Zaloguj się, by pozbyć się reklam
Wysłano: Czwartek, 17 Lutego 2005, 02:25 |
|
|
|
no dobra musimy być krytyczni musimy zauważać komercję ale w dziśiejszym świecie każdy na swój sposób jest komercyjny od tego się nie da uciec to FAKT a jeśli od czegoś się nie da uwolnić to trzeba to zakceptować
ja to akceptuję i wy pewnie też
PS. wszyscy kochamy i szanujemy U2 i mimo wszystko szukamy dziury w całym
z drugiej strony to jest bardzo ciekawe co inni fani o tym myślą i muszę przyznać że nie którzy mają naprawdę trafne wypowiedzi co do tego (i nie tylko) tematu bo przecież chyba o to chodzi na FORUM  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Czwartek, 17 Lutego 2005, 12:58 |
|
|
| Atomic_Mario |
| Nałogowy uczestnik |

|
| |
Użytkownik #1798
|
|
| Posty: 2826 |
[ Osobista Galeria ] |
|
|
 |
 |
 |
|
| Cytat: |
| 2. film., muz., lit. dzieło k. - dzieło stworzone lub zrealizowane pod gusta jak najszerszej publiczności (słuchaczy, czytelników) w celu uzyskania jak najwyższej frekwencji (wysokości sprzedanego nakładu) i związanych z tym wpływów |
Oto definicja komercji zamiesczona w jednym we wcześniejszym z postów przez O_Kurcze. Jeśli mamy stosować tą definicję do oceny tego czy U2 jest zespołem komercyjnym to dla mnie sprawą oczywistą jest to, że U2 takim zespołem nie jest.
Chyba nie wszystcy jednak dostrzegają subtelną różnicę pomiędzy komercją a marketingiem i sukcesem finansowym. A więc:
KOMERCJA:
1) zespół-"artysta" ma na celu osiągnięcie sukcesu finansowego W tym celu sonduje gusta potencjalnych odbiorców, żeby stworzone przez niego "dzieło" jak najbardziej trafiło w te gusta a co się równa zarobieniem maksymalnej kasy. Najważniejszy element - "ARTYSTA" podejmuje działanie mając na celu zarobienie pieniędzy. Muzyka jest tylko środkiem, narzędziem prowadzącym do tego. Przykład rozmaite boys bandy. A u nas - kilka lat temu była głośna sprawa, gdy wyszłao na jaw, że pewna nasza wokalistka gromadząc materiał na płytę kierowała się badaniami opini społecznej. Wyszło, że ludzie chcą muzyki mówiącej o nieszczęśliwej miłości i pocieszeniu więc jej płyta "wyszła na przeciw tym potrzebom"
2) nasz "artysta" wydaje swoje "dzieło". Podjęte działania marketingowe mają na celu mksymalizację zysku.
3) Cel czyli pieniądze zostają osiągnięte
DZIAŁALNOŚĆ NIEKOMERCYJNA ( w tym U2):
1) Artysta "zawodowy" utrzymuje się z wyników swojej pracy. Bycie artystą to jednak coś więcej niż wykonywanie określonego zawodu to przekazywanie światu swojego światopoglądu, kunsztu, umiejętności. Prawdziwy artysta to dla mnie ktoś kto chce coś przekazać światu - czytaj stworzyć dzieło. W przypadku naszego U2 - chłopaki spotykają się po to, żeby twozyć muzykę - w ten sposób realizują się i wierzą, że ich działalność ma jakiś głębszy wymiar, jest czymś więcej niż tylko piosenki o niczym. Niektórzy mówią na to SZTUKA. Ich wyjściowym celem nie jest jednak robienie pieniędzy. Chyba jednak nie wygląda to tak - Dzwoni Bono do Edga i mówi słuchaj stary musimy nagrać nową płytę bo potrzebuję kase na nowy samochód i ciuchy dla żony, chętnie kupię sobie też 20 dom.
2) Powstaje płyta - DZIEŁO. Jako jego właściciele mogą zrobić z nim co im się tylko podoba. Mogą je też sprzedawać. W ten sposób mogą realizować też swoją wizję zmieniania świata za pomocą muzyki. Bycie muzykami to jest również ich zawód - dlatego podejmują działania, żeby płyta sprzedała sie jak najlepiej. Temu służą te wywiady, koncerty, single, teledyski. Ma to też na celu pozyskanie dla swojej muzyki nowych fanów. W innym wypadku byliby dzisiaj zespołem dla czterdziestolatków o którym nikt by nie słyszał.
3) Zespół osiąga sukces finansowy. Lecz nie on był głównym celem. Najważniejszy był sukces artystyczny. Poobają mi sie stwoierdzenia Bono w stylu - MAM W DUPIE TO CO MYŚLĄ O PŁYCIE INNI, WAŻNE ŻE NAM TO SIĘ PODOBA. To jest prawdziwa kwintesensja tego po co w ogóle zajmują się muzyką. Zarobione pieniądze pozwolą im na realizację innych planów - zapewnienie egzystencji rodzinie, działalność charetatywną. Daje im również niezależność - nie muszą tworzyć muzyki po to żeby się utrzymać i pod dyktando wytwórni. Mogą spokojnie czekać na nowe inspirację i na moment kiedy będą gotowi do stworzenia nowego dzieła.
W obronie ATYCLB i HTDAAB:
Niektórym trudno zrozumieć, że to co się nie podoba mi może się podobać innym. Ja mam pełne zaufanie do U2. Wiem, że te płyty wypłynęły z ich wnętrza i za to je szanuję. Zarzut komercyjności w stosunku do tych płyt przeraża mnie . HTDAAB jest płytą bardzo intymną i opowidającą może o sprawach nie mających większego znaczenia dla świata, lecz traktujących o nie mnie ważnych sprawach dla każdego człowieka. HTDAAB to m.in. "Sometimes you...", piosenka mówiąca o ojcu Bono. Piosenka ta została po raz pierwszy wykonana na pogrzebie ojca Bono. Jednym słowem - KOMERCJA. Albo Miracle Drug. Ewidentnie napisana pod publiczkę, dla kasy. I jeszcze perfindnie wymyślili sobie jakąś historię o chorym chłopcu. KOMERCJA! Proponuję pocztać trochę komentarzy członków zespołu o historii powstawania kawałków z ATYCLB.
A przecież wystarczy powiedzieć, że dany kawałek czy płyta MI się nie podoba. Normalne, że każdy ma inny gust i na szczęście nie każdemu podoba się to samo. Nie trzeba jednak dorabiać do tego ideologii.
I jescze jedno - gdybu U2 było zespołem komercyjnym to waliłoby jedną płytę za drugą. Po to zeby wydusić jak najwiekszą kasę póki jest koniunktura. Zarzut komercyjności można postawić ACHTUN BABY I POP -napewno pod pubkliczkę i dla kasy porzucili swój styl z lat 80, żeby dopasowując się do nowych czasow móc nadal robić kasę.
Bono powiedział, że przestaną grać jak wydadzą dwie słabe płyty. Na szczęście to oni jako artyści dcydują o tym czy są zaddowoleni ze stworzonego przez siebie dzieła.
Zapraszam do dyskusji i pozdrawiam!  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Czwartek, 17 Lutego 2005, 20:25 |
|
|
|
Atomic_Mario bardzo dobra analiza  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Ozy> Za co NIE LUBICIE U2 |
|
 |
Wysłano: Piątek, 18 Lutego 2005, 00:16 |
|
|
|
tak sobie siedze wieczorkiem i po przeczytaniu wszystkich postow dokladnie widze ze cos tu dziwnego sie dzieje.
to juz teraz kilka osob zaszufladkowalo ta plyte [bombe znaczy sie] jaka slaba???
ja juz nawet nie pisze o tej komercji , bo to jest smieszna dyskusja.
HTDAAB jest plyta rewelacyjna , genialna , bardzo osobista.
moze nie najwieksze ale jednak dzielo.
ATYCLB mozna zarzucic naprawde duzo i z tym sie zgodze . |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Piątek, 18 Lutego 2005, 19:10 |
|
|
|
Z tą komercją to nie taka prosta sprawa. Myślę ze każdy ma trochę racji. Porostu, jeśli sukces komercyjny jest związany z sukcesem artystycznym to wszystko w porządku. Problem zaczyna się w momencie, kiedy artysta wprowadza jakieś zmiany w celu przypodobania się szerszemu odbiorcy - upraszcza muzykę, zmienia tekst na łatwiejszy w odbiorze itd. Sądze ze w obecnej chwili U2 za mało ryzykują, bojąc się tym samym narazić faną. Od razu przypomina mi się dość kontrowersyjna okładka Boy'a (wiadomo o co chodzi). Wtedy jednak zaryzykowali (opłaciło się), teraz boja sie bo maja więcej do stracenia.Wiadomo, reputacja Ciekawym, nie-komercyjnym posunięciem bylo wydanie Achtung Baby- europejska płyta zaraz po amerykańskim sukcesie. Przecież mogli wydać kolejny "amerykański" album, zapewne opłaciło by się jeszcze bardziej. Ale nie, tak się nie stało. Właśnie cos takiego mi sie podoba..
Teraz taki oto obrazek. Pierwszy teledysk do One (bizony) zostal zastapiony drugim (trabanty) ponieważ producenci uznali ze jest za mało „komercyjny”. Ten z kolei zastąpiono kolejnym (bono w barze) ponieważ uznano ze chłopcy z u2 przebrani za kobiety mogą nie spodobać. Właśnie to nazywam komercją, w negatywnym tego słowa znaczeniu
Pytanie za 100 punktow. Czy artysta majacy na koncie miliony dolarow mysli jeszcze o kasie? Jasne ze tak....bardziej niż kiedykolwiek.
Sorry jesli tekst jest troche nieskladny ale pisalem go w pospiechu. |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Piątek, 18 Lutego 2005, 21:25 |
|
|
|
hmmm...za co ich "nie lubie"...niech sie zastanowie...O! juz wiem! za to ze kazda ich plyta ma TYLKO niewiele ponad 10 piosenek i ze te piosenki są takie KRÓTKIE!! powinno byc na płycie gdzies z 20 piosenek i to wszystkie np. po 9 min wtedy byloby cool bo tak to za kazdym razem gdy slucham ich plyt wkurza mnie to ze tak szybko sie konczą... to byloby tyle na temat tego co mnie wkurza tak poza tym to dla U2 jest bez zarzutu  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <ALICE> Za co NIE LUBICIE U2 |
|
 |
Wysłano: Piątek, 18 Lutego 2005, 22:21 |
|
|
|
jezeli ktos nic złego w U2 nie widzi to moim zdaniem jest ograniczonym i zaślepionym odbiorcą ich muzyki.
a argumenty typu: nie podoba mi sie w nich to ze sie starzeja albo to ze umieszczaja za malo utworów na plycie są dla mnie poprostu śmieszne... |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Piątek, 18 Lutego 2005, 23:12 |
|
|
| Atomic_Mario |
| Nałogowy uczestnik |

|
| |
Użytkownik #1798
|
|
| Posty: 2826 |
[ Osobista Galeria ] |
|
|
 |
 |
 |
|
Zgłasza sie zaślepiony i fanatycznie zakochany, pozbawiony jakiejkolwiek zdolności do obiektywnego odbierania otaczającej go rzeczywistości, zagubiony w pokrętnych zakamarkach swojego umysłu Atomic_Mario
Max nie wiem czy akurat mnie miałeś na myśli, ale jeżeli odebrałeś mnie jako człowieka ograniczonego do którego nie docierają żadne argumenty z zewnątrz - jeste w błędzie. Jeśli mnie się to nie tyczy to OK
Już kiedyś poruszałem na forum kwestę tego czy jako fan U2 nie straciłem zdolności do obiektywnego odbioru jej muzyki. Być może przychodzi mi to z trudem, ale jeśli uzewnętrzniam swoje przekonania na zewnątąrz (chociażby na naszym najbardziej odjechanym forum we wszechświecie - tu nie zamierzam ukrywać braku wsojego obiektywizmu) staram się to robić używając racjonalnych argumentów.
Wdałem się w dyskusje co do komercyjności U2. Uzasadniłem swoje zdanie. Pozostaje przy nim, bo nikt nie przedstawił przekoujących argumentów na to że się mylę.
Maxymalnie Cię pozdrawiam, wszystkich innych równie serdecznie |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Sobota, 19 Lutego 2005, 01:23 |
|
|
|
| Atomic_Mario : |
DZIAŁALNOŚĆ NIEKOMERCYJNA ( w tym U2):
1) Artysta "zawodowy" utrzymuje się z wyników swojej pracy. Bycie artystą to jednak coś więcej niż wykonywanie określonego zawodu to przekazywanie światu swojego światopoglądu, kunsztu, umiejętności. Prawdziwy artysta to dla mnie ktoś kto chce coś przekazać światu - czytaj stworzyć dzieło. W przypadku naszego U2 - chłopaki spotykają się po to, żeby twozyć muzykę - w ten sposób realizują się i wierzą, że ich działalność ma jakiś głębszy wymiar, jest czymś więcej niż tylko piosenki o niczym. Niektórzy mówią na to SZTUKA. Ich wyjściowym celem nie jest jednak robienie pieniędzy. Chyba jednak nie wygląda to tak - Dzwoni Bono do Edga i mówi słuchaj stary musimy nagrać nową płytę bo potrzebuję kase na nowy samochód i ciuchy dla żony, chętnie kupię sobie też 20 dom. |
Jak najbardziej to co robi U2 można nazwać sztuką, tylko ostatnimi czasy ta sztuka do mnie nie trafia. To jakby dziecięce przedstawienie w przedszkolu, któremu do przedstawienia z prawdziwego zdarzenia dużo brakuje, chodź dzieci sie starają, robią co potrafią, ale to nie to samo co profesjonaliści. Nie mówie że chłopcy się cofają, tylko stoją w miejscu. Brakuje mi tego polotu, eksperymentów, i ryzyka o którym tyle mówili podczas Popu
| Atomic_Mario : |
W obronie ATYCLB i HTDAAB:
Niektórym trudno zrozumieć, że to co się nie podoba mi może się podobać innym. Ja mam pełne zaufanie do U2. Wiem, że te płyty wypłynęły z ich wnętrza i za to je szanuję. Zarzut komercyjności w stosunku do tych płyt przeraża mnie . HTDAAB jest płytą bardzo intymną i opowidającą może o sprawach nie mających większego znaczenia dla świata, lecz traktujących o nie mnie ważnych sprawach dla każdego człowieka. HTDAAB to m.in. "Sometimes you...", piosenka mówiąca o ojcu Bono. Piosenka ta została po raz pierwszy wykonana na pogrzebie ojca Bono. Jednym słowem - KOMERCJA. Albo Miracle Drug. Ewidentnie napisana pod publiczkę, dla kasy. I jeszcze perfindnie wymyślili sobie jakąś historię o chorym chłopcu. KOMERCJA! Proponuję pocztać trochę komentarzy członków zespołu o historii powstawania kawałków z ATYCLB.
A przecież wystarczy powiedzieć, że dany kawałek czy płyta MI się nie podoba. Normalne, że każdy ma inny gust i na szczęście nie każdemu podoba się to samo. Nie trzeba jednak dorabiać do tego ideologii. |
Atak na ATYCLB i HTDAAB
HTDAAB ściągnąłem jeszcze przed premierą. Przesłuchałem i uszom nie wierzyłem. To tak jakbym słuchał ATYCLB tylko zmienili tytuły utworów. Bliźniaczo podobna płyta do poprzedniczki. Pierwsza myśl jaka mi przyszła to taka że chłopaki robią sobie jaja i wrzucili w sieć to co odrzucili z ATYCLB. Łudziłem się tak do oficjalnej premiery. Kupiłem, właczyłem i co? To samo.
Szybka analizna:
Vertigo to takie żywsze Elevation
Miracle Drug wg mnie najlepszy kawałek na płycie, i ta solowka pod koniec
Sometimes You Cant Make It On Your Own taki Kite ale za to tekst jest chyba najlepszy na całej płycie
Love And Peace Or Else drugi kawałek który mnie kręci, tylko dlaczego powiela temat z Peace On Earth
City Of Blinding Lights czegoś mi brakuje w tym utworze
All Because Of You takie troche spokojniejsze Vertigo
A Man And A Woman w stefie muzycznej podobny do całej reszty, ale tekst super
Crumbs From Your Table bez komentarza, cool mama
One Step Closer identyczne jak Grace jeśli się włączy jedna za druga to jakby tworzyły jedną całość
Original Of The Species podobne do całej reszty na płycie
Yahweh tekst podobny do Do You Feel Loved
Ogólnie rzecz biorąc na ostatniej płycie są może dwie, trzy piosenki, które mi odpowiadają, a na innych proporcja jest odwrotna. Jak dla mnie U2 nagrało dwie bezpieczne płyty bez żadnych eksperymentów muzycznych, Bono ma spokojniejszy głos, sam zespól też gra spokojniej, czasami wręcz usypiająco ...
| Atomic_Mario : |
I jescze jedno - gdybu U2 było zespołem komercyjnym to waliłoby jedną płytę za drugą. Po to zeby wydusić jak najwiekszą kasę póki jest koniunktura. Zarzut komercyjności można postawić ACHTUN BABY I POP -napewno pod pubkliczkę i dla kasy porzucili swój styl z lat 80, żeby dopasowując się do nowych czasow móc nadal robić kasę. |
Dla mnie Pop jest genialną płytą. Cała płyta i cały Popmart był pastiszem i parodią całej popkultury. Energiczne Discotheque, jeszcze bardziej energiczne Mofo, ociekające erotyzmem If you wear that velvet dress , wzruszające Please i Wake up dead man
I szczerze mówią wolałbym jakby powielali schematy z Popu niż z ATYCLB
Takie jest moje zdanie
Pozdrawiam gorący tych którzy myślą inaczej |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <o_kurcze> Za co NIE LUBICIE U2 |
|
 |
Wysłano: Sobota, 19 Lutego 2005, 01:38 |
|
|
| karina(14)-fajterka,nalew |
| Czytelnik |

|
| |
Użytkownik #2853
|
|
| Posty: 1 |
[ Osobista Galeria ] |
|
|
 |
 |
 |
|
nie lubie hgo za to ze go tego jej nie znam nie wiem coi kto tp jest a tak wogole to mne nieochodzi tylko nie wiem gdziem mam sie dowiedziec po co tu jestem bo ja szukam chasla do gg bo wpisuje prawidlowe a tu ze nieprawidlowe [b]KURWR[/b] wkuzyłam sie a tu mi caly czas cos o postach pisze w dupie mam post jem mieso pije wodke (chodz tylko nalewka zostala_ ale sie roizpisalam wowo  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <karina(14)-fajterka,nalew> Za co NIE LUBICIE U2 |
|
 |
Wysłano: Sobota, 19 Lutego 2005, 10:05 |
|
|
|
ludziska! nie chodzi tylko w tym sporze o nagrywanie płyt! zgadzam sie z o_kurcze w całości, u2 z czasów popmart kpiło z takich ludzi jakimi oni są teraz. a podoba wam sie moze pomysl spiewania Bono z beyonce na superbowl??? dla mnie to jest żałosne, zaniedlugo nagra cos z britney w duecie.temat brzmi za co nie lubicie U2, a nie ktore plyty nie lubicie. ja nie lubie tego ze bono angazuje sie w polityke zamiast wziac sie za muzyke i nagrac cos porzadnego a nie cos jak ATYCLB czy HTDAAB....
tak na marginesie ciekawa wypowiedz Jima Kerra z Simple Minds:
"Nie rozumiem, jak Bono, który od 20 lat wychodzi na scenę owinięty biała
flag± i krzyczy 'Nigdy więcej wojny', może rozmawiać z Tonym Blairem i
poklepywać go po plecach? Powinien zdawać sobie sprawę, że bez względu na
pomoc udzielona Afryce Blair ma na rękach ¶wież± krew irackich mężczyzn,
kobiet i dzieci. Je¶li chodzi o bratanie się z Clintonem, to Bono mógłby
pamiętać o tym, że żaden rz±d amerykański nie wyłożył na zbrojenia tak dużo,
jak rz±d Clintona."
zrodlo wp.pl |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Sobota, 19 Lutego 2005, 10:40 |
|
|
|
Osobiście żałuję, że nie przyjechali z Elevation Tour no i za to, że nie wydali Passengers z logiem U2 na okładce.
Co do komercji - byłbym ostrożny, bo moim zdaniem nie łatwo ją zdefiniować. Z pewnością w Polsce można spotkać pewną odmianę komercji. Pierwszoligowe gwiazdy muzyki grające w reklamach, pchające się na pierwsze strony pisemek dla pań. No i ...gra z playbacku. Byłem ostatnio na koncercie w Warszawie - dotyczył on pomocy dla Azji i można go było oglądać w TVP 2 (Bajm, Kombii itd). Rozumiem, artyści grali za darmo, nie było za dużo czasu by rozkładać sprzęt itd. Tylko czy to powód by mieć w dupie ludzi stojących na mrozie? Utarło się w naszym kraju, że wystarczy poskakać na scenie, poruszać ustami, a polska widownia i tak będzie skakać pod sufit. To jest dla mnie szczytem komercji w tym kraju.
W przypadku światowych gwiazd jest z pewnością inaczej - również z U2. No bo jak tu powiedzieć, że zespół grający na stadionach i gromadzący 150 000 ludzi na jednym koncercie jest niekomercyjny? Daj Boże taką komercyjność:).
Dziwią mnie ostatnie posunięcia... O ile wydanie IPod'a w wersji U2 jest dla mnie ok - wszak muzycy sygnują swoimi nazwiskami gitary, przestery itd. O tyle wydanie The Complete U2 i położenie łapki na bootlegach jest dziwne i pachnie sporymi pieniążkami. |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Sobota, 19 Lutego 2005, 12:54 |
|
|
| Atomic_Mario |
| Nałogowy uczestnik |

|
| |
Użytkownik #1798
|
|
| Posty: 2826 |
[ Osobista Galeria ] |
|
|
 |
 |
 |
|
Ozy - dzięki za docenienie!
O_Kurcze:
| Cytat: |
| Jak najbardziej to co robi U2 można nazwać sztuką, tylko ostatnimi czasy ta sztuka do mnie nie trafia |
O_Kurcze
I właśnie o to chodzi i dlatego nigy się nie zgodzimy. Sztuka, w tym muzyka, jest czymś indywidualnym. Jej odbiór zależy od każdego z nas. Na szczęście nie ma dzieł uniwersalnych, które zadowoliłyby wszystkich. Chodziło mi również o to, żeby odzielić pojęcie komercji przy tworzenie muzyki od działań marketingowych mających na celu zwiększenia sprzedaży płyty.
U2troopa jak zawsze ma celne wnioski. Ja tez dostrzegam pewne rzeczy, które nie dokońca mi się podobają. Trzeba jednkak je oddzielić od samej muzyki.
1) Po co wydawać tak dużo wersji jednego singla? Według mnie wystarczyłaby jedna wersja CD i DVD, na których powinien znaleźć się wyłącznie materiał premierowy lub jakieś rarytasy. Kilka wersji sprawia, że fanatycy zespółu nabywają je wszystki. Czy nie chodzi tu o pieniądze?
2) Sprawa bootlegów jest dla mnie również bulwersująca. Czemu to ma służyć, jak nie kasie? Napewno otrzymamy odpowiedź - przecież dostajecie możliość zebarnia wszystkich koncertów w doskonałej jakości. Lecz kogo będzie na to stać?
3) Tha Complete U2 - znalazło się tam sporo nie publikowanych wcześniej utworów. Ile fanów U2 stać jednak na zakup tego cuda? Nie powinno być różnicowania - U2 dla bogatych i U2 dla biednych. Przeciez my mniej zamożni fani i tak wydajemy mnóstwo kasy na płyty, single, DVD i bliety na koncerty.
Pojawi się pytanie jak duży wpływ na takie działania mają członkowie zespołu. Jak mają znaleźć na to czas, gdy pochłonięci są ratowaniem świata, zajmowaniem się rodziną i korzytaniem z uroków życia? Równie szybko można dać odpowiedź - firmując wszystki te rzeczy logiem U2 biorą w pełni za to odpowiedzialność.
Co do HTDAAB i ATYLB- tutaj nigdy nie dojdziemy do kompromisu, jednym będzie się podobać, drugim nie.
Ja kocham te płyty także dlatego, że muzykę U2 traktuję bardzo osobiście i wierzę, że miała wpływ na moje życie.
24 grudnia 2001r. - to dzień w którym zakochałem się w U2. To był również jeden z najtrudniejszych dni w moim życiu. Na szczęście Mikołaj nie zapomniał o mnie. Chociaż U2 od dawna podbijało świat płytą ATYCLB ja dostałem pod choinkę POP-a. Mikołaj chyba wiedział tak samo o zespole co ja. To był mój pierwszy kontakt z U2, wcześniej nie znałem ich wcale. To bya niesmaowita noc spędzona przy dzwiękach Mofo, Gone, i innych kawałkach z tej płyty. Te agresywne brzmienie i bijący z płyty gniew świetnie wkomponował się w mój nastrój. Postanowiłem zmienić swoje życie. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że mi sięto udało. Pozytywnym przemianom w moim życiu towarzyszyło ATYLB - dla mnie płyta bardzo ludzka, z wielkim optymistycznym przesłaniem. Zakochałem się w U2 i być może straciłem zdolność do obiektywnego oceniania ich muzyki. Nie zabardzo mnie to jednak interesuję, bo wierzę że U2 zminiło moje życie i teraz jest dla mnie czymś więcej niż tylko muzyką, jest lekarstwem na przeciwności losu i pozwala mi z uśmiechem patrzyć w przyszłość.
To była taka prywatna dygresja. Potrafię jednak czasmi wyszukać jakieś racjonalne argumenty na poparcie moich subiektywnych odczuć.
Zastanaiwałem się dlaczego powstała płyta ATYLB. Myślę, że chłopaki z U2 po wielkich, głośnych trasach koncertowych potrzebowali wyciszenia i spojrzenia we własne wnętrze. Znamienna jest dla mnie okładka ATYLB. Te lotnisko i chłopacy szykujący się do wyruszenia w jakąś podróż. Ja bardzo się cieszę, że wybrali akurat ten kierunek lotu. Spowodowało to powstanie dwóch bardzo ludzkich i intymnych płyt, lecz jakże różnych od siebie. W pierwszej Bono i spółka chcieli zawrzeć jakieś głębsze przesłanie, dać wskazówki jak iść przez życie. Płytę tą cechuję brak wewnętrznej spójności. Potwierdzili to również członkowie U2, którzy mówli, że płyta ta jest zbiorem piosenek, gdzie najważniejsza jest muzyka. HTDAAB jest inna - bardzo spójna wewnętrznie i mówiąca o rzeczach bardzo osobistych, bez wyraźnego przesłania moralizatorskiego. Myślę, że na powstanie tej płyty wpływ miały osobiste przeżycia każdego z członków zespołu. Trzeba to uszanować, co nie znaczy że każdmu ten styl moze się podobać. Dla mnie U2 poprzez te płyty stało się bardziej ludzkie, czego świetną kwintesencją było ELEVATION TOUR.
Dla wszytkich którzy uważają, że U2 się wypaliło - dali nam już wiele razy przykłady, że potrafią w pewnym momencie porzucić to co było za nimi i wnieść coś zupełnie nowego. Czuję, że tak będzie z kolejną płytą. A wtedy znowu fani podzielą się na pół i nie do każdego będzie to "trafiać". Mi taki stan rzeczy bardzo jednak odpowiada.
Pozdrawiam  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Poniedziałek, 21 Lutego 2005, 19:31 |
|
|
|
Podoba mi sie cytowana przez Maxa wypowiedz tego goscia z Simply Minds. Cos w tym musi byc. Nie rozumiem dlaczego tak wplywowa osoba jak Bono nie moze powiedziec poprostu powiedziec: " Pierdolcie sie". Przeciez i tak nic mu nie zrobia. Nie moze bo poprostu cienias z niego, hipokryta i w ogole.
Podczas trasy koncertowej w stanach jeden z czlonkow Sex Pistols (chyba Rotten) powiedzial cos takiego:"Teraz zagramy dla bandy kowbojskich ciot". I co? Z tego co wiem nie zjedli ich na miejscu.
Pare lat temu Bono potrafil wypowiedzic jakies ostre slowa wymierzone w politykow. Teraz tylko gada o zmianie swiata na lepsze i poklepuje sie z Blairem albo Bushem. Jak to ktos powiedzial: "Wlazi amerykanom w dupe".
Nie mam nic do niego bo i tak jest swietym w porównaniu z innymi gwiazdami rocka (i nie tylko) ale zmiękł na starosc. |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Wtorek, 22 Lutego 2005, 18:53 |
|
|
|
| Nie lubie ich za niektore utwory .. no ale tak to mam z kazdym wykonawca , to tylko uogolnianie .. wiec nie lubie ich za to ze olewaja nasz kraj kosztem Ameryki .. i w ogole za to ze tak bardzo kochaja Amerykanow zapominajac czasem o tym ze sa sitizenami UE, to zawsze mnie denerwuje .. i to caly czas trwa , styka spojrzec na rozpiske trasy i miejsc koncertow |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <tyciu> Za co NIE LUBICIE U2 |
|
 |
Wysłano: Wtorek, 22 Lutego 2005, 19:48 |
|
|
|
| no wlasnie, w stanach zbiją wieksza kase niz w europie dlatego tam wiecej graja :/ szkoda ze w europie jgraja tylko w wybranych i ciagle tych samych krajach. inny wielki zespol Depeche Mode w 2001 na exciter tour obskoczyli cała europe srodkowo wschodnia z wszystkimi krajami bałtyckimi szkoda ze u2 tak nigdy nie zrobi ... :( |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Środa, 23 Lutego 2005, 00:49 |
|
|
|
| Nie zrobi .. ale w sumie u2 to jest taka marka .. oj wieksza chyba niz Depeszen |
|
|
|
|
 |
 |
 |
Wysłano: Środa, 23 Lutego 2005, 09:18 |
|
|
|
| tyciu : |
| Nie zrobi .. ale w sumie u2 to jest taka marka .. oj wieksza chyba niz Depeszen |
to ze większa nie znaczy ze mają zakaz gry w europie środkowo-wschodniej moim zdaniem swoją klasę potwierdziliby występami w tekj częsci europy, gdzie nie tylko kasa sie liczy. |
|
|
|
|
|