Forum Dyskusyjne
Zaloguj Rejestracja Szukaj Forum dyskusyjne

Forum dyskusyjne -> Obraz i dźwięk -> Placebo -> NO TO JEST PŁYTA.... w necie... Idź do strony 1, 2, 3
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Niedziela, 22 Stycznia 2006, 22:04 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
dAde
Bywalec
<tt>Bywalec</tt>
 
Użytkownik #5346
Posty: 46


[ Osobista Galeria ]




Niektórzy chyba mieli (mają) nadzieję, że Placebo zatrzyma się na pierwszym albumie, Brian będzie nosił sukienki na koncertach, ostro wciągał, cały czas będzie miał ten sam głosik... Proszę... Litości!
Zmienili się (to chyba normalne, prawda? albo po prostu jestem dziwny) i już, że Placebo się wypaliło, że album jest do dupy. Może ten album nie jest zły, a po prostu inny?! No ale dla niektórych jest on po prostu fe!
Może przestańcie być fanami tej kapeli i sobie idźcie gdzie indziej, bo ciągłe pieprzenie o tym jak to panowie z Placebo spieprzyli cały album jest nuuuudneeee.
I nie kontynuujcie rozmowy o "legalności" tego czego słuchacie, o piractwie etc, bo prawda jest jedna jedyna, sami wiecie jaka...
Fin
  
Re: <grusia> NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Niedziela, 22 Stycznia 2006, 22:18 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
AshtrayGirl
Bywalec
<tt>Bywalec</tt>
 
Użytkownik #4804
Posty: 53


[ Osobista Galeria ]




Do Mawu:
Przede wszystkim sadzac po rozmiarze Twojego postu widzę, że troszeczkę wziełaś zbyt osobiście moją wypowiedz..
Co do obiektywności/subiektywności ... No cóż, wiadomo, że zarówno Twoja, jak i moja wypowiedz, i kazdego innego zwiazana z jakimklwiek okresleniem gustu, upodoban..zawsze bedzie opinią subiektywną. Tylko pomyśl, że czasem warto jest popatrzec z różnych stron. Podejrzewam, że podoba mi sie mnóstwo kiepskich piosenek Placebo czy innego zespolu, natomiast mam tego swiadomosc.. ze nie jest to najlepsza "produkcja". I to nazwałabym chociaż sileniem sie na obiektywizm. To cos na zasadzie recenzenta czy krytyka...Gdyby "opinia" polegała tylko i wylącznie na subiektywnym jego postrzeganiu, to ja nie wiem czy bylby tego jakis sens...
Poza tym, myslisz ze gdybym chciala miec monopol w ocenianiu co jest dobre a co zle, to czy wpadałabym tu chcac poznać m.in. Twoje zdanie ??
I jeszcze jedna uwaga... Troszke mnie smieszy ten podzial na starych i nowych fanów, i co najsmieszniejsze ...mam wrazenie ze tworzą go przewaznie Ci "NOWI" :)

A co do porownywania "MEDS" do np "BMM" czy "WYIN", to chyba nie zbyt precyzyjnie sie wyraziłam. Nie uwazam, ze ta płyta jest tak dobra jak poprzedczniki..Natomiast czasem sa takie momenty ktore przywoluja klimat tamtych plyt... Aczkolwiek nazwałabym raczej to ocieraniem
Przesluchujac ja xxxx razy w koncu mnie pochlonela, i pomyslalam ta plyta jest naprawde niezla. Natomiast wystarczylo ze od razu po tym wlaczylam np. WYIN i .. cały czar znikł.... To taka mmoja mala refleksja
  
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Niedziela, 22 Stycznia 2006, 22:44 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
grusia
Nałogowy uczestnik
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #1372
Posty: 3053


[ Osobista Galeria ]




Z książkowej definicji recenzja jest formą subiektywną.
  
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Poniedziałek, 23 Stycznia 2006, 19:35 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
mortadella
Dekurion ;-)
<tt>Dekurion</tt> ;-)
 
Użytkownik #5441
Posty: 10


[ Osobista Galeria ]




dAde :
Niektórzy chyba mieli (mają) nadzieję, że Placebo zatrzyma się na pierwszym albumie, Brian będzie nosił sukienki na koncertach, ostro wciągał, cały czas będzie miał ten sam głosik... Proszę... Litości!
Zmienili się (to chyba normalne, prawda? albo po prostu jestem dziwny) i już, że Placebo się wypaliło, że album jest do dupy. Może ten album nie jest zły, a po prostu inny?! No ale dla niektórych jest on po prostu fe!
Może przestańcie być fanami tej kapeli i sobie idźcie gdzie indziej, bo ciągłe pieprzenie o tym jak to panowie z Placebo spieprzyli cały album jest nuuuudneeee.
I nie kontynuujcie rozmowy o "legalności" tego czego słuchacie, o piractwie etc, bo prawda jest jedna jedyna, sami wiecie jaka...
Fin


Jakie ciągłe pieprzenie?? Na razie tylko ja wyraziłam tak skrajną opinię. A to, że nie podoba mi się ostatni album, nie znaczy, że tęsknię za sukienkami Briana! Nie chcę by zespół stał w miejscu, ale żeby nie przestawał być sobą i grał w swoim stylu. Tak jak inni wyrażali swoje zniesmaczenie SWG, tak jak piszę, że moim zdaniem MEDS jest słaba. Tyle, że ja jeszcze nie wieszczę upadku Placebo, w przeciwieństwie do zagorzałych antyfanów SWG. I dlaczego mam nie mieć do tego prawa? Bo większość ma inne zdanie??
  
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Piątek, 03 Lutego 2006, 10:18 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Pi0tRaSss
Czytelnik
<tt>Czytelnik</tt>
 
Użytkownik #5939
Posty: 1


[ Osobista Galeria ]




PŁYTA JEST NIEPOPRAWNIE WSPANIAŁA drunken_smilie.gif
  
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Środa, 08 Lutego 2006, 22:59 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Patie
Stały bywalec
<tt>Stały bywalec</tt>
 
Użytkownik #5359
Posty: 210


[ Osobista Galeria ]




Pi0tRaSss :
PŁYTA JEST NIEPOPRAWNIE WSPANIAŁA drunken_smilie.gif


dokladnie !! zgadzam sie w 100 % smile.gif cool.gif drunken_smilie.gif
nie moge przestac jej sluchac!
  
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Czwartek, 09 Lutego 2006, 16:00 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
agalu
Bywalec
<tt>Bywalec</tt>
 
Użytkownik #5041
Posty: 34


[ Osobista Galeria ]




Dokładnie, płyta jest rewelacyjna, kazda piosenka ma cos w sobie biggrin.gif pozdrowienia
  
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Sobota, 15 Kwietnia 2006, 15:14 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
amalie
Uczestnik
<tt>Uczestnik</tt>
 
Użytkownik #3815
Posty: 277


[ Osobista Galeria ]




mortadella :
Może jest troche prawdy w tym, co kiedyś ktoś napisał na pewnym forum, tzn. że Molko czysty (tzn. nie na haju) to Molko bez jaj.


Skąd wiesz, że tym razem nie był na haju? Tytuł płyty sugeruje coś innego...

Ja się trochę zawiodłam na tej płycie.
  
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Sobota, 15 Kwietnia 2006, 15:50 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
grusia
Nałogowy uczestnik
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #1372
Posty: 3053


[ Osobista Galeria ]




Trochę taka "ni wte, ni wewte". Da się posłuchać :P
  
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Środa, 26 Kwietnia 2006, 18:05 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
evay
Nałogowy uczestnik
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #3075
Posty: 3063


[ Osobista Galeria ]




rewelacyjna płyta!
zakochałam się od pierwszego przesłuchania. cóż, u mnie i tak dominuje WYIN czy BMM, ale Meds da się znieść!


uwaga, ta "recenzja" była napisana, gdy serce bilo mi bardzo bardzo szybko, wiecie... nowa plyta wink.gif


Meds - zaczyna się. szybko gra gitara akustyczna, a mnie bije szybko serce, gdy słyszę Briana Molko - po tylu latach... Słucham tekstu i ze zdziwieniem odkrywam, że tekst jest... niesamowity. Brian nigdy tak dobrze nie pisał. Wchodzi VV z The Kills, kilka zdań swoim urzekającym, kobiecym głosem. Znów Brian, piosenka nabiera tempa, a ja myślę "wow!", znów refren w wykonaniu VV "Baby... did you forget to take your meds..." w 1,45 minucie wchodzi ta dziwna gitara elektryczna jak z 'Protect Me'... nie podoba mi sie, ale cichnie po chwili, Brian spiewa coraz mocniej, ta dziwna gitara wchodzi, przerywa... nagle zostaje sam akustyk i niesamowity koniec.
WOW! Placebo! Wrócili!

Infra-Red -początek dziwny, przypomina mi Depeche Mode. Ale po chwili wchodzi perkusja, znow dziwna gitara, ale to normalne u Placebo. Swietny tekst, to nie brzmi jak Placebo... Od razu podoba mi sie ten kawalek. A refren... Siedze przed komputerem i rozplywam sie... 1.26 sekunda piekna - spiewa sam Brian. I znow refren: perkusja, bas, gitara i wokal - cos pieknego, tutaj daje to mieszanke wybuchową. 2,13 - znow sam Brian, szybkie wejscie perkusji, znow refren - nigdy czegos tak cudownego nie slyszalam.

Drag - dziwny tytuł. cicha perkusja, gitara, bas, fajnie to się przeplata. Wchodzi Brian i po raz pierwszy jego głos brzmi tak jak kiedyś - w poprzednich piosenkach był jakis... inny. Swietny refren, tekst mnie troche rosmiesza i to kolejna wyjatkowo placebowska piosenka - swietny refren (z pieknymi partiami gitar, perkusji, wokalu) i powrot do nieco spokojnej zwrotki i znow upragnione wejscie refrenu. Za drugim razem juz wydzieram sie na cale gardlo "I'm drag my miind!". Trzeci refren, sama gra i koniec...

Space Monkey - jakis pisk, perkusja, jakas melodia (klawisze?) niewyrazna. Wow, niesamowity szept pana Molko, ledwo slysze co on tam mowi... Slychac kazde zaczerpniecie przez niego oddechu. Refren - i kolejne WOW! nie moge tego opisac. Trwa krotko. Znow placebowska historia sie powtarza - spokojne zwrotki, cudowne refreny. I podczas drugiego refrenu wreszcie slysze, co on spiewa i wgniata mnie w krzeslo... Smutna ta piosenka... dziwny nastroj, a jednak mi sie podoba "Don't let me dooown..." Wchodzi pianino, ladnie, szept Briana, perkusja, chorek, znow szept przeradza sie w spiew (tak charakterystyczny w tym zespole...) robi sie spokojnie, pianino, spiew Briana, koniec... Ojej...

Follow the cops back home - zastanawiam sie czy to kolejna smutna piosenka. poczatek wlasnie taki... przygnebiajacy bas, perkusja... i smutny glos Briana... slucham tekstu, tak, to nie bedzie wesola piosenka.
Zdaje sobie sprawe z tego, ze glupio wygladam siedzac przy komputerze z otwartymi ustami, lzami w oczach. Jak ja kocham Placebo... Refren, po nim kolejna gitara - sliczna, smutna. "Let's follow the cops back home... let's follow..." Smyczki? gitara przypomina mi "Love is blindness" ale to tylko zludzenie... perkusja, mocny glos Briana, robi sie jakos zywo, szczegolnie gdy Brian prawie wykrzykuje "Let's follow the cops back home!".

Post Blue - poczatek...taka dziwna melodyjka a ja usmiecham sie. wchodzi perkusja i bas. ojej, jaki bas! Nie wiedzialam ze on tak gra! Przesliczny! No wiecie, sama basistka jestem, bas to moja milosc i to od razu tak mi sie spodobalo. Spiewa Brian, kolejny swietny tekst, oj podszkolili sie z pisaniem tekstow, nie ma co! Ale ten bas... juz mnie uwiodl, wiem ze to bedzie moja druga (po Infra-Red) ulubiona piosenka z tej płyty... Cichy refren, wszystko cichnie, Brian wypowiada dwa slowa, i znow gra caly zespol. A ja powtarzam wciaz "ojej!".
Wiem ze ta 'recenzja' niespojna jest, ale jestem zdenerwowana, jest mi goraco, o Boże, tyle na to czekalam!

Because I want you perkusja, Brian (i znow ma 'normalny' glos) wchodzi gitara, przestaje grac, znow zostaje tylko Brian i perkusja. po chwile znow gitary i swietna melodia gitary elektrycznej "Cause I want you too..." a ja usmiecham sie pod nosem. "Don't give up..." Znow refren, ale perkusja troszke mi przeszkadza. mam wrazenie ze jest troche za glosno.
2,24 - to kolejna placebowska sekunda - wszyscy graja cicho a Brian krzyczy tym swoim niesamowitym glosem, znow wchodzi glosno zespol, a ja chce wiecej i wiecej! Cos pieknego. A piosenka konczy sie tak niespodziewanie.

Blind - kolejny dziwny poczatek, ktory kojarzy mi sie z "Depeche Mode" ("World In My Eyes"), ale gdy wchodzi pianino i Brian wszystko jest juz w porzadku. I slysze kolejna solowke gitary elektrycznej, kolejna swietna partia basu, a gdy nastepuje refren otwieram szeroko oczy... Cos pieknego... Ja wiem, ze takie pisanie niczego nie oddaje, ale ja czuje sie tak, jakbym miala odleciec... cos przepieknego...

Pierrot the clown - zastanawiam sie czy piosenka bedzie taka jak tytul. dziwna perkusja, klawisze, gitara... brzmi jak jakas kolysanka. Spokojny glos Briana. i sliczny glos...i nagly koniec, jakby nie dokonczyli jej...

Broken Promise - zaczyna sie pianino... ojej, znow bedzie czego sie uczyc. Slysze glos Michaela z R.E.M., spiewa cicho. WOW, nagle wchodzi perkusja, gitary i oboje panowie z wyjatkowymi glosami spiewaja. taki power ze wgniata mnie w krzeslo. i znow jest spokojnie. pianinko, perkusja, bas i Brian... spodziewam sie kolejnego huku... i doczekalam sie. znow wszystko na raz gra, Michael i Brian swietnie spiewaja. co przepieknego! juz nie robi sie spokojnie. glosne pianino, rewelacyjne gitary, 'mocna' perkusja i Brian znow krzyczy, a Michael 'robi za chorek'. "I waste my time!" spiewa jakby rozgoryczony Brian. I nagle koniec. wszystko cichnie. I spiewa a capella Brian. A mnie wgniotlo...

One of kind - mam trudnosci z rozpoznaniem instrumentow z ktorych pochodza uslyszane wdzieki. ale juz jest perkusja, cichutki bas i Brian, ale ten dzwiek jakby ktos uderzal o metalowa rurke wciaz trwa. i nagle gitara, "And I am one... I am.... I am one. I am I am I am I am...". Dopiero za drugim razem wchodzi naprawde glosny bas a ja juz wiem ze kiedys bede wciaz to grac... znow zwrotka a bas gra i gra, perkusja, znow elektryk, zagłuszają ten dziwny odgłos 'rurki'(?)
i koniec...

In the cold light of the morning - znow spokojnie, klawisze, basik momentami, nieco zmieniony glos Briana, a ja kolysze sie na krzesle. jak z jakies bajki. nie wiem czemu ale widze przed oczami moment z "Gnijącej panny młodej" gdy ona tanczy w lesie... hmmm
Wchodzi perkusja, Brian spiewa nieco glosniej, momentami slysze gitare elektryczna. Molko przestaje spiewac, slysze jakis flet (co to jest?!) i glos Briana jakby z oddali "Tomorrow! Tomorrow!". Zastanawiam sie czy to czasem tam nie spiewa David Bowie, naprawde dziwny glos...
A piosenka znow niespodziewanie sie konczy.

A song to say goodbye - to juz ostatnia, znam ją doskonale, od kilku dni jej slucham. Zaczyna sie wysokimi dzwiekami pianina, swietny bas, glos Briana, kolejne dziwne dzwieki pianina. Ojej, to inna wersja... nagle wchodzi refren. wydaje mi sie to okrojone. I wyrazniej slychac gitare elektryczna. Ta piosenka juz mnie tak nie zadziwia jak za pierwszym razem, ale kocham ten kawalek. Tekst, glos Briana, wszystko. To jest cos pieknego... Piosenka się kończy. "It's a song to say goodbye" mam tylko nadzieje ze oni nie mowia tego na zawsze...

Płyta się kończy. Cisza wokół mnie
A ja jestem w stanie wyszeptać tylko "Ojej..."
  
Re: NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
PostWysłano: Środa, 31 Maj 2006, 18:24 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
amalie
Uczestnik
<tt>Uczestnik</tt>
 
Użytkownik #3815
Posty: 277


[ Osobista Galeria ]




Infra-red i Post Blue faktycznie są najlepsze.
  
NO TO JEST PŁYTA.... w necie...
Forum dyskusyjne -> Obraz i dźwięk -> Placebo

Strona 3 z 3  
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  
Preparat grzybobójczy SAVO przeciw pleśni i grzybom sciennym savo Savo Boramon Vacobusy Frankfurturlop nad morzem wczasy w Mielnie pokoje nad morzemtekst-zaproszenia-na-komunie.eutaxi wałcz
Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów w całości lub części jest niedozwolone. Wszelkie informacje zawarte w tym miejscu są chronione prawem autorskim.



Forum dyskusyjne Heh.pl © 2002-2010