decyduje się na wypowiedzenie "szahady", czyli wyznania wiary, dwóch zdań o tym, że nie ma Boga nad Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem.
- Wśród tych nowych muzułmanów najwięcej jest pracowników naukowych, studentów, artystów - mówi imam Tomasz Miśkiewicz, przewodniczący Rady Imamów RP i dyrektor warszawskiego Centrum Islamu, w którym mieści się punkt informacyjny i sala modlitewna.
Islam był dotąd w Polsce tylko egzotyczną przyprawą na chrześcijańskim torcie, zarezerwowaną dla arabskich studentów i potomków bohaterskich Tatarów, którzy walczyli u boku polskich królów. Jednak w ostatnich miesiącach i latach jego duchowa i religijna oferta najwyraźniej zaczęła trafiać do serc i umysłów niektórych młodych Polaków. Dziś już mamy około dwóch tysięcy rodzimych muzułmanów - i liczba ta wciąż wzrasta. Pod sztandarem islamu spotykają się w Polsce osoby poszukujące głębszych wartości i metafizycznej głębi oraz kontestatorzy i buntownicy, odrzucający rynkową cywilizację Zachodu. I jednych, i drugich islam przyciąga pryncypialnością i moralnym rygoryzmem. Jego wyrazisty kodeks moralny i bezkompromisowość zasad to kusząca oferta dla ludzi zmęczonych życiem w świecie, gdzie wszystko jest względne i niejednoznaczne.
Zwiększone zainteresowanie Polaków islamem jest też częścią procesu o zasięgu globalnym. Najwyraźniej i u nas zadziałał efekt 11 września, który na całym świecie, paradoksalnie, ściągnął do meczetów tysiące ludzi. W Polsce ta fala objawia się nie tylko zwiększoną liczbą konwersji na islam, lecz także wzrostem zainteresowania dla cywilizacji arabskiej. Powstają szkoły języka arabskiego i instytucje, np. portal Arabia.pl.
Studia arabistyczne, wcześniej przyciągające pasjonatów, dziś są oblegane. Na Uniwersytecie Warszawskim w zeszłym roku na jedno miejsce zgłosiło się aż 20 kandydatów. Dotąd uczelnia przeprowadzała rekrutację na arabistykę co drugi rok, jednak napływ zainteresowanych sprawił, że od tego roku nabór organizowany jest corocznie.
Wielu dzisiejszych studentów swoją drogę do kultury islamu zaczynało od zwykłej wycieczki. Właśnie pod wpływem wyjazdów turystycznych do Tunezji i Egiptu
21-letnia Marta Gabryś i Anna Żołędziowska zainteresowały się kulturą i historią Bliskiego Wschodu. Teraz są już na trzecim roku arabistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Ich 22-letnia koleżanka poszła jeszcze dalej - też zaczęła jako turystka, potem podjęła studia etnograficzne i arabistyczne, a rok temu stwierdziła, że Allah jest jej Bogiem. Została muzułmanką. Przechodząc z katolicyzmu na islam, przyjęła imię Aisza i nie chce podać swojego dawnego nazwiska.
Muzułmanką jest też 25-letnia Karina Pomarańska, studentka resocjalizacji z Warszawy, która na ścianie swojej sypialni napisała: "Dżihad". Przeciętny Polak kojarzy ten termin ze świętą wojną, ale tak naprawdę oznacza on po prostu wysiłek. - Ten napis przypomina mi, że muszę się zmagać ze sobą, ze studiami, później z pracą - mówi Karina. Szahadę wypowiedziała jesienią ubiegłego roku. Zaryzykowała przejście na islam wbrew rodzinie (ojciec zapytał ją kiedyś półżartem, czy idzie wysadzić Pałac Kultury). Karina, zanim wybrała islam, była katoliczką, ale jak mówi, z pełną świadomością odrzuciła dogmaty chrześcijańskie jako wewnętrznie sprzeczne. - Po kilku latach odkryłam, że moja wizja Boga i świata pokrywa się z tym, co głosi islam - mówi Pomarańska.
Co przyciąga innych młodych Polaków do religii Mahometa? Czy wielu z nich, szukając dla swoich dusz nowych, bardziej egzotycznych doznań, odkrywa islam tak samo, jak ich starsi koledzy z epoki dzieci-kwiatów ulegli fascynacji Dalekim Wschodem, hinduizmem, buddyzmem? Czy islam to kolejny, modny dziś obszar poszukiwań, ku któremu zwracają się duchowi "wrażliwcy"?
Maciej Kochanowicz, 26-letni socjolog z dużego ośrodka badania opinii publicznej, do islamu doszedł po mozolnych, kilkuletnich poszukiwaniach. Właśnie duchowy głód był jego przewodnikiem na tej drodze. Kochanowicz wychowywał się w rodzinie nieutrzymującej związków z Kościołem. Gdy miał dziewięć lat, jego koledzy przystępowali do pierwszej komunii. - Dostawali zegarki, a ja nic. To wtedy poczułem, że czegoś w moim życiu brakuje. Że jest we mnie jakaś czarna dziura - opowiada. Z islamem zetknął się podczas swoich podróży na Środkowy Wschód, jeszcze w latach licealnych, a sześć lat temu w Pakistanie wypowiedział szahadę. Odtąd część jego znajomych zaczęła traktować go jak ciekawostkę. Jednak rodzina jego żony to praktykujący katolicy. Tu problemów nie ma. - Ci, którzy serio traktują Boga, wyczuwają, że ja też traktuję go serio. Kontakt jest doskonały.
Nasuwa się więc pytanie, dlaczego nowi polscy muzułmanie nie byli w stanie wypełnić czarnych dziur w swoich duszach wiarą katolicką? Co takiego oferuje im islam, czego nie odnajdują w rodzimej tradycji religijnej? Rozmawiając z nimi, można przecież odnieść wrażenie, że to kolejna generacja młodzieży oazowej, która kilkanaście lat temu garnęła się pod skrzydła Kościoła katolickiego. To młodzi, inteligentni ludzie, którzy mają dość prześlizgiwania się po powierzchni życia i poszukują głębszych wartości.
Michał Bieńkowski, 22-letni student archeologii, który sześć lat temu wypowiedział szahadę, wspomina, że wprawdzie wcześniej czytał Biblię, ale od chrześcijaństwa odepchnęła go niechęć do instytucji Kościoła i skomplikowana doktryna katolicka, w której występuje i Trójca Święta, i święci.
- Coś we mnie drgnęło dopiero, gdy wziąłem do ręki Koran - opowiada. Zachwyciła go prostota, ten - jak mówi - "mocny monoteizm", w którym nie ma miejsca na tłumy postaci, zaludniających przestrzeń między człowiekiem a Bogiem. - Zacząłem szukać dalej, przekopywać się przez literaturę. Na końcu sięgnąłem po książkę telefoniczną i zadzwoniłem do meczetu - wspomina.
Takich ludzi, którzy mozolnie i czasem po omacku szukają jakichś stabilnych punktów duchowego oparcia w dzisiejszym rozedr- ganym świecie, przypuszczalnie będzie u nas przybywać. Ale to nie jedyny kanał, którym strumień nowych dusz spływa do światowego nurtu islamu. Obok dopływu duchowych poszukiwań jest jeszcze rzeka buntu przeciw liberalno-rynkowej cywilizacji Zachodu. Wyznanie wrogów zachodniego stylu życia wydaje się znakomitym sztandarem dla kontestatorów i buntowników, którzy chcą zamanifestować sprzeciw wobec otaczającego ich świata. Dlatego islam jest popularny wśród czarnoskórych raperów w USA. W ich ślady poszli w Polsce dwaj liderzy hiphopowych kapel. O konwersji Włodiego z zespołu Molesta w tonie sensacji donosiły już kolorowe magazyny. Eldo z Gramatik - 25-letni Leszek Kazimierczak - nie afiszuje się swoją fascynacją islamem, ale na znak przynależności do nowej wiary przybrał drugie imię: Khaled. - Kiedy czytałem Koran, zrozumiałem, że Bóg jest jeden, a islam to moja droga do niego - mówi. W swoim największym hicie śpiewa: "Każdy ma w życiu chwile, że by to wszystko jebnął, ale trzeba je przetrwać, powierzając się Bogu". Cały wolny czas, zgodnie z zaleceniami swojej religii, poświęca samodoskonaleniu, studiuje historię, chodzi na siłownię i modli się.
Najwyraźniej bunt, gniew, ale też potrzeba głębokiej wiary legły u podłoża konwersji Piotra Kalwasa, scenarzysty "Świata według Kiepskich", który jest muzułmaninem od czterech lat. W wydanej rok temu książce "Salam" rozprawił się ze swoim przedislamskim życiem z delikatnością bomby atomowej. Niszczył wszystkich: Kościół, rodzinę, znajomych. Jednak, jak pisał Stanisław Grochowiak, w miarę dojrzewania "bunt się ustatecznia". Dziś, gdy rozmawiamy w meczecie, Kalwas formułuje sądy bardziej wyważone. Tłumaczy, że ostry charakter książki to efekt gniewu nie na innych, a na swoje bezsensowne życie.
Nie wszyscy mieli szczęście tak się ustatecznić i dojrzeć. Kalwas jednym głosem z Kochanowiczem i Bieńkowskim przestrzegają przed neofitami, którzy na internetowych forach mieszają z błotem papieża lub toczą debaty o tym, jak muzułmanin winien bić nieposłuszną żonę, by nie zostawiać śladów, albo o tym, czy wolno muzułmaninowi iść na katolickie wesele brata. - To najczęściej ci, którzy pojechali kiedyś do Egiptu albo skacząc po kanałach, trafili na muezzina wzywającego do modlitwy w TV Dubai i tak urzekła ich melodia, że z miejsca poczuli się wiernymi - mówi Bieńkowski.
Jeden z badaczy polskiego islamu, który, chce zachować anonimowość, dosadniej opisuje radykałów: - Im święty ogień powypalał mózgi. Dyskutują o tym, czy islam pozwala mieć psa, ale ich wiedza na temat religii pozostaje zerowa.
Ich wszystkich jednak - i gniewnych radykałów, i tych umiarkowanych - łączą nieufność i lęk przed otoczeniem. Kochanowicz podczas rozmowy waży każde słowo. Gdy szukałem "nowych polskich muzułmanów" w Internecie, zgłosiło się kilka osób, z których żadna nie zgodziła się na ujawnienie choćby imienia (jedna z nich przybrała wiele mówiący pseudonim "czarny przyczajony"). Z kilkudziesięciu osób, obecnych w piątki na modlitwach w warszawskim meczecie, na rozmowę zgodziły się cztery. Z tej czwórki dwie osoby nie pozwoliły się sfotografować ("bo nie chcą mieć problemów na ulicy").
Strach powoduje, że polscy muzułmanie zaczynają się bronić nawet wówczas, gdy nikt ich nie atakuje. Fotoreporter "Newsweeka", który robił zdjęcia za zgodą władz meczetu, o mały włos nie został poturbowany przez wiernych. Imamowie przepraszali, tłumacząc zamieszanie "napiętą atmosferą".
Wśród muzułmanów huczy od plotek o inwigilowaniu ich przez służby specjalne, o przesłuchaniach, o fotografowaniu i podsłuchiwaniu telefonów. Tę histerię dodatkowo nakręcają gazetowe publikacje o odnalezieniu w Polsce nitek al-Kaidy.
Poczucie wyobcowania i osaczenia jest tym większe, że polskie otoczenie nie uwzględnia potrzeb ani obyczajów muzułmanów. Chyba nikt, kto w Polsce pracuje zawodowo, nie zdoła wypełnić nałożonych na każdego muzułmanina obowiązków. Bo nie odmówi codziennie pięciu kilkunastominutowych modlitw, z których każdą winno poprzedzić rytualne obmycie (m.in. czoła, nozdrzy, rąk i stóp). A każdą z modlitw należałoby odmówić w "czystym" miejscu - na dywanie, ręczniku lub czymkolwiek, co oddziela wiernego od ziemi. W miesiącu ramadan muzułmanina obowiązuje ścisły post od wschodu do zachodu słońca. Polacy rezygnują więc z części praktyk - i tak powstaje nowa, "nadwiślańska" mutacja islamu.
Na szczęście w islamie - tak jak w katolicyzmie - od każdej reguły są tysiące wyjątków. Post nie obowiązuje podróżnych, ludzi wykonujących niebezpieczne zawody (kierowców, pilotów), dzieci, starców. A modlitwy, zwłaszcza te nocne, można ze sobą łączyć.
- Islam jest religią dla ludzi. Nikt rozsądny nie będzie wymagał od polskiej muzułmanki, by paradowała po ulicy zakwefiona - mówi Michał Bieńkowski i dodaje: - Jesteśmy muzułmanami, ale też Polakami.
Tylko w czasie pobytów w krajach muzułmańskich Bieńkowski zakłada czasem tradycyjną dżalabiję. Jednak brody nie nosi nawet tam. Podczas pierwszej wizyty w meczecie poczuł się nieswojo, gdy dostrzegł, że wyróżnia się z tłumu, bo poza nim wszyscy mężczyźni są brodaci.
Karina Pomarańska też nie chodzi po ulicy w chuście. - Chusta jest oznaką skromności, ale gdybym nosiła ją w Polsce, byłoby to zaprzeczenie skromności, bo zwracałabym na siebie uwagę. Poza tym nosząc tu chustę na ulicy, czuję się po prostu obco - tłumaczy.
Nadal chodzi na imprezy, nie pije tylko alkoholu, a pytana o ulubioną muzykę wymienia ostry rosyjski rock ("choć niestety strasznie tam bluzgają"). W przeciwieństwie do wielu muzułmańskich kobiet nie zamierza rezygnować z kariery zawodowej. - Muzułmańska kobieta ma taką pozycję, jaką sama sobie wywalczy - mówi.
Niektórzy nasi rozmówcy jako ideał współczesnej cywilizacji wymieniają Turcję - kraj nowoczesny, mimo że mieszkańcy chodzą do meczetów i nie noszą ubrań, których zabrania muzułmańska wiara. Turcja oferuje taki model kompromisu między nowoczes-nością a wymogami wiary i obyczaju, który polscy muzułmanie mogliby zaadaptować do swoich potrzeb. A może szybciej niż tureckie wzorce przyjmie się u nas coraz bardziej popularny w USA i Europie "islamski protestantyzm" - ruch, który koncentruje się na czystym Koranie i odrzuca tradycyjne nakazy, mające źródło w kulturze arabskiej.
Pytanie tylko, jak wiele rytuałów, standardów i obyczajów można bezkarnie odrzucić z jakiejś religii, nie odrzucając w ten sposób jej samej? Czy islam pozbawiony swego tradycyjnego sztafażu i obyczajowości jest jeszcze islamem? Dziś nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Nadwiślański eksperyment trwa.
  
Re: <Agnieszka> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Niedziela, 15 Sierpnia 2004, 15:48 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Dla porządku - tekst nie jest o islamistach, lecz o muzułmanach.
Muzułmanie to wyznawcy islamu.
Islamiści to radykalni muzułmanie, spośród których mogą się rekrutować terroryści.
Polscy muzułmanie to zresztą nie tylko młodzi Polacy, nawróceni ostatnio na islam.
To również m.in. Tatarzy, od wieków mieszkający w Polsce.
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Niedziela, 15 Sierpnia 2004, 16:15 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Agnieszka
Pro uczestnik vip
<tt>Pro uczestnik</tt>
 
Użytkownik #439
Posty: 1528


[ Osobista Galeria ]




Tak, masz racje. Wyszło na jaw moje roztrzepanie i jeszcze mała wiedza w tym temacie eusa_wall.gif. Mam nadzieję, że dzięki temu forum poszerzą sie moje horyzonty...i nie będę zaliczała tego typu wpadek.
  
Re: Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Niedziela, 15 Sierpnia 2004, 17:07 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
emira
Bywalec
<tt>Bywalec</tt>
 
Użytkownik #1271
Posty: 13


[ Osobista Galeria ]




Kompedium wiedzy religijnej wink.gif :
http://kolos.math.uni.lodz.pl/~balon/humor/religie.html
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Piątek, 08 Października 2004, 08:04 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Wisznuici -na początlu lat 90. bardzo widoczni na ulicach polskich miast. Od jakiegoś czasu jakby zniknęli. Nie ma już barwnych korowodów, nikt nas nie prosi o datek, wręczając jednocześnie książkę religijną. Nikt nie organizuje festiwali muzycznych, na których rozdaje się ubogim wegetariańską żywność. Podupada klasztor w Sudetach.
Mało kto też już pewnie pamięta obelgi miotane przez aktywistów katolickich ośrodków antysekciarskich na bhaktów i ich pobratymców z Misji Czaitani. Padały oskarżenia, że założyciele ruchu Hare Krishna byli wplątani w handel narkotykami, a cały ruch to sekta.
Krisznowcy bronili się, że umoczonych w przestępczą działalność działaczy dawno się pozbyli, a ich ruch ma 5 tys. lat tradycji. Na ile to tradycja ruchu Hare Krishna, a na ile całego hinduizmu - inna to rzecz.
Mnie się u krisznowców podobał ich wegetarianizm, poszanowanie dla zwierząt (nie jedli nawet jajek!), choć uważam, że przesadzali troszkę, całkowicie odrzucając takie dobre rzecz, jak kawa, herbata i alkohol ;)
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Niedziela, 31 Października 2004, 20:01 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Wróćmy do chrześcijaństwa, tym razem w protestanckim wydaniu. Kościół zielonoświątkowy nie należy do największych w naszym kraju. W Polsce jest coś ponad 20 tys. zielonoświątkowców, a w zborze poznańskim modli się stu kilkudziesięciu. Na całym świecie, w zależności od sposobu liczenia, jest od 50 do 250 mln zielonoświątkowców. To duża rozpiętość, wynikająca, jak sądzę, z tego, że ruch zielonoświątkowy to zjawisko o wiele szersze niż Kościół zielonoświątkowy. Ruch ten pojawił się okolo stu lat temu, a swój udział w jego powstaniu mieli głównie wyznawcy metodyzmu (nurt protestancki wywodzący się z anglikanizmu). Zielonoświątkowcy postulują powrót do korzeni, do Biblii. Dlatego modlą się językami, podobnie jak czynili to pierwsi chrześcijanie w dniu zesłania Ducha Świętego.
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Niedziela, 31 Października 2004, 20:02 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Dlatego podkreślają, że Chrystus jest Bogiem żywym, obecnym tu i teraz w naszym życiu. Członkiem wspólnoty zielonoświątkowej staniesz się, gdy przeżyjesz narodzenie na nowo, uznasz Chrystusa w swoim sercu za swojego Pana i Boga. Jakby potwierdzeniem tego narodzenia na nowo jest chrzest, który odbywa się poprzez zanurzenie w wodzie - z reguły w basenie lub w jeziorze.
Zielonoświątkowcy są określani jako wspólnota charyzmatyczna. To na nich wzoruje się m.in. katolicka Odnowa w Duchu Świętym. Charyzmatyczność ta oznacza, że otrzymują dary Ducha Świętego. Oprócz modlitwy w obcych językach, jest to najczęściej dar prorokowania.
Nabożeństwa zielonoświątkowe mogą zszokować przeciętnego katolika. Nabożeństwo rozpoczyna się od chwalenia Pana pieśnią. Brzmi to naprawdę porywająco - widać, że ludzie ci wierzą głęboko.
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Niedziela, 31 Października 2004, 20:04 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Potem wierni się modlą - przypomina to wielogłosowy szum. Na koniec pastor służy słowem Bożym. Jest też kolekta - woreczek wędruje z rąk do rąk i kto chce, wrzuca do niego pieniądze. Komunię przyjmuje się pod dwiema postaciami, ale - choć nie jest to formalny nakaz - przyjmują ją tylko ochrzczeni wierni, a nie sympatycy. Czasem, rzadko, podczas nabożeństwa dokonuje się egzorcyzmu - modlitwą, bez formułek łacińskich. Nabożeństwo trwa około dwóch godzin, ale - wierzcie - czas ten szybko mija.
,,Charyzmatyczność" Kościoła niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo. Jest on narażony na rozłamy.
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Niedziela, 31 Października 2004, 20:08 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




I tak w Poznaniu swego czasu od Kościoła zielonoświątkowego oddzielił się radykalniejszy Kościół chrześcijański ,,Arka". Od ,,Arki" zaś potem... oderwała się jeszcze jedna grupa.
Zielonoświątkowcy uczestniczą w ruchu ekumenicznym. Zdarza się więc, że pastor zielonoświątkowy wygłosi kazanie w kościele katolickim. Najserdeczniejsze więzi łączą chyba jednak zielonoświątkowców z baptystami.
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Wtorek, 18 Stycznia 2005, 14:43 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Baptyści to w Polsce wyznanie niewielkie - jest ich tu około pięciu tysięcy. Poteżną siłę stanowią natomiast baptyści w Stanach Zjednoczonych.
Ten protestancki Kościół powstał w siedemnastym stuleciu. Ich nazwa pochodzi od słowa ,,chrzcić", a wiąże się z zasadą, że chrztu udziela się osobom dorosłym, które samodzielnie i świadomie są w stanie podjąć decyzję o przyjęciu tego sakramentu.
Nabożeństwo baptystyczne przypomina nieco nabożeństwo zielonoświątkowe. I tu zborownicy przyjmują komunię pod dwiema postaciami (byłem kiedyś na nabożeństwie w Krakowie; wino było półsłodkie ;) ).
Wierni modlą się spontanicznie, unosząc ręce do góry. Chwalą Pana śpiewem. Niektórzy modlą się na językach.
W Poznaniu baptyści mają obecnie trzy zbory. Najstarszy, w ładnej kaplicy z czerwonej cegły, mieści się przy ul. Grunwaldzkiej, naprzeciwko koscioła ewangelicko-augsburskiego. Kolejny zbór powstał na Wildzie, a na kaplicę zaadoptowano budynek, którego własność udało się odzyskać.
Trzeci zbór istnieje od niedawna na Piątkowie.
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Poniedziałek, 31 Stycznia 2005, 21:25 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Niedawno obchodziliśmy kolejną rocznicę wyzwolenia obozu w Oświęcimiu, miejscu zagłady przede wszystkim żydów. Niedawno w Polsce zakończyły się też obchody Dnia Judaizmu. Organizatorem był Kościół katolicki wraz z kilkoma innymi Kościołami chrześcijańskimi. świadczy to o pozytywnej zmianie w stosunku do mniejszości religijnej, jaką stanowią żydzi (piszę przez małe ,,ż", jako że chodzi tu o wyznanie, nie nację).
Judaizm powstal na terenach Judy i Izraela. Świętą księgą tego wyznania jest Biblia, a konkretnie Stary Testament, stanowiący część Biblii chrześcijańskiej. Chrześcijan można więc nazwać odłamem religii żydowskiej. Drugim takim odłamem jest Islam, dla którego wprawdzie najświętsza księgą jest Koran, ale który również biblijnych proroków uznaje. Prorocy ci, tacy jak Mojżesz, Eliasz, Elizeusz, Izajasz, są oczywiście wspólni również z chrześcijaństwem. Różnica polega na tym, że judaizm nie jest trynitarystyczny. Jest jeden Bóg, Ojciec Święty, Jahwe. Ale nie ma Syna Bożego. Dla żydów Jezus był tylko twórcą sekty.
Rdzeń żydowskiej Biblii to Tora, czyli Pięcioksiąg, czyli pięć pierwszych Ksiąg Mojżeszowych. Z kolei Talmud to zbiór komentarzy, glos. Najświętszą świątynią żydów stała się, wybudowana przez króla Salomona, świątynia w Jerozolimie, niestety od dawna nie istniejąca.
Żydzi byli narodem tak wybranym, jak prześladowanym. Niewola egipska, babilońska, rzymska... W czasie tej ostatniej, w pierwszym wieku po Chrystusie, wybuchło powstanie żydowskie. Krwawo stłumione. Po jego upadku zburzono świątynię Salomona. Rozpoczął się też eksodus żydów, którzy osiedlali się w Azji, północnej Afryce i w Europie.
W średniowieczu żydzi, prześladowani przez chrześcijańskie władze zachodnioeuropejskich państw, chronili się w Polsce. Polska stała się jednym z krajów, gdzie mniejszość żydowska była najliczniejsza. W przedwojennym Wilnie żydzi stanowili trzecią część mieszkańców, stąd miasto to nazywano nawet Jerozolimą Północy. Duży udział żydów w życiu gospodarczym i intelektualnym kraju powodował agresję polskich środowisk nacjonalistycznych.
II Wojna Światowa i okupacja niemiecka to była hekatomba żydów, Szoah. Naziści nie przewidzieli dla nich miejsca na świecie. Z krajobrazu Polski zniknął inny, barwny świat.
Po wojnie żydzi nadal ginęli, tym razem w pogromach, z rąk naszych rodaków. Wyjeżdżali więc na Zachód, a potem do odrodzonego państwa Izrael. Ci, którzy nie wyjechali w latach 40., zostali wypędzeni po 1968 r. przez komunistycznego dyktatora Władysława Gomułkę. Obecnie żydów w Polsce praktycznie już nie ma. Pamiętają o nich chrześcijanie. Pamiętają katolicy, jako główni organizatorzy Dni Judaizmu. Pamiętają baptyści (zbór na poznańskiej Wildzie urządził np. żydowską Paschę). Pamiętają zielonoświątkowcy, którzy uczestniczą w Marszach Żywych w Oświęcimiu.
  
Re: Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Poniedziałek, 06 Lipca 2009, 14:32 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Marek D. :
myślałem, że się o coś pospieramy...


Możemy pospierać się o to, jaki wpływ ma słabość wyznań mniejszościowych na arogancję najwyższych przedstawicieli wyznania dominującego:

"Panu Bogu w okno

Wielkopolskie media nie miały odwagi skrytykować papieża za list do arcybiskupa Paetza, więc zaatakowały katolicką gazetę, która list opublikowała.


Papież Benedykt XI złożył arcybiskupowi Juliuszowi Paetzowi gratulacje z okazji półwiecza kapłaństwa. Szkopuł w tym, że Juliusz Paetz siedem lat temu odszedł w niesławie ze stanowiska metropolity poznańskiego; zarzucano mu seksualne molestowanie kleryków. Czyli grzech ciężki.

Wielkopolskie media skrytykowały jednak nie papieża, lecz... „Tygodnik Katolicki”, który list gratulacyjny opublikował. I nie pomogły tłumaczenia ks. Pawła Deskura (dyrektora Drukarni i Księgarni Świętego Wojciecha, wydawcy „Przewodnika”), że list ukazał się w ramach oficjalnej wkładki archidiecezji poznańskiej.


Nagroda za grzechy

Redaktor Aleksandra Przybylska, moja znakomita koleżanka z „Gazety Wyborczej”, wyciąga wniosek, ze archidiecezja problemu byłego metropolity nie zauważa. Po części ma rację. Kiedy o sprawie Paetza było już głośno w środowisku katolików świeckich, hierarchia nie uczyniła nic, by ratować przed molestowaniem kleryków, bądź co bądź swoich przyszłych kolegów. W ich obronie wystąpił samotny bohater - ks. prof. Tomasz Węcławski, ówczesny dziekan Wydziału Teologicznego UAM. Pozornie sprawiedliwości stało się zadość, bo arcybiskupa usunięto ze stanowiska. Do procesu jednak nie doszło, zaś Juliusz Paetz do dzisiaj bierze udział w uroczystościach kościelnych. Co więcej, stanowiskiem zapłacił za swoją odwagę również prof. Węcławski, który później zrzucił szaty kapłańskie, a jeszcze później wystąpił z Kościoła rzymskokatolickiego.
Jaka z tego nauka dla wiernych? Ano taka, że hierarchia za złe nagradza, a za dobre karze. Że sprawiedliwości nie ma co szukać w Kościele, który przecież swoje istnienie opiera na Słowie Tego, który jest Sprawiedliwością. Kościół bowiem, jak każda hierarchiczna instytucja, kieruje się interesem niczyim innym, jak tejże hierarchii.
W takiej sytuacji gratulacje ze strony papieża to dolanie oliwy do ognia. I trudno tu mieć pretensje do katolickiego pisma, że publikuje list najwyższego dostojnika swojego Kościoła. Na słowa krytyki wobec Watykanu może sobie pozwolić np. Jan Turnau, dziennikarz „Gazety Wyborczej”, niezależny intelektualista katolicki, osoba świecka. Trudno jednak takiej odwagi oczekiwać od każdego księdza.
Nie mam powodów, by twierdzić, że Benedykt XVI, składając byłemu metropolicie gratulacje, pamiętał o sprawie sprzed siedmiu lat. Może nawet ledwie co słyszał o głośnej aferze, która wydarzyła się gdzieś za wschodnią granicą jego ojczystego kraju. Bardzo możliwe, że list został wysłany „z automatu”. Jednak tak potężna i wpływowa organizacja, jak Kościół rzymskokatolicki, powinna mieć lepszy wewnętrzny obieg informacji. Ponieważ razem z listem w świat poszedł jasny przekaz: „Nie ma znaczenia zgorszenie świeckich, nie ma znaczenia nawet dobro kleryków, przyszłych księży przecież. Liczy się tylko egoistyczny interes hierarchii. Jeden hierarcha zawsze może liczyć na wsparcie drugiego, niezależnie od tego, co złego uczynił”.


Tu nie będzie rewolucji

Taki przekaz raczej nie przyniesie Kościołowi katolickiemu dobrych owoców. Być może „żelazny elektorat” okopie się jeszcze głębiej w Okopach Świętej Trójcy, jednak wątpiący odsuną się jeszcze bardziej. W Polsce nie ma tradycji wewnątrzkościelnych rewolt, więc nie będzie żadnego świeckiego ruchu sanacyjnego, żadnej duchowej rewolucji. Będzie tylko głosowanie nogami – stopniowe obojętnienie na sprawy religii, powolne odchodzenie ludzi od Kościoła. Autor listu strzelił więc niechcący własnej drużynie samobója. Z drugiej strony, skoro Kościół tak lekko pozbył się jednego ze swoich najwartościowszych kapłanów, może mu wcale nie zależy na tych tysiącach czy milionach szeregowych owieczek?
W Polsce, pomijając czasy reformacji, nie ma jednak tradycji kościelnego pluralizmu. Inne Kościoły chrześcijańskie, poza swoimi tradycyjnymi matecznikami, jak Podlasie czy Śląsk Cieszyński, są dość słabe. W ciągu ostatnich dwóch dekad wolności żaden znaczący odłam nie oderwał się też od Kościoła katolickiego ani z prawa (choć wydawałoby się, że sprzyja temu antysemicka propaganda Radia Maryja), ani z lewa (do czego pożywką mogłoby być istnienie niektórych grup wewnątrzkościelnych, charyzmatycznych i nie tylko). Efekt jest więc taki, że nie można raczej liczyć nie tylko na sanację wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego, ale również na żaden ozdrowieńczy ruch poza jego oficjalnymi strukturami. A to już strata nie tylko dla Watykanu, ale i dla całego chrześcijaństwa. Innymi słowy list papieski może się okazać nie tylko strzałem samobójczym, ale i strzałem Panu Bogu w okno. Podobnie zresztą jak fala krytyki, która przetoczyła się przez wielkopolskie media."

http://www.poznan.aglomeracja.pl/index.php?option=com_content&task =view&id=1682
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Poniedziałek, 06 Lipca 2009, 22:37 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Marek D.
Stały uczestnik
Stały uczestnik
 
Użytkownik #21
Posty: 775


[ Osobista Galeria ]




Krzychu, no fajnie, że wygrzebałeś starocia. Ale ja nawet nie mam siły się przez to przebić. Podstawowym problemem są dla mnie teraz kwestie bytowe. I nie popolemizuje z tobą, bo to nie napełni mi lodówki, wolę poćwiczyć kalkulacje itp. Net stał się dla mnie narzędziem pracy, nie przyjemności :(
  
Re: <Marek D.> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Poniedziałek, 20 Lipca 2009, 21:43 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




No to nie do polemiki, ale do refleksji - jak to inne wyznania mogą czasem pomóc napełnić lodówkę obywatelom Rzeczypospolitej. Mój tekst z "Echa":

Poznań zarabia na świadkach Jehowy
Ponad dwadzieścia tysięcy uczestników kongresu to spory zysk dla miasta.

Międzynarodowy Kongres Świadków Jehowy to jedna z największych imprez w Poznaniu; mniej liczna była nawet grudniowa konferencja klimatyczna.
To ważne, bo wyznawcy nie tylko modlą się i słuchają wykładów na terenach Międzynarodowych Targów Poznańskich, ale także zwiedzają miasto, robią zakupy i okupują kawiarniane oraz restauracyjne ogródki. Przez ostatnie cztery dni różnokolorowe grupy z plakietkami widać było w całym śródmieściu.
Co więcej, po powrocie do swoich krajów, opowiadają o naszym mieście rodzinom i znajomym. Bywa też, że wizyta świadków przynosi miastu bezpośredni zysk.
- Podczas poprzedniego, międzynarodowego kongresu wierni odmalowali jupitery na stadionie Lecha, na którym odbywały się ich spotkania - pamięta Rafał Łopka z biura prasowego Urzędu Miasta.
Mniejsze, krajowe zgromadzenia odbywają się corocznie na stadionie Olimpii. Przed każdym z takich spotkań świadkowie porządkowali obiekt; dokonywali też drobnych prac remontowych.
- U nas nic nie musieli przygotowywać; dostali pawilony w idealnym stanie - podkreśla Anna Smolińska z MTP. - Posprzątali tylko po sobie, ale dzięki temu mniej zapłacili za wynajem - zaznacza.
Tym niemniej miasto zyskało i to sporo, choć na razie trudno ten dochód wyrazić w złotówkach. W ubiegłym tygodniu na poznańskiej Ławicy wylądowało dwanaście samolotów ze świadkami Jehowy. Wierni przylecieli z Francji, Ameryki, a nawet z dalekiej Australii. Sporo osób dotarło też do Poznania drogą lądową: świadkowie przybyli bowiem na kongres również z bliższych nam krajów, jak Czechy, Finlandia, Litwa, Łotwa, Słowacja i Szwecja.
- Wiele osób znalazło nocleg u braci i sióstr z Poznania, pomimo to zarezerwowane zostały wszystkie hotele w mieście - podkreśla Zdzisław Jesiak, rzecznik świadków Jehowy.
Oprócz hotelarzy cieszyli się też restauratorzy i handlowcy.
- Przecież wierni zostawiają pieniądze w naszych sklepach i punktach gastronomicznych - mówi dobitnie Rafał Łopka. - Fajnie, że tyle ludzi przyjeżdża do Poznania, może następnym razem powrócą wraz z rodzinami? - wyraża nadzieję.
- Mówią, że chcą wrócić - potwierdza Jan Mazurczak, dyrektor Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej i były przewodnik turystyczny po Poznaniu. - Świadkowie Jehowy są doskonale zorganizowani, lepiej nawet niż uczestnicy konferencji klimatycznej - chwali. - Kilka tysięcy osób zawsze zwiedza turystyczną część naszego miasta; pomiędzy UAM a Starym Rynkiem. Zatrudniają anglojęzycznych przewodników i zamawiają trzygodzinne spacery. Interesuje ich wszystko, od Mieszka I po czasy "Solidarności". Pytają nas też o świątynie katolickie - dodaje.
Nasz rozmówca dodaje, że 90 proc. gości to Amerykanie. Wielu z nich z pewnością powróci jeszcze do naszego miasta.
- A wszystkim Europa już zawsze będzie się kojarzyć właśnie z Poznaniem - podsumowuje.

ramka
Religia w pigułce

Na całym świecie jest ponad 7 mln świadków Jehowy. W Polsce ok. 125 tys. Stanowią więc trzecie pod względem wielkości wyznanie w naszym kraju.
Świadków jest w Polsce wprawdzie mniej niż rzymskich katolików i prawosławnych, więcej za to niż ewangelikow augsburskich (luteranów). Przeciętnemu Polakowi świadkowie znani są przede wszystkim z tego, że głoszą Ewangelię w domach i odmawiają transfuzji krwi. Mniej osób wie, że wyznanie powstało w drugiej połowie XIX wieku i - podobnie jak np. adwentyści - ma charakter millenarystyczny, co oznacza, że wyznawcy wierzą w bliskie, ponowne nadejście Chrystusa. Podobnie jak inni protestanci, świadkowie odrzucają kult obrazów i świętych. Inaczej jednak niż większość protestantów, nie są trynitarystami, czyli nie wierzą w Trójcę Świętą.
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Wtorek, 21 Lipca 2009, 07:13 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Marek D.
Stały uczestnik
Stały uczestnik
 
Użytkownik #21
Posty: 775


[ Osobista Galeria ]




Widzisz do Kraka przyjeżdżają Żydzi, mają tu swój festiwal, Kazimierz to dla nich coś w rodzaju "mekki". Nie jestem w stanie Ci powiedzieć jaki jest zysk z tytułu ich przyjazdów.

Osobiście nie podniecałbym się wizją zrobienia pięniędzy na wizytach ŚJ. Jako że wpływ do kasy miasta, wynika tylko z konsumpcyjnego efektu ich wizyt. A nie z realnego ich udziału w inwestycjach. Jutro mogą sobie wybrać inne miasto w innym kraju.

Ten artykół to raczej reklama Świadków Jehowy, a nie miasta. Taki sygnał, przystąpcie do nas mamy kasy jak lodu.[/b]
  
Re: <Marek D.> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Wtorek, 21 Lipca 2009, 22:50 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Tja, na Interii też jakiś kolo napisał, że to artykuł sponsorowany, a zaraz potem doszło do prawdziwej batalii antykatolików z antyświadkami. 20 tys. osób to zazwyczaj kupa szmalu, a ja bym o podobnym zlocie katolików napisał podobny tekst. Bo zysk z takich imprez jest - jak mówią panowie Łopka i Mazurczak - nie do końca policzalny i wyraża się m.in. w tym, że goście będą o Poznaniu mówić w swoim kraju i Poznań utożsamiać z Europą. Podobnie jak Żydzi opowiadają w Ameryce o spotkaniach na Kazimierzu. Zresztą Żydzi i u nas byli mniej więcej w tym samym czasie, co świadkowie - mieli swój Tzadick Festival.
A co do wyboru innego miasta, masz rację. Tyle, że nie będzie to jutro, ale za parę dni - tym razem świadkowie wybrali Paryż.
  
Re: <Berger> Rzeczpospolita wielu wyznań
PostWysłano: Środa, 22 Lipca 2009, 08:16 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Marek D.
Stały uczestnik
Stały uczestnik
 
Użytkownik #21
Posty: 775


[ Osobista Galeria ]




Heh, nie bardzo mogę wyłapać czy ograniczasz się tylko do stwierdzeń o zaistniałych faktach, czy dalej optujesz za zyskownością religijnej turystyki.

Co do reklamy naszych miejscowości, to Żydzi od sześćdziesięciu lat opowiadają na świecie o takich miejscach jak: Auschwitz-Birkenau, Belzec, Kulmhof, Majdanek, Plaszow, Sobibor, Treblinka, KL Warschau i jakoś nie zauważyłem co by stały się one zagłębiem turystyki. Kazimierz też jakoś specjalnie szybko się nie rozwija.
Co do ŚJ, to tu sprawa ma się troszki inaczej, w przeciwieństwie do Żydów, czy katolików jest dziedziczona od niedawna i wciąż potrzebuje nowych wyznawców. A skoro ich ma i to do tego wyznawców różnych narodowości, nie związanych ze sobą ani pochodzeniem ani tradycją, musi oferować troszki więcej niż tylko strawę duchową. A jak przystało na piramidę finansową, musi zdobywać nowych członków inaczej upadnie.

Tak więc zaryzykuje stwierdzenie, że reklama naszych miast oparta o turystykę religijną ma minimalny skutek, jako że ww wyznania, jeżeli już o nas mówią na świecie, to raczej w zamkniętych kręgach i w swoim dobrze rozumianym interesie.

„a ja bym o podobnym zlocie katolików napisał podobny tekst”

To czemu nie piszesz? Bo ich nie ma? Czy może są tak mało znaczące? Czy może dlatego że katolicyzm to religia biedoty, nastawiona na zysk kościoła, a nie społeczności wyznaniowej? A może patrząc na nasz kraj, zloty katolików kojarzą ci się tylko ze stratami, bałaganem komunikacyjnym i kupą śmieci? O wydatkach na te imprezy z kasy miejskiej nie wspomnę.
  
Rzeczpospolita wielu wyznań
Forum dyskusyjne -> Umysł i ciało -> Religia i filozofia

Strona 2 z 3  
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  
Klej do luster klej do luster Lakmazaproszenia-slubne-tanie.euReklama na pojazdach KrakówTanie kolonialne mebleCatering Rzeszów
Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów w całości lub części jest niedozwolone. Wszelkie informacje zawarte w tym miejscu są chronione prawem autorskim.



Forum dyskusyjne Heh.pl © 2002-2010