Forum Dyskusyjne
Zaloguj Rejestracja Szukaj Forum dyskusyjne

Forum dyskusyjne -> Obraz i dźwięk -> Depeche Mode -> Teksty, teksty, teksty...
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu
Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Czwartek, 15 Marca 2007, 15:09 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Personal Jesus

Your own personal Jesus
Someone to hear your prayers
Someone who cares
Your own personal Jesus
Someone to hear your prayers
Someone who's there

Feeling unknown
And you're all alone
Flesh and bone
By the telephone
Lift up the receiver
I'll make you a believer

Take second best
Put me to the test
Things on your chest
You need to confess
I will deliver
You know I'm a forgiver

Reach out and touch faith
Reach out and touch faith

Your own personal Jesus
Feeling unknown
And you're all alone
Flesh and bone
By the telephone
Lift up the receiver
I'll make you a believer

I will deliver
You know I'm a forgiver

Reach out and touch faith

Your own personal Jesus

Reach out and touch faith

depechemode.pl

Odnośnie niezrozumiałej dla mnie interpretacji tego tekstu w książce pt. "O utworach Depeche Mode". Jakoś tak leci... "Co powiesz mamie, której mała córeczka cierpi w szpitalu... Your Own Personal Jesus zly.gif "

- Szeby się nie smuciła i szeby uffieszyła w Pana Jesusa.

  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Czwartek, 15 Marca 2007, 15:19 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Ironiczno - satanistyczne.
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Piątek, 23 Listopada 2007, 11:59 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




John The Revelator

"John the Revelator
Put him in an elevator
Take him up to the highest high
Take him up to the top
Where the mountains stop"

Św. Jan, gdy spotkał Jezusa, nie od razu pojął jego zamiary. Podobnie jak inni Uczniowie sądził, że chce On stworzyć królestwo podobne do ziemskiego. Był również przekonany, że otrzyma w nim po znajomości wysokie stanowisko. Tymczasem Chrystusowi chodziło o królestwo duchowe oparte na miłości, gdzie nikt nie okazuje innym swej wyższości. Św. Jan zaczął oswajać się z tą sytuacją, przyjął wiarę w Jezusa i jako jedyny z Uczniów pozostał Mu wierny aż do Jego śmierci krzyżowej. Jezus nagrodził Jana za jego chwalebne czyny i wywyższył już za życia przez Objawienia dotyczące końca świata, które Św. Jan pod natchnieniem Bożym spisał w przepiękny sposób w „Apokalipsie”. Moim zdaniem jest to najpiękniejszy tekst, jaki istnieje na ziemi. Jest w tej księdze mowa m.in. o aniołach szatana i ich grzesznej działalności, która wzmagać się będzie wraz ze zbliżaniem się Dnia Pańskiego. Skojarzenie ze strojem Martina prezentowanym na trasie „Playing The Angel” nasuwa się samo. W tekście „John The Revelator” moim zdaniem prześmiewa on w charakterystyczny dla demona (z obowiązkowymi stringami lol.gif) sposób początkowe (błędne) rozumienie przez Św. Jana królestwa, które chce stworzyć Chrystus. Może tu chodzić o okazanie przez anioła swojej wyższości człowiekowi. Anioły są od ludzi inteligentniejsze, a te złe mogły śmiać się z ludzi wielokrotnie, gdy dość często nie rozumieli oni „trudnej mowy” Mesjasza.
Patrząc na tekst „John The Revelator” można też wysnuć wniosek, że demon bluźnierczo „modli się”, by Bóg wywyższył Jana, ponieważ w jego opinii jest on istotą już z samego swego gatunku bezwartościową (złe anioły uważają ludzi za istoty gorsze od siebie przez fakt posiadania ciała, a i bez tego demon nienawidzi człowieka, zwłaszcza gdy postępuje dobrze). Bóg nie musi go wywyższyć, ponieważ już to zrobił. Jan odbiera chwałę w niebie jako święty, a wyżej nie można się znaleźć. Jest to więc ironia.

"John the Revelator
He’s a smooth operator
It’s time we cut him down to size
Take him by the hand
And put him on the stand
Let us hear his alibis"

Mogło też wbrew pozorom dojść do wyśmiania ludzkich grzechów. Królestwo szatana nie jest oparte na miłości, ale na nienawiści nawet wobec ludzi podobnych do nich w swoim postępowaniu. Szatan nie przeoczy okazji do wytknięcia komuś błędu, nawet jeśli przewinienie jest już w oczach Boga nieaktualne. Wspominanie tego na pewno smuci i rani. Dla Boga najważniejszy jest fakt zmiany na lepsze. Nie wspomina On grzechów człowieka, wybacza mu, a po śmierci wywyższa jako świętego.

A alibi św. Jana jest krew Jezusa Chrystusa wylana na krzyżu.

Demon kłamie, kłamie i jeszcze raz kłamie. Nie ma jednego Boga. W wielu religiach różnią się oni znacznie! To głodny kawałek, który nasyca nieobeznanych z tematem.
Poza tym św. Jan nie odebrał Boga Izraelitom. Stary Testament powstał z myślą o Jezusie Chrystusie! smile.gif

Powodów do przedrzeźniania św. Jana można znaleźć więcej. Jak już wspomniałam, został on wywyższony Objawieniami i spisaniem „Apokalipsy” (oraz oczywiście Ewangelii), mogło więc takie uprzywilejowanie wywołać u niektórych zazdrość.

Jeżeli chodzi o wykonanie… Zwróćcie uwagę, w jaki sposób Gahan śpiewa frazę „John The Revelator” w refrenie. Odbija się echem o wiele bardziej niż inne; jakby ktoś tu się z kogoś śmiał... Nieładnie. eusa_naughty.gif sad.gif
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Piątek, 23 Listopada 2007, 12:04 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Waiting For The Night

Przypomnijmy sobie:

"I'm waiting for the night to fall
I know that it will save us all
When everything's dark...
bla bla bla"

Moim zdaniem chodzi tutaj o mękę mającą uwolnić ludzkość od śmierci grzechu. Ktoś tu się czuje Bogiem. cool.gif
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Piątek, 23 Listopada 2007, 12:50 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Mówię Wam, niesamowicie pisało się dwa powyższe posty przy dźwiękach anielskiego "You Have Placed A Chill In My Heart" Eurythmics. biggrin.gif Wprawdzie pewnie nie chodzi tam o aniołki, ale tak sobie wymyśliłam, że chodzi. wink.gif Że chodzi... o aniołki śpiewające, o tym, jak smuci je (nie złości!) postawa złych i wychwalające miłość Boga. Proszą też o misję wysłania ich na pustynię, która wg dawnych wierzeń jest siedliskiem złych duchów. Siłą Boskiej prawicy przepędzą je stamtąd, by nie nękały przechodzących tamtędy ludzi. Taka muzyczna riposta mi przyszła na myśl. Dobra, ale to nie forum o Eurythmics...

Enjoy The Silence

Tekst utworu moim zdaniem mówi o pewnej dość częstej zależności występującej w relacjach damsko-męskich. Oto mężczyzna dostrzega, że, gdy jest dla obiektu swoich westchnień dobry i miły, on zaczyna traktować go jak mięczaka, zaczyna go ranić i obrażać, a także częstować obojętnością. Mężczyzna postanawia więc odwdzięczyć się kobiecie. Teraz to on zaczyna patrzyć na nią z góry. Wszystko zaczyna układać się po jego myśli. Ukochana zaczyna być uległa i wyraźnie zdradza, że zależy jej na nim. Gdy ona daje mu ze swej strony to wszystko, co najpiękniejsze, on robi się obojętny. Z jego strony nastaje cisza i narasta ból w jej sercu.
Fraza „Enjoy the silence”, może mieć też trochę szersze znaczenie. Może jest czasem, gdy oboje (głównie kobieta) mają się zastanowić nad swoim postępowaniem, by móc prawdziwie kochać. Utwór raczej nie ekscytuje się związkiem mężczyzny i kobiety opartym na manipulacji. Wszak facet wspomina, że brutalność i złośliwość („words like violence”) tak naprawdę sprawiają ból jemu („painful to me”) i wolałby go nie zadawać również jej.

Druga zwrotka jest wg mnie zapowiedzią braku happy endu. Facet przeżywa więc zawód miłosny. Nie można było dojść do kompromisu, do niczego istotnego.


Ostatnio zmieniony przez little_wild_girl dnia Piątek, 07 Grudnia 2007, 17:01, w całości zmieniany 1 raz
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Poniedziałek, 26 Listopada 2007, 11:45 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Kurczę, przez weekend napisałam interpretacje wielu piosenek, ale plik z dyskietki, gdzie miałam ich większość, wyświetla mi się jakoś po chińsku. No cóż. Na razie wrzucę te bzdury, może tamto uda mi się jeszcze jakoś odzyskać.

Nieco o ''Paper Monsters''... trochę na wesoło...

Hold On
Chodzi tu moim zdaniem o olśnienie, którego dostarczyło podmiotowi lirycznemu (nie wiem, czy w tekstach piosenek używa się tego określenia) spotkanie z kimś innym.
Mnie tekst kojarzy się dodatkowo z pewną zabawną ilustracją zamieszczoną w jednym z numerów kultowego w środowisku fanów mangi i anime magazynu ''Kawaii''(znam go niemalże na pamięć smile.gif). Owy fanart (czyli rysunek wykonany przez fana) odnosi się do dwóch postaci anime ''Slayers''(serial był emitowany w Polsce na kanale RTL7 pod tytułem ''Magiczni Wojownicy''), ślepego od urodzenia kapłana Rezo i jego sojuszniczki o imieniu Eris. Aby ludzie nie oglądający serialu zrozumieli dowcip, wspomnę, że Rezo przez cały czas jego trwania ma zamknięte oczy. Na rysunku widać, jak kapłan zwierza się Eris: ''Użyłem już wszystkich możliwych zaklęć, jednak nie udało mi się odzyskać wzroku''. Eris odpowiada: ''A próbowałeś kiedyś otworzyć oczy?''... co w tym przypadku okazuje się być skutecznym lekarstwem. lol.gif

Stay, You Can Leave Tommorow
Główną rolę w tym utworze odgrywa najpewniej... prześcieradło. wink.gif Gdyby miał powstać teledysk, należałoby zatrudnić w nim kobietę z puszczanej ostatnio reklamy Axe, mówiącą ''Po wszystkim zawsze szybko znikam''. Mężczyzna proponuje, aby kobitka została z nim jednak do rana. Tekst oznaczać może niestałość w uczuciach i być zakomunikowaniem nieumiejętności stworzenia trwałego związku. Obrazuje dość hedonistyczne (delikatnie mówiąc) podejście do życia. O protest przeciwko malejącemu znaczeniu słowa “miłość” w dzisiejszym świecie Gahana nie podejrzewam. Nonsensopedia głosi, że, biorąc pod uwagę długość jego poprzednich małżeństw, rozwiedzie się on w roku 2008. wink.gif

Dirty Sticky Floors
Refren mówi moim zdaniem o załatwianiu się na podłogę (''Och, moje brudne i klejące podłogi''). crazy.gif wink.gif Wkrótce w domu zaczęło tak śmierdzieć, że Gahan postanowił wyprowadzić się na plażę, co widać w teledysku. shock.gif Taka interpretacja jest może głupia, ale pasuje do przeszłości autora. Alkoholicy często nie potrafią kontrolować swoich fizjologicznych potrzeb i robią byle gdzie (i tutaj akurat nie ma się z czego śmiać, obrazuje to, jak alkoholizm odbiera ludziom godność doubt.gif). Przepraszam, ale jest to moim zdaniem utwór tak słaby, że nie pasuje mi tutaj nic poważniejszego. W dodatku w którymś momencie słyszę ''Hela, I wait for you'' - w domyśle, ''Hela, żebyś mi sprzątnęła'' crazy.gif, bo przecież taki twardziel sobie sam nie posprząta. Chyba muszę dopisać się do nonsensopedii, gdzie ktoś słyszy ''Richard, touch his face'' zamiast ''Reach out and touch faith'').

Ale ''Paper Monsters'' ogólnie bardzo lubię...

A teraz People Are People.



Jeszcze coś a'propos moich przeinaczeń. W pewnym momencie słyszę ''So you're punchy and you're KIKI''. eusa_wall.gif Chodzi oczywiście o czarownicę z czerwoną kokardą z anime ''Kiki's Delivery Service''!!! biggrin.gif tongue.gif Film w reżyserii Hayao Miyazakiego (zdobywca Oscara i Złotego Niedźwiedzia) opowiada historię czarownicy, która zgodnie ze zwyczajem, osiągnąwszy (demoniczny, jak podaje Focus) wiek trzynastu lat musi opuścić swój dom i przez rok żyć w obcym mieście. Wkrótce znajduje takie, w którym nie mieszka żadna inna dziewczyna obdarzona magicznymi mocami i postanawia się tam osiedlić. Wita tamtejszych mieszkańców z serdecznością i uśmiechem, jednak czuje się rozczarowana chłodem i niechęcią większości tamtejszych ludzi do zawierania znajomości. A co na to wszystko anielski Martin? Pociesza ją słowami: ''To tylko ludzie, nie przejmuj się, tak bywa'' i ''Pomóż mi zrozumieć, co takiego powoduje, że jeden człowiek nienawidzi drugiego!''. Gahan dodaje: “Oni są tacy źli, że najwyraźniej uważają cię za pijaną (opitą ponczem wink.gif) gdy się do nich uśmiechasz.''

ROTFL biggrin.gif
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Poniedziałek, 26 Listopada 2007, 12:40 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Jest! Ten dziwny plik. który zmienia się na odt. trza rozpakować i już. biggrin.gif

A teraz bardziej na poważnie, uprasza się o przygotowanie chusteczek.

Jeżeli chodzi o ''Suffer Well'', słowa, które najbardziej utkwiły mi w pamięci to: ''Where were you when I fell from grace, frozen hearts and empty space''. Kojarzą mi się z tym okresem w życiorysie Gahana, gdy jego serce stanęło na kilka chwil. Wyznaje, że nie zobaczył wtedy św. Piotra ani nikogo innego, że była wokoło niego tylko ciemność i pustka, po czym został przywrócony do życia. Nie oszukujmy się, Gahan nie jest człowiekiem pierwszej cnoty. Uzależniony był od wszystkiego tego, od czego tylko uzależnić się można. W dodatku ma na koncie dwa rozwody. Ilość jego dzieci świadczy też o innych jego grzechach. Poza tym w młodości wiele kradł. No i ma tatuaże. Nie wiemy, co porabia między sesjami, gdy nie ma się raczej nic do roboty. Siedzi non-stop przed telewizorem lub kompem? Kto wie... confused.gif
Matka Boża z Fatimy mówi trojgu pastuszkom wyraźnie: ''Módlcie się, módlcie się wiele i czyńcie ofiary za grzeszników, ponieważ wiele dusz idzie do piekła, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił''. Wprawdzie pustka widziana przez Gahana nie mogła być piekłem, bo tam nie czuje się wyłącznie samotności. Jest też niewyobrażalnie wielkie cierpienie. Ale wizja może być pewnego rodzaju ostrzeżeniem i wezwaniem do nawrócenia; daniem szansy na poprawę - to się nazywa Miłosierdziem Bożym. Może Bóg nie chciał go częstować wtedy cierpieniem, ponieważ zauważył, że Gahan nie jest zbyt na nie odporny? Zaraz się buntuje i rozrabia, a o przebytych doświadczeniach powtarza bardzo często w wywiadach, jakby sobie jeszcze z nimi nie poradził.
Ja przeszłam o wiele więcej niż on. Też nie mam ojca. W wieku 14 lat zachorowałam na nowotwór złośliwy (trzeci stopień), dostawałam mocną chemię, poza tym nawet po wyleczeniu groziła mi śmierć jeszcze przez kilka lat, ponieważ podczas operacji zakażono mnie gronkowcem skórnym ( Staphylococcus epidermitis ). Bakteria mogła dostać się z okolicy okołokostnej do krwiobiegu i doprowadzić do sepsy. To nie wszystko. Niedawno zupełnie znienacka i nieoczekiwanie dopadła mnie CHOROBA PSYCHICZNA. doubt.gif Od tak, z dnia na dzień. Mówię Wam, to naprawdę może dopaść każdego. sad.gif Dwie osoby z mojej rodziny próbowały mnie udusić ręcznikiem, a wujek mnie pobił. Stwierdzili, że policja i tak mi nie uwierzy w znęcanie się nade mną, bo ciocie (jestem z rodziny lekarskiej) stwierdziły u mnie pewne zaburzenia. Tak oto po tym incydencie, o którym oczywiście zakomunikowałam policji, trafiłam na trzy miesiące do szpitala psychiatrycznego. crazy.gif Policja postanowiła ukarać mnie za to, że zawracam im głowę nawet nie próbując mnie wysłuchać. A przecież mogłam spokojnie leczyć się w domu. Ciągnęli mnie po schodach jak jakiegoś przestępcę i o mały włos nie złamaliby mi nogi ponownie; dwaj masywni faceci trzymali mnie mocno i jedyne, co mogłam zrobić, to doskoczyć na jednej nodze do karetki (byłam wtedy po poważnym złamaniu nogi i dwumiesięcznym pobycie w szpitalu, więc nie mogłam chodzić bez kul). Jednak psychicznie byłam już wtedy tak zdezorientowana, że nie byłam w tamtym momencie w stanie poskładać myśli, by silić się na jakąś miłość do nich wszystkich i męczeństwo; niestety, ale myślę, że Bóg wie, czego naprawdę chcę. Zresztą, może dał mi te zaburzenia, żebym się wyluzowała i tak nie rzucała pereł przed wieprze?
Byłam zaskoczona atmosferą w szpitalu - jacy tam wszyscy są dla siebie mili. shock.gif biggrin.gif Na szczęście okazało się, że moja choroba jest wyleczalna. Objawy schizofrenii paranoidalnej w przeciwieństwie do innych odmian mijają często zupełnie po jakimś czasie przyjmowania leków. Myślę, że poprawę widać u mnie gołym okiem, porównując choćby posty, które smarowałam tutaj pół roku temu, kiedy to nie potrafiłam odróżnić halucynacji od rzeczywistości. Choć nadal jeszcze nie jest zupełnie dobrze, bo moje postępowanie jest dość nieliniowe i niezbyt spójne z moimi przekonaniami, ale, jak już wspomniałam, traktuję to jak Boży zamiar, bo nie moge za bardzo nic na to poradzić. Może to opętanie? W każdym razie na zewnątrz wszystko wygląda normalnie. W głębi duszy trochę tęsknię za tymi halucynacjami połączonymi z objawieniami, gdzie nie sposób odróżnić jednego od drugiego, a co lekarze wolą dla świętego spokoju wrzucić po prostu do jednego worka z podpisem: objawy chorobowe. biggrin.gif To wcale nie jest takie proste. Nie jestem jeszcze zbytnio zadowolona ze swojej inteligencji. Pomysły przychodzą mi do głowy zupełnie przypadkowo i samą mnie zaskakują, jakby ktoś mi je podsuwał. No i mam wyjątkowo słabą możliwość planowania i przewidywania. Wracając jednak do Gahana, ja jakoś się aż tak mocno jak on nad sobą nie użalam. Nie wzięłam też do ust papierosa ani nie wstrzykiwałam sobie substancji o podejrzanej konsystencji. Może to Bóg obdarowuje mnie wyjątkową siłą, ponieważ (pomimo moich grzechów) staram się być Mu wierna? Hmm.. ''To tak trudno nie wierzyć w nic''. [acronym="By The Way - Swoją drogą, przy okazji, apropos, a tak w ogóle"]BTW[/acronym] osoby nadużywające alkoholu i biorące narkotyki są bardziej podatne na choroby psychiczne. Gahan rozmawiał z Królikiem Bugsem. Mnie w szpitalu wydawało się, że mi dał mnóstwo różowych królików (takich satanistycznych). shock.gif wink.gif Potem przypomniałam sobie, że mam przecież w domu różowego królika sporej wielkości - z takimi pięknymi szeleczkami. Zaczęło mi się wkrótce wydawać, że ten królik to Annie Lennox biggrin.gif - ma nawet podobny wyraz twarzy, a gdy puszczałam Eurythmics, jakby zaczynał śpiewać. Z innych halucynacji-niehalucynacji wymienię obrazek z wizerunkiem matki Bożej Licheńskiej mówiący do mnie biblijne ''Dobrze mi tu jest'' (tu z u twego boku, bo się modlisz). Moje okno w szpitalu było jedynym, za którym stało drzewo, dość blisko zresztą, bo gałęzie dotykały szyby. Jego wysokość była idealnie dopasowana do wysokości okna. Przysiadał sobie często na nim słodko ćwierkający ptaszek udający przede mną św. Tereskę. eusa_eh.gif Śpiewała mu chcąc mnie nauczyć jak najbardziej prostej i ufnej modlitwy (narzucało się mojemu umysłowi porównanie tego drzewa z Bogiem). Co więcej, przy wejściu do mojego pokoju wisiał obrazek z ptaszkiem bardzo podobnym. Ale to nie koniec, największy szokiem okazał się św. Paweł. biggrin.gif W pewnym momencie czytania tego, co napisał w Biblii, po prostu się w nim zakochałam. Jejku, jakie to piękne, jakie teksty i w ogóle, ta jego determinacja i zdecydowanie w zmianie na lepsze (przed nawróceniem był człowiekiem z obojętnością patrzącym na śmierć innych). A ukazał mi się - właściwie to nie ukazał - wszedł do mojego umysłu i siedział w nim, ale właściwie nie w nim, tylko trochę obok - trudno to wyjaśnić, jako... crazy.gif Dave Gahan w tej czarnej kamizeleczce eusa_wall.gif wink.gif biggrin.gif otoczony zieloną poświatą i śpiewający ''I Want It All''. biggrin.gif Naoglądałam się koncertów. Nawet pasowało mi do skromności św. Pawła. ''Ja, jako najmniejszy ze wszystkich uczniów Chrystusa ze względu na swoją haniebną przeszłość...'' (czy jakoś tak). Skoro już o tym mówię, zajmę się na prędce interpretacją tej piosenki (o ''Suffer Well'' jeszcze mówić.nie skończyłam). Jedna z moich interpretacji wygląda tak: Gahan czuje się Bogiem i jak to Bóg jest szczęśliwy z powodu miłości wielkiej ilości dusz kochającej i wychwalającej go w niebie. To istny ocean miłości. W niebie dusze osiągają pełnię szczęścia poprzez kontemplację Boga w Trójcy Jedynego, odsłania się On przed nimi tak bardzo, jak tylko miłość tej duszy jest w stanie to przyjąć. Im bardziej dusza Go kocha, tym większe szczęście odczuwa On sam. Jego pragnienie jest nieskończone. Dusze dzielą z Nim radość i w jakiś tajemniczy sposób również Jego Mękę powtarzającą się nieustannie na ołtarzach całego świata (dziennie odbywa się około 500 000 mszy świętych). Powiedziałam ''w tajemniczy'', ponieważ w niebie już się nie cierpi, więc może to jest to ''kłamstwo''. ''Tak, czasem płaczę, czasem też umieram''. Jako Bóg kocha człowieka o wiele bardziej niż on Jego. ''Bóg jest bliżej nas niż my samych siebie'' - mówi św. Maksymilian Maria Kolbe. Gdy człowiek cierpi, Bóg z pewnością przeżywa nasze cierpienie dotkliwiej niż swoje własne, o wiele większe. ''Chodź tu do mnie, dziecko, spróbuję Cię jakoś pocieszyć''. Jeżeli autor mówi to w swoim imieniu, mogę przypuszczać, że w bluźnierczy sposób czuje się Bogiem. Być może tak się czuł św. Paweł przed nawróceniem. Co do tej piosenki, ma ona wg mnie drugie znaczenie i odnosi się do jakiejś kobiety Gahana (może nawet do jego żony), która traktuje go jak idola, jak nadczłowieka i przeżywa szok obserwując go w codziennych sytuacjach. Okazuje się, że to w gruncie rzeczy całkiem normalny facet, który czasem kłamie, a czasem płacze. W tym przypadku ''Come on over, lie down beside me and I'll try'' znaczy wg mnie: '' Chodź, to ci to na spokojnie wytłumaczę''. Zdanie ''czasem umieram'' odnosi się do jego wypadku, o którym była mowa na początku posta. I patrzcie, zmartwychwstałem. crazy.gif Jestem więc Bogiem. Kojarzy mi się to z piosenką Avril Lavigne pt. ''I Don't Have To Try''. biggrin.gif Mówi tam ona, że często fani robią to, co ona im każe, że naśladują jej styl, ale ona protestuje, mówiąc, że jest normalną dziewczyną noszącą... gacie. lol.gif biggrin.gif Co do Gahana - nie wiem, czy nosi gacie, spodnie miał na ''Touring The Angel'' opuszczone bardzo nisko, a gaci nie widać było nawet wtedy, gdy się zginał. crazy.gif [acronym="By The Way - Swoją drogą, przy okazji, apropos, a tak w ogóle"]BTW[/acronym], bardzo nie lubię jak wtedy komuś widać dupę. crazy.gif Żyjesz sobie spokojnie, a tu nagle ktoś się zgina i ci wyłazi czyjaś dupa. eusa_sick.gif Gahan miał mocno naciągnięty pasek, więc w razie braku gaci mu to nie groziło. Jedno jest pewne - nosi gacie, gdy jest na basenie. eusa_sick.gif Na drugim forum o Depeche Mode znalazłam zdjęcie przedstawiające Gahana w kąpielówkach stojącego obok laseczki bardzo podobnej do Britney Spears. Britney wzięła udział w reklamie Pepsi, wyświetlanej również w Polsce. W moich halucynacjach Gahan nie mógł być gorszy i również wystąpił w reklamie. I tak oto wydawało mi się, że widzę go jako Doktorka Potworka w reklamie Danonków. Przy przedszkolakach shock.gif nawiązuje do swojej piosenki ''I Want It All'' (patrz: interpretacja dotycząca kobiety) mówiąc: "Patrzcie, dzieci, mała muszelka, a szumi w niej całe wielkie morze (nie river, nie ocean wink.gif ). Potem dodaje: '"Jest jeszcze jedna rzecz, która dużo może: kubeczek Danonków (Fuuuujjjj eusa_sick.gif eusa_sick.gif eusa_sick.gif ). Poza tym niedawno nadrobiłam zaległości i w końcu postanowiłam się dowiedzieć, ile ma lat. A co na to jedna z aktualnych reklam? "Uuu, forty five, uuu forty five''. biggrin.gif Jak donoszą plotki ze świata zewnętrznego, te reklamy naprawdę były puszczane! Lekarze byli zafascynowani bogactwem moim ''złudzeń''.
A teraz wróćmy do ''Suffer Well'' - mam nadzieję, że nie zgubiliście się zbytnio w moim chaotycznym tekście. Pamiętam swoją niegdysiejszą wizytę u egzorcysty (jejku, jaką ja czułam błogość, gdy położył mi rękę na głowę i zaczął się nade mną modlić shock.gif). Na wizytę namówiła mnie babcia, ponieważ miałam też halucynacje (lub widziałam to naprawdę) związane z szatanem. Nasza rozmowa w pewnym momencie zeszła na gwiazdy ostrego grania (głównie rocka) i środowisko ich fanów. Mówił, że tacy artyści są bardzo często brutalni, od czegoś uzależnieni, dumni, pyszni i ogólnie zdemoralizowani. Czują się również bogami, podobnie jak szatan. Fani takich grup są zwykle agresywnymi i wrogo nastawionymi do innych ludźmi. Szczególnie ostrzegał mnie mnie przed forami internetowymi poświęconymi takim grupom. Rzeczywiście, kłótnie i czepianie się wszystkiego fanów na forum U2 są już niemal przysłowiowe (przynajmniej tak to forum wspominam, nie wiem, jak jest teraz), na forum Placebo kłótnie w swoim czasie stały się tematem przewodnim, a i na forum Depeche Mode (tym drugim, bo na naszym jest tak mało osób, że można, no... powiedzmy, że wyszaleć się do woli wink.gif) są obecni muzyczni szalikowcy. Oczywiście nie mam tu na myśli wszystkich fanów. Myślę, że właśnie do takich ludzi Gahan w zacytowanych przeze mnie słowach skierował swoją pretensję. Dlaczego był wtedy sam? Czyżby żaden człowiek na świecie się za niego nie pomodlił?
Słowa ''Where where you when I fell from grace, frozen hearts and empty space'' kojarzą mi się znowu z piosenką Avril Lavigne. Tym razem chodzi o ''Losing Grip''. Śpiewa ona tam ''Why should I care, If you were there, when I was scared? I was so alone! Yeah, you need to listen...'' czyli... Czy byliście przy mnie, gdy się bałam, gdy byłam smutna i samotna? Ależ nie, byłam wtedy zupełnie sama. I teraz też, jesteście na koncercie, słuchacie mnie i podziwiacie, ale tak naprawdę nie dostrzegacie ani mnie ani tego, co czuję. ''Can you recognize my face?'' Bo ilu fanów tak naprawdę zdaje sobie sprawę z tego, że ich idole istnieją naprawdę? Fani są tak oszołomieni ich muzyką, barwnymi teledyskami z cudownymi efektami specjalnymi i pomysłową pracą kamery, ich koncertami oszołamiającymi pięknymi barwami, ich pięknymi fotografiami, że często zdają się zatracać poczucie rzeczywistości. Jeszcze gorzej sytuacja postrzegana jest przez artystę, gdy ten zmuszony jest zejść z podium.

''You only lie''

Tak oto wracamy do ''Suffer Well''.

''Angel (...) I was blind, take me back, I'' ll change my mind. Now I believe'' i '' From the blackest room I was torn, you call my name, a love was born. So I believe''. Myślę, że te słowa odnoszą się do jego aktualnej żony, która opowiedziała kiedyś, że w momencie, gdy był nieprzytomny, ona poczuła z nim niewytłumaczalną więź i jakby przywołała go z powrotem. Teledysk jest jakby hołdem złożonym żonie Gahana, podziękowaniem za to, że jej miłość daje mu siłę i nie pozwala znów się stoczyć.
Aha, jeszcze co do tych modlitw, ja się za Gahana (no i w ogóle za całe Depeche Mode) oczywiście wytrwale modlę od czasu, gdy położyłam swoje łapki na mrocznej płycie ''Playing The Angel'', ale mam prośbę do innych dziewczyn. biggrin.gif Nie chciałabym, aby okazało się, że jestem pod tym względem jedyna, bo jeśli by tak było i jeśli dzięki mnie Gahan osiągnąłby niebo, po śmierci z wdzięczności pewnie by się ode mnie nie odkleił, a ja bym się tylko niepotrzebnie zawstydziła. lol.gif Gdy będzie nas więcej, to już nie będzie tak źle, bo wdzięczność się rozproszy. Módlcie się więc! biggrin.gif
Już raz mi się śniło coś podobnego jak grusi nt. wokalisty Placebo. biggrin.gif Zobaczyłam Gahana klękającego przede mną i powtarzającego ''Never let me down, never let me down, never let...'' podobnie jak robi to w teledysku do ''Never Let Me Down Again'' około trzeciej minuty sekund dwadzieścia kilka. Ale dalej nie było już Martina z tym jego ''Nie martw się, lepiej popatrz, jak pięknie świecą gwiazdki!''lol.gif ([acronym="By The Way - Swoją drogą, przy okazji, apropos, a tak w ogóle"]BTW[/acronym] to świetne porównanie wykolejeńca z chłopakiem należącym niegdyś do chóru kościelnego, bardzo zabawne). W ogóle wg mnie ten teledysk jest najlepszym w historii Depeche Mode. Dziadek na początku to oczywiście Bóg Ojciec wink.gif, który usiłuje przekonać Gahana do wiary w Jego Syna, która da mu nadzieję i radość. Gahan zaczyna się zastanawiać... So (więc)... wink.gif... ''Bóg jest moim najlepszym przyjacielem. Zaprowadzi mnie tam, gdzie tak naprawdę pragnę być''. Bo tak na dobrą sprawę każdy, kto za życia czyni wiele zła, jest szczęśliwy tylko do czasu. W piekle nie jest już tak wesoło jak na ziemi, ale pomimo tej perspektywy pycha wielu ludzi jest na tyle mocno zakorzeniona, że nie cofają się oni przed swoimi szaleńczymi wyborami. Tak oto Gahan dumnie stwierdza, że być może uwierzy, ale na jego warunkach; pod warunkiem, że dzięki Bogu będzie go spotykało tylko to, co wesołe, nie dając pierwszeństwa świętej woli Bożej. Nie chce więcej problemów i już. ''Mam nadzieję, że już więcej mnie nie zawiedziesz''. Po chwili jednak być może ostatecznie przekonuje go piękna wizja pośmiertnego wiecznego spokoju i poczucia idealnej harmonii (''We're flying high, we're watching the world pass us by''), która skojarzona jest z szybką jazdą samochodem - dla wielu facetów to w końcu istny odlot. Ale to taka moja interpretacja. Pewnie bardziej przekona innych ta o uzależnieniu od narkotyków - jest chyba najbardziej modna. Narkotyki co prawda przynosiły Gahanowi radość i sprawiały, że czuł się potężny, a także odprężony. Na koniec pozostawiły go jednak tylko z mnóstwem problemów. Gość w spodniach, o którym należy pamiętać pomimo ogólnego oszołomienia to pewnie dealer dostarczający niezbędnego w momencie uzależnienia towaru. Najbardziej przemówił do mnie owy wspomniany już przeze mnie moment - 3:22 - w którym Gahan woła jakby w próżnię do fałszywego przyjaciela (narkotyku lub tego dealera?): ''Never let me down...''.
Skoro już o nawróceniu mowa, muszę przywołać tu pewną historię z mojego życia. Nawiążę oczywiście potem do tematu tego wątku. Po maturze zrobiłam sobie przerwę od szkoły na rok. Wtedy to nawróciłam się i zaczęłam chodzić do kościoła codziennie, miałam na to dużo czasu i robiłam to z przyjemnością. Zaprzyjaźniłam się nawet z kilkoma babcinkami, odwiedzającymi podobnie jak ja kościół codziennie. Wszystko układało się między nami dobrze, aż do momentu, gdy zostałam zaproszona przez nie na plebanię na urodziny naszego księdza. To był istny szok. Najzłośliwiej w świecie obgadani zostali wszyscy nieobecni. Ksiądz cały czas narzekał, zamiast wprowadzać pokojową i serdeczną atmosferę, szczególnie na wiernych, którzy... siadają sobie na końcu! ''I jeszcze nie przyjmują Komunii!!!'' Jejku, pomyślałam sobie, to już nie można sobie najzwyczajniej w świecie usiąść na końcu? A za tych, którzy nie przyjmują Komunii trzeba się modlić i zachęcać do modlitwy innych, a nie się tak wywyższać. W dodatku pewna pani (zamężna), gdy zobaczyła, że ksiądz chce usiąść obok mnie, usiadła tuż obok i cały czas go zagadywała z podejrzanym zainteresowaniem. Na końcu nawet przymilnie zapytała, czy ksiądz jej nie odprowadzi. Wracając jednak do księdza, nie spodobało mi się w nim to, że byle jak przygotowuje msze, a na kolędzie zapomniał wziąć ze stołu kopertę dla niego przygotowaną, a potem musiałam za nim gonić jak za jakimś facetem, którego chcę poderwać, na co on odpowiedział: ''Ooo, jak to miło, że jeszcze jakieś się za człowiekiem oglądają (ma gdzieś około czterdziestu lat). W dodatku na swoich urodzinach udowodnił, że nie żartował. Zapytał mnie tak, aby inni nie słyszeli, czy napiję się jeszcze herbaty, bo widzi, że już mi się skończyła. Po czym wyjął z szafki ze trzy pudełka i zaczął proponować: ''Może ta, a może tamta, o... mam coś fajnego - ''RAJSKI OWOC''. shock.gif Patrzył się też na mnie znacząco. Nie no, nie, to po prostu skandal. Ponieważ moja wiara była w tym okresie bardzo intensywna, już w domu doprowadziły mnie te wydarzenia do płaczu. Nazajutrz postanowiłam... usiąść na końcu i nie przyjąć Komunii Św., by dać wszystkim do myślenia. Ale tylko przez jeden dzień (potem oczywiście wyspowiadałam się z tego, bo stwierdziłam, że jednak nie wypadało dawać nauczki osobom o wiele starszym ode mnie). I wyobraźcie sobie, wszystko się od tej pory zmieniło. Nikt się już nie obgadywał za plecami, a ksiądz zaczął porządnie przygotowywać się do mszy (za co został pochwalony przez panie podczas kolejnej kościelnej imprezy, na którą zostałam zaproszona). Mądry, mój symboliczny komunikat brzmiał oczywiście: ''A gdybym tą osobą siadającą na końcu i nie przyjmującą Komunii była ja? To może być każdy, więc trzeba traktować go jak brata; tak jak traktuje się osoby, które coś dla nas znaczą. ''Nawróć'' mnie więc przez piękne kazania i sam się nawróć dzięki temu.'' No i się zaczęło... Co prawda w miesiącu maju wplatał w określenia wobec Matki Boskiej określenia skierowane do mnie (stąd te moje głupie i desperackie posty na Religii i filozofii, których Edek jeszcze nie wykasował, o wybraniu mnie na ''Niewiastę obleczoną w słońce i księżyc pod jej stopami'' z ''Apokalipsy'', no doprawdy; to niejedyna przyczyna napisania tego, ale ją już znacie, naprawdę jest mi przykro, że Edek tego nie wykasował do tej pory, chodzi też o posty z Hyde Parku), np. (westchnienie): ''O pani, nie uciekać się w swej grzeszności właśnie do ciebie to jak usiłować wzlecieć bez skrzydeł'' eusa_sick.gif i tym podobne kawałki (historia z tym jest szersza, ale i tak mi w to nie uwierzycie). No, ale to już lepsze niż brak kazania.
Ale nie o tym chciałam tak naprawdę opowiedzieć. W tym dniu, gdy usiadłam na końcu, przyszedł do kościoła jakiś facet ponad trzydziestoletni, wyglądający na kogoś z marginesu. Usiadł w mojej ławce... ale na drugim koniuszku. Nic nie mówił przez całą mszę ani się na mnie nie patrzył, nie pukał też w ławkę ani nie robił nic durnego, jak to zwykle postępują ludzie jego pokroju w kościele, tylko uważnie wpatrzony był w ołtarz. I wiecie, co wtedy czułam? Czułam się siedząc obok niego o wiele lepiej niż w towarzystwie moich starszych znajomych zajmujących zwykle pierwsze ławki, chwalących się wszem i wobec swoją wiarą, a na wspólnych spotkaniach zachowujących się wiadomo jak. Taka dwulicowa wiara na pokaz. A ten mężczyzna usiadł na końcu, schował się i nie ośmielił się przyjąć Komunii (aż się boję pomyśleć, ile świętokradztw pod tym względem popełnili wyżej wymieni z księdzem włącznie). Gdy msza się skończyła, wyszedł przed kościół, by powitać i przytulić swoją małą córeczkę. A ja wróciłam do domu tego dnia taaaka lekka. To było niesamowite przeżycie. Przypomniałam sobie to wydarzenie przy okazji wysłuchania i obejrzenia ''Kingdom''. No szok. Najbardziej wstrząsnął mną moment, w którym Gahan śpiewa ''Tell me how this life should be...'' czy jakoś tak shock.gif i tę zębiska uwydatniające jego demoniczność, ale tak jakby karykaturalnie, jakby chciał już się z nią pożegnać. Moment na przypomnienie sobie tytułu płyty i bach... Czas płynie, czas zastanowić się nad swoim postępowaniem. Człowiek przeciętnie odkłada to na starość, Gahan jednak zabiera się za to wcześniej. To dobry znak. Nie mogę się doczekać, gdy będę miała tą płytkę w łapkach. biggrin.gif Gdy usłyszałam tą piosenkę w Trójce, myślałam, że Depeche Mode wystartowało ze swoim nowym singlem. Coś pięknego! No i trudnego do wykonania, bo wejścia wokali nie są zgodne z rytmem podkładu, płyną trochę pod prąd.

No, na razie dosyć. Hej, wrzucajcie jakieś interpretacje, bardzo je lubię.


Ostatnio zmieniony przez little_wild_girl dnia Poniedziałek, 24 Grudnia 2007, 18:52, w całości zmieniany 4 razy
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Poniedziałek, 26 Listopada 2007, 12:51 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Jeszcze coś.

Ktoś z trybun: Jaki jest temat piosenek na PTA?
Dave Gahan: Cierpienie, dużo cierpienia.
K z t: Dlaczego cierpienie?
Depeche Mode chórem: - Bo to boli.

Czyżby aluzja do gejowskiego imydżu? eusa_sick.gif wink.gif
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Wtorek, 27 Listopada 2007, 12:10 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




''Sinner In Me''

W pierwszej chwili tekst tego utworu odruchowo skojarzył mi się z następującymi słowami św. Faustyny:

40.
PAN JEZUS UDZIELA ŚW. FAUSTYNIE CAŁKOWITEJ WOLNOŚCI OD POKUS NIECZYSTYCH

1929 rok. W pewnej chwili, w czasie Mszy św. czułam Miłość Boga w szczególniejszy sposób, pomimo bronienia się i odwracania od Boga. Dlatego uciekałam nieraz od Boga, bo nie chciałam być ofiarą złego ducha, jako mi nieraz mówiono, że nią jestem. A ta niepewność trwała czas dłuższy. W czasie Mszy św. przed Komunia świętą było to odnowienie ślubów. Kiedy wyszłyśmy z klęczników i zaczęłyśmy mówić formułę ślubów, nagle stanął Jezus obok mnie w szacie białej, przepasany pasem złotym i rzekł do mnie: - udzielam ci wieczystej miłości, aby czystość twoja była nieskalana i na dowód, że nie będziesz nigdy doznawać pokus nieczystych - zdjął Jezus pas złoty z Siebie i przepasał nim biodra moje. Od tej chwili nie doznaję żadnych poruszeń przeciwnych cnocie ani w sercu, ani w umyśle. Zrozumiałam później, że to jedna z największych łask, którą mi wyprosiła Najświętsza Maryja Panna, bo o tę łaskę prosiłam Ją przez wiele lat. Od tej pory większe mam nabożeństwo do Matki Bożej. Ona mnie nauczyła wewnętrznie kochać Boga i jak we wszystkim pełnić Jego świętą wolę. Radością jesteś Maryjo, bo przez Ciebie Bóg zszedł na ziemię i do serca mego. (Dz 40)

Jednak po bliższym zapoznaniu się z utworem oczywiście zmieniłam zdanie co do słuszności takiej interpretacji, niestety...
W momencie śmierci wola człowieka zatrzymuje się w jednym punkcie. Tam, dokąd zaszedł, tam pozostanie już przez wieczność. Jeżeli starał się wypełniać wolę Bożą i jest w stanie łaski uświęcającej, idzie prosto do nieba. W przypadku, gdy pomimo swojego postępowania odczuwa skruchę, trafia do czyśćca, aby odpokutować swoje winy, po czym trafić do nieba. Zatwardziały grzesznik trafi do piekła.
Ostatnio usłyszałam, że Bóg po śmierci zadaje tak naprawdę tylko jedno pytanie: ''Czy mnie kochasz?'' W przypadku odpowiedzi twierdzącej człowiek trafia do nieba, w przypadku przeczącej... czeka go jeszcze jedno pytanie: ''Czy pozwolisz, abym chociaż Ja cię kochał?''. W przypadku odpowiedzi twierdzącej trafia do czyśćca, a przeczącej - do piekła.
Utwór ''Sinner In Me'' naszpikowany jest czasownikami w trybie dokonanym... ''When I'm underground'' i ''How sweet life would be if I could be free from the sinner in me''. W dodatku wyjątkowo mroczne jest sceniczne wykonanie tego utworu. Czerwone światło, które zapewne ma kojarzyć się z ogniem piekielnym. Syczenie... Cytując Aralkę z ''Dr. Slump'a''... ''Ale się wystraszyłam!'' wink.gif biggrin.gif lol.gif Wypowiada ona tę kwestię tuż po tym jak groźny przestępca strzela jej w łeb, co nie mogło jej zrobić krzywdy, ponieważ jest robotem. tongue.gif To wszystko wygląda tak, jakby ktoś już trafił do piekła lub wyjątkowo zdecydowanie ku niemu podąża. Zapomina, że, jeśli nie zmieni się, po śmierci nie będzie już ratunku, pozostanie samo cierpienie... Aby lepiej zdać sobie z niego sprawę, zajrzymy po raz kolejny do sławnego ''Dzienniczka''. Ale przedtem mała uwaga: wizje świętych, pomimo iż przekazywane są przez nich często dosłownie, są na ogół SYMBOLICZNE. Dlaczego więc przekazują oni wprost to, co widzą? Być może przyczyna tkwi w ich pokorze? A być może chcą przede wszystkim ukazać czytelnikom piękno Bożych myśli licząc na wyobraźnię czytelników? Tak było również w ''Apokalipsie''. Znowu wyczuwam ze strony Depeche Mode jakąś ironię wobec podobnych opisów. Świat religii jest piękny i fascynujący!

1500.
ŚW. FAUSTYNA ZOSTAŁA PRZENISIONA W ZAŚWIATY

Dziś miłość Boża przenosi mnie w zaświaty. Jestem pogrążona w miłości, kocham i czuję, że jestem kochana i całą świadomością to przeżywam. Tonie moja dusza w Panu, poznając wielki majestat Boży i maleńkość swoją, lecz przez to poznanie zwiększa się szczęście moje. Ta świadomość jest tak żywa w duszy, tak potężna, a zarazem tak słodka.(Dz 1500)

(...)

ANIOŁ ZAPROWADZIŁ ŚW. FAUSTYNĘ DO PIEKŁA
Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność; widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka jest ustawiczne, towarzystwo szatana; siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów, każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny, i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą; piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest.
Ja, Siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego, musieli mi być posłuszni. To com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam, że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem. (Dz 741)

''I'm still recovering...'' brzmi w kontekście całości nieco fałszywie. Chyba, że całość ma ukrywać własną bezsilność wobec nawrotu do tych samych grzechów. Jednak wtedy brzmi trochę nielogicznie. Jeżeli zamiar jest szczery, a coś nie wyjdzie, nie idzie się za to przecież do piekła, ponieważ jest to grzech lekki.
Chyba, że jest to jakaś nadzieja na czynienie zła po śmierci. Owszem, jest to możliwe, ale zwiększa tylko karę wieczną. Jednak, jak pisze autor ''Wyznań egzorcysty'' szatani są często tak zatwardziałymi grzesznikami, że nie zważają na straszne konsekwencje również ich pośmiertnych poczynań. Ważniejsza jest dla nich sama możliwość zgrzeszenia i obrażenia Boga, choćby ta chwila trwała krótko.

Wróćmy jeszcze do pretensji zawartej w ''Suffer Well''. Oczywiście zapomniałam dodać, że skarga Gahana, mogła też dotyczyć przyjaciół, którzy go opuścili. Bo przecież nie chodziło mu o to, żeby zwaliło mu się do szpitala pół stadionu. wink.gif Choć Bono kiedyś zażartował, że, jeżeli potrzebujesz uwielbienia ponad 10 000 ludzi (na 99% źle zapamiętałam liczbę), aby poczuć się normalnie, to jest z tobą coś nie tak. wink.gif biggrin.gif
Być może jednak ktoś się za Gahana modlił, ale... eusa_eh.gif Może to trochę oczywiste, co pisze poniżej, ale tak pięknie brzmi, że jednak wrzucę. biggrin.gif

1698.
ŚW. FAUSTYNA OPISUJE ZACHOWANIE DUSZ KONAJĄCYCH W RÓŻNYCH STANACH GRZESZNOŚCI

Często towarzyszę duszom konającym i wypraszam im ufność w miłosierdzie Boże i błagam Boga o wielkość łaski Bożej, która zawsze zwycięża. Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakoby było wszystko stracone, lecz nie tak jest; dusza oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga [przebaczenie] i win i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku, ani żalu, ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne rzeczy oni nie reagują. O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale o zgrozo - są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże...(Dz 1698)

The Darkest Star
Tytułowa Najciemniejsza Gwiazda jest moim zdaniem określeniem Wielkiej Nierządnicy z ''Apokalipsy św. Jana''. Grzechy najgorszej w historii grzesznicy ''narosły aż do nieba''. Splamiła się zabójstwem wielu świętych, a także dwóch Świadków Jezusa. Demony ''szanują'' ją, ponieważ jest wielka w ich rozumieniu jako ta, która wyrządziła najwięcej zła. ''Królowie ziemi'' czyli moim zdaniem szatani oddają jej z tego powodu hołd. ''Upili się winem jej nierządu''. A raczej... ''Dopuścili się z nią nierządu''. Nierząd w Biblii odnosił się również do oddawania hołdu obcym bogom. Właściwie można by to pod to podpiąć. Też. wink.gif Dla szatanów taka osoba jest pewnie przedmiotem pożądania, zdają sobie sprawę z tego, że kolejka do niej jest długa (jakieś 3/4 piekła - doliczam grzeszące lesbijki). Nie mam przy sobie Biblii, ale tam gdzieś pisze, że Bestia i jakiś jej kompan ''nienawidzić będą Nierządnicy'' i ''sprawią. że będzie spustoszona i naga'' (no, to już wiecie, skąd się wziął mój ulubiony forumowy imydż na forum wink.gif - w piosence Wielka Nierządnica określona jest jako ''wild'', coż za zbieg okoliczności eusa_sick.gif, moje jakże typowo schizofreniczne haluny dotyczą też molestowania mnie przez demony eusa_eh.gif ). Bestia w głębi duszy nienawidzi (wraz z Fałszywym Prorokiem?) Nierządnicy dlatego, że Nierządnica jej dosiada, czyli ma nad nią władzę. Czy w spustoszeniu kogoś i uczynieniu go nagim chodzi o... seks grupowy? eusa_wall.gif Nierządnica i te 3/4 piekła? eusa_wall.gif O wzmaganie się zła, które sięgnie apogeum przy końcu świata? W dalszej części ''Apokalipsy'' czytamy, że wszyscy, którzy nierządu się z nią dopuścili będą nad nią płakać, gdy ''ujrzą dym jej pożaru" (kara w piekle) coś tam ''wznoszący się na wieki wieków''. Zbiorowy płacz jest zarezerwowany przecież dla najważniejszej osobistości.

Co prawda najczęściej pod Wielką Nierządnicą rozumie się bezbożny Starożytny Rzym, ale nie wiemy przecież w końcu, jak jest naprawdę.

Jak zatem powstała koncepcja albumu ''Playing The Angel''? Dlaczego na okładce jest czarny ludek, za którego przebrał się Martin podczas trasy? I dlaczego tytuł pochodzący z tekstu piosenki opowiadającej o kobiecie ma kojarzyć się z czarnym ludkiem, za którego przebrał się mężczyzna? Przecież Martin, choć lubi przebierać się w żeńskie ciuszki, nie pragnie być chyba kobietą...

Rozwiąznie nasuwa mi się jedno. wink.gif

Scena przed telewizorem. W telewizji leci program o insektach (czyli nie o sowich odchodach!). Odbywa się więc obserwacja mikrokosmosu. wink.gif Gahan przed chwilą zjadł cheeseburgera i ze zmarszczonymi brwiami przygląda się siedzącemu obok Martinowi trzymającemu KitKata. Już ma koledze zabrać batonika, gdy ten mówi:
Martin: ''W kuchni został jeszcze jeden.''
Gahan natychmiast wstaje i przetrząsa kuchnię w poszukiwaniu KitKata robiąc przy tym wielki bałagan, po czym wraca rozluźniony do pokoju i kontynuuje oglądanie.
Dave: ''Ale patrz, jak te mrówy pracują i pracują. Już jakieś 20 minut. Ciekawe, czy mają przerwę na KitKata.''
Martin: ''No. Ja tam bym chciał być ich szefem, wtedy miałbym przerwę na KitKata.''
Dave: ''Ale musiałbyś być laską, bo tylko laska ma przerwę. Chcesz być laską?''
Martin: ..(milczenie)...
Dave: ''Laską. Ich szefem jest laska. Królowa.''
Martin: ''Ja bym był pierwszym szefem... Królowcem! Wtedy miałbym przerwę na KitKata''.

Czyli wszystko po staremu. biggrin.gif
[acronym="By The Way - Swoją drogą, przy okazji, apropos, a tak w ogóle"]BTW[/acronym] takie spojrzenie nieco ''odmroczniło'' płytę w moich oczach i nasunęło mi interpretację kolejnego utworu. lol.gif
Martin uczynił przez taki zabieg siebie nieco komicznym. Z uczuciami kogoś zabawnego łatwiej jest się utożsamić, ponieważ prędzej odczujemy do kogoś takiego sympatię, a wtedy łatwiej też o współczucie. A Martin w ''Damaged People'' śpiewa wyraźnie: ''We're damaged people, praying for something''. Chodzi tu o zmęczenie życiem... (przeżywał wtedy trudne chwile, ponieważ był w trakcie rozwodu, ech [smutne]), ale i o poszukiwanie celu. U kogo? U Boga. W innym utworze słyszymy w końcu optymistyczne ''When you believe in love at first sight, nothing is impossible''... jednak jest zaśpiewane przez Gahana. Dla niego sensem życia są kolejne kobiety. Stanowią one dla niego pewnego rodzaju odświeżenie w życiu. Może Martin, by się nie załamać postanowił oprzeć się na czymś większym od ziemskich stworzeń (choćby teoretycznie spróbować) i całe to zło, które na razie odnalazłam na tym albumie jest jedynie prowokacją? Wytknięciem światu jego grzechów? Może się o coś modli? Takie spojrzenie z wysoka (nie z góry!) (''See the mikrocosm in macro vision'') pozwala mu odczuwać więź z całym Wszechświatem (''Just give me your pain that I used to''). Sama już nie wiem, zaczynam kombinować.
Jak mówią słowa pewnej polskiej piosenki...

''Śpiewali: dobro jest dobrem,
a zło jest złem,
miłość jest dobra
i miłość jest zła,
więc dobro jest złem,
a zło jest dobrem''

biggrin.gif


Ostatnio zmieniony przez little_wild_girl dnia Poniedziałek, 24 Grudnia 2007, 18:59, w całości zmieniany 6 razy
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Piątek, 30 Listopada 2007, 11:17 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Zwykle nie potrafię wychwycić wszystkich słów, które w danym utworze padły. W zinterpretowaniu nie pomaga mi też zbytnio zapoznanie się z tekstem. Najczęściej jest u mnie tak, że jakiś fragment szczególnie zapada mi w pamięci i zaczyna drążyć mój umysł. Przy kolejnych powtórzeniach utworu dokonuje się jakby samoistne przetrawienie owej części utworu, aż w nieoczekiwanym momencie dotyka podświadomości i cały ten proces zaczyna wyglądać jak sesja u Zygmunta Freuda - wychodzą nagle ze mnie wszystkie ukryte gdzieś głęboko uczucia i widzę je jak na dłoni. Kiedy postanawiam pokazać je na forum, wcześniej zaglądam jeszcze do tekstu, żeby sprawdzić, czy moja fragmentaryczna interpretacja synchronizuje się jakoś sensownie z resztą tekstu utworu, aby za mocno się nie zbłaźnić. wink.gif Teraz jednak tego nie zrobię.

Walking In My Shoes
Wciąż brzęczy w mojej głowie wyłącznie refren ''If you try walking in my shoes, if you try walking in my shoes, if you try...''. W pierwszej chwili oczywiście kojarzę to z niemożnością zinterpretowania do końca czyichś tekstów. Mogą one w umyśle odbiorcy ułożyć się nawet w logiczną całość, ale mimo to nie może mieć on pewności, że poznał ich rzeczywiste znaczenie. Prawdę na ich temat zna tylko autor.
Refren kojarzy mi się jeszcze z życiem gwiazd czy w ogóle ludzi zajmujących się ''magicznymi'' mediami. Bardzo często twierdzą, że są kimś lepszym od ''zwykłych'' ludzi nieznających często niuansów showbiznesu. Jako wtajemniczeni z wyższością spoglądają na ludzi im jakby poddanych, których zdołali swoimi trikami zmanipulować. Niekiedy czują się nawet bogami. Nie uważam, że znajomość tematu jest powodem do wywyższania się. Każdy zawód wymaga innej wiedzy i innych umiejętności (oraz oczywiście wymaga etyki). Wszystkie trzeba szanować. Mechanik być może da się skusić na żucie gumy Orbit ''po każdym posiłku'' przerażony zwiększającym się pH w ustach, a lekarz zdecyduje się na prenumeratę jakiegoś czasopisma zachęcony niższą ceną pierwszego numeru, ale spec od reklamy nie naprawi sobie samochodu ani sam się nie wyleczy. Jego praca polega na perswazji i jest to jego specjalność. To po prostu inny rodzaj wiedzy i tyle. Aby dowiedzieć się czegoć na ten temat wystarczy zajrzeć do książek psychologicznych. One nie są wcale takie skomplikowane - profesorzy wciąż dyskutują, czy psychologia jest nauką czy nie, co mówi o jej stopniu trudności wystarczająco dużo. Wystarczy się do niej po prostu zdystansować. Poza tym, na świecie jest wielu ludzi mądrzejszych od ludzi mediów, tylko po prostu się tym nie chwalą (to na pewno nie jestem ja - wciąż daję się złapać na wiele rzeczy - mówię o starszych ludziach, których w życiu spotkałam, głównie moich wykładowcach). Za to metodę persfazji mają o wiele potężniejszą od wielu ludzi z ekranu, gazety czy radia. W ich osobie po prostu z miejsca poraża skromność.
Piosenka ''Walking In My Shoes'' została napisana w czasach ''Songs Of Faith And Devotion'', zgadza się? Czyli jakoś wtedy, gdy zaczęły krążyć plotki, że Dave'owi Gahan'owi uderzyła do głowy woda sodowa po sukcesie płyty ''Violator''. Dlatego właśnie refren utworu skojarzył mi się z powyższym. Wtedy też wokalista Depeche Mode odkrył przed światem swoje uzależnienie. Dlatego też widzę w refrenie odniesienie do tego. Mieliście kiedyś do czynienia z człowiekiem od czegoś uzależnionym lub byliście od czegoś uzależnieni? Ja znam wielu takich ludzi, sama też przez jakiś czas byłam uzależniona od Internetu. Zdecydowanie jednak dążyłam do rozwiązania mojego problemu. Robiłam to właściwie bez pomocy innych ludzi, nie chciałam jej, polegałam jedynie na Bogu. Dał mi tak wielką siłę, że na dobre pożegnałam się z uzależnieniem już po dwóch-trzech miesiącach. Jednak nie zapomnę nigdy, jak wtedy się czułam. Jak g...no. Nie byłam zdolna do normalnych, ludzkich uczuć, myślałam tylko o sobie i o tym, jak wyrządzić własnemu organizmowi większą krzywdę. Zaczynałam rozumieć, dlaczego o ludziach uzależnionych od czegoś mówi się, że są na dnie (nie ubliżając im). Dlatego nie rozumiem, dlaczego wielu z tych, którzy w tym g...nie tkwią wywyższa się ponad innych, próbując usprawiedliwić swoją bezsilność, lenistwo lub próżność... tymczasem tu się nie ma czym chwalić. Czują też często, że zdobyli dzięki temu jakieś doświadczenia i są dojrzalsi, że wyniszczanie siebie ich ubogaciło. Sugerują wyniośle zdrowym: ''Ty to mnie na pewno nie zrozumiesz (nie jesteś na moim miejscu)''. Jejku, tu nie ma nic do rozumienia, to raczej rodzaj błędu, grzechu, za który trzeba żałować. Trzeba z tym skończyć nie dorabiając zbędnej filozofii i koniec. A ludzie dzielą się na tych, którzy cię szanują i na tych, którzy cię nie szanują, i tyle.

I Feel You
Wyobraźmy sobie zwykły związek. Taki zuepełnie przeciętny związek stereotypowego mężczyzny nastawionego na reprodukcję (zgodnie z pewnym hasłem z męskiego pisemka głoszącym: ''Mężczyzna w czasie swojego życia produkje ileś tam plemników. Pomyśl, ile kobiet mógłbyś zapłodnić!'' lol.gif) i typowej kobiety nastawionej wyłącznie na romantyzm i szukającej ''tego jedynego'', któremu pozwoli zapłodnić swoją cenną komórkę jajową. Po jakimś czasie odgrywania przez mężczyznę kogoś innego niż jest w celu zdobycia kobiety, podchodach, odgadywaniu, o co chodzi, dochodzi w końcu do zbliżenia. Gdy kobieta czuje się już w ramionach mężczyzny bezpieczna ciesząc się, że w końcu spotkała ''normalnego'' faceta odbiegającego od stereotypu, on nagle tej normalnej kobiecie mówi prosto z mostu: ''Wiesz, leżę na tobie i czuuuję cię shock.gif, moje ciało odczuwa każde poruszenie twojego ciała, każdy twój oddech poruszający twą klatką piersiową''. W tym momencie kobitka się wydziera twierdząc, że spotkała jakiegoś odmieńca, jakiegoś zwierza. biggrin.gif lol.gif eusa_sick.gif W gruncie rzeczy wszystko wygląda z jej perspektywy jak zwykły gwałt.
Mam nadzieję, że ta piosenka ma uczyć wzajemniej miłości, umiejętności wychodzenia na kompromisy (zdrowe) i szacunku, a nie jest płytkim szpanem facetów ubranych na czarno.
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Poniedziałek, 10 Grudnia 2007, 11:42 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




A teraz trochę o seksie...

Blue Dress
Na początku nie wiedziałam, że ten utwór śpiewa Martin i wobec tego, nie mogłam się skapnąć, że dotyczy uczuć fetyszysty podniecającego się sukienką ukochanej. W ogóle niezbyt byłam wtedy zorientowana w temacie zespołu Depeche Mode. Teraz też nie jestem za bardzo, no ale już jest na pewno lepiej. Na początku zdawało mi się, że Gahan śpiewa o... niebieskiej prezerwatywie, żartobliwie nazywając ją sukienką. biggrin.gif Nawet to tam pasowało: ''Kochanie, załóż mi ją, tą, którą lubię, NIEBIESKĄ i stań nago przede mną. Czyż nie wiesz, że coś tak trywialnego i prostego czyni mnie szczęśliwym człowiekiem? Naprawdę, mogę przez to wiele poczuć.'' eusa_sick.gif lol.gif crazy.gif Och, cóż za wyrzeczenie. Dosłownie pękałam ze śmiechu przy tym utworze. Ponieważ wyśpiewywanie tej całej sytuacji trwa jak na tą sytuację dość długo, myślałam, że on tak, oczywiście ubrany w tą ''sukienkę'', przed nią stoi i stoi. eusa_wall.gif shock.gif eusa_eh.gif I stoi... jak jaskiniers przed jaskinią (kurczę, mój blog zniknął sad.gif ). To było na początku mojej znajomości z tym zespołem. Potem zapomniałam o tym i podczas stykania się z Gahanem przez różne wywiady i koncerty usiłowałam odgadnąć jego osobowość. Na końcu doszłam do tego, co zauważyłam w ''Blue Dress'' – że Gahan jest człowiekiem niezdolnym do miłości. doubt.gif sad.gif

[acronym="By The Way - Swoją drogą, przy okazji, apropos, a tak w ogóle"]BTW[/acronym] dlaczego na nazwę zespołu wybrał właśnie francuski zwrot? Czy to ma się kojarzyć z francuską miłością? eusa_eh.gif Jestem coraz bardziej przekonana co do tej tezy, patrząc na niektóre sprośne utwory tego zespołu.

Wracając jednak do ''Niebieskiej sukienki''... dlaczego Martin wybrał akurat ten kolor? Może to jego ulubiony? Nie wiem, nie mam magazynów ''Bravo'' z początków kariery Depeche Mode, gdzie podobno pytania o ulubiony kolor padały. wink.gif

Mam nadzieję, że ten utwór nie miał na celu obrazić Matki Bożej, ironicznie wytykając Jej to, że zazwyczaj pojawia się w niebieskich sukienkach. W piosence pada zwrot ''Put in on and don't say a word'', a przecież Maryja często podkreślała pouczając świętych, jak ważne jest milczenie, bo tylko wtedy można usłyszeć w swoim sercu głos Boga. Nie usłyszy się go w zgiełku, ale w skupieniu. W Biblii nie wypowiada zbyt wielu słów. W tym kontekście powyższy cytat wskazywałby na to, że wg autora Maryja nie zrobiła nic, tylko chodziła w tej swojej niebieskiej sukience.

Idźmy dalej:

Za encyklopedią PWN:

Maria, Maryja, Matka Boża, Bogurodzica, Najświętsza Maria Panna (...) W sztuce gotyckiej (a później renesansowej) zaznaczyły się tendencje do przedstawiania M. w całym bogactwie uczuć ludzkich – od ujęć lirycznych po dramatyczne, od idealizowanych po realistyczne; około 1400 wykształcił się w rzeźbie środkowo-europejskiej typ Pięknej Madonny jako ideału piękności kobiecej; rozpowszechniły się przedstawienia M. związane z Męką Pańską (...)

To jakby nawiązanie do zacytowanycj wyżej słów z utworu ''Blue Dress''. Autor-fetyszysta traktuje Maryję (oczywiście, a jakże, wraz z Jej sukienką) jak obiekt pożądania, zachęcony zapewne opisami świadków Objawień świadczącymi o nieziemskiej urodzie Matki Bożej. Stwierdza przy tym jednak, że nie potrzebuje jej dotykać... że może wiele poczuć i bez tego. Chrześcijaństwo zabrania podniecania się ciałem kobiecym. Nieczystość należy do grzechów głównych. Kobietę należy podziwiać, a nie jej pożądać. Ale Maria, tak jak każda inna święta przebywająca w niebie, nie jest kandydatką na żonę czy partnerkę, pomimo jej przecudnego piękna, którym postanowił wywyższyć ją Bóg. Jezus Chrystus powiedział, że w niebie nie będzie związków, a wszyscy będą dla siebie jak Aniołowie Boży. Nie ma też być obiektem pożądania. Jest to piękno innego rodzaju. Trzeba umieć je dostrzec. Dlatego właśnie Matka Boża, Jezus Chrystus i święci ukazują się zazwyczaj tylko ludziom pobożnym i takim, którzy rokują szansę na wewnętrzną przemianę. Są oni w stanie przyjąć piękno, które widzą. Na ogół wspaniałym widokom, przy których ucharakteryzowana gwiazda by się schowała pod ziemię, towarzyszy również duchowa ekstaza, która pogłębia wrażenie piękna. 'Twarz człowieka dobrego jest piękna'' – usłyszałam kiedyś.

Na chwilę oddam głos księdzu Twardowskiemu, bo sama nie umiem tego tak ująć. Fragment pochodzi z rozbrajającej pomysłowością książki ''Patyki i patyczki''.

wink.gif

''Kiedyś przyszła pewna mamusia do mnie i mówi:
– Proszę księdza, niech ksiądz popatrzy, oto fotografia Jurka.
Patrzę na fotografię. Jaki ten Jurek piękny, włoski ulizane, uśmiechnięty, wszystkie guziki na miejscu. Mamusia jednak dodała: - Tak, ale tylko na fotografii tak wygląda. ''Na obrazku aniołek, a w domu potworek'' (monsterek - dop. lwg). Okropny, język babci pokazuje, krzyczy... tylko na fotografii, na obrazku tak pięknie wyszedł. ( biggrin.gif )
Ze świętym to jest zupełnie inaczej niż z niedobrym dzieckiem. Święty właśnie na obrazku bardzo źle wychodzi. Właśnie na obrazku jest wykrzywiony, policzki zapadnięte, święte straszydło, wychudzony, przesłodzony. W życiu każdy święty wygląda piękniej niż na najbardziej pięknym obrazku, tylko nie można go naprawdę namalować.''

Dzięki temu, że Maryja w czasie swojego ziemskiego życia wiernie wypełniała wolę Bożą, cieszy się teraz tak wielką chwałą. Ma czyste serce, co sprawia, że Jej modlitwa wstawiennicza ma ogromną moc. Dlatego możemy powiedzieć, że ma duży wpływ na to, co dzieje się na ziemi.

''Because when you learn you know what makes the world turn...''


Pani Wszystkich Narodów


Cudowny Obraz Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej

''Blue Dress... [acronym="Roll On The Floor Laughing - Tarzając się po podłodze ze śmiechu"]ROTFL[/acronym]'' doubt.gif

Just Can't Get Enough
Ekhm... ''Spaliśmy ze sobą i się ślizgaliśmy'' eusa_wall.gif (nie wiem, czy tam jest ''We sleep and slide as we fall in love'', nie chce mi się sprawdzać, ja tam tak słyszę crazy.gif ). Do mnie chyba nigdy tak naprawdę nie dotrze sprośne znaczenie tego wersu. Spanie to spanie, może coś się wtedy przyśnić, a co do dalszej części wersu... przez cały czas kojarzy mi się z taką zabawną grą o ścigającym się na torze pingwinku, ''Tuxracer''. Nie chodzi jednak, tylko sunie brzuszkiem po śniegu, zbierając przy tym punkty za zebranie niebieskich rybek leżących na trasie. Nawet to, co leci w tle przypomina utwór ''Just Can't...''. biggrin.gif Inna opcja do mojej świadomości nie dociera. eusa_eh.gif

World In My Eyes
''Let me show you the world in my eyes''... Widziałam kiedyś taki teledysk, na którym na początku pojawia się nagi Martin i ktoś go lekko zasłania. eusa_eh.gif W książce Adama Maciejewskiego pt. ''O utworach Depeche Mode'' pisze, że seks dla Martina jest czymś niezwykle ważnym. Może więc o to tu chodzi.
Hmm... Piosenka została w kulminacyjnym momencie zobrazowana podczas koncertu łapaniem się za jaja...

Już wiem, dlaczego podczas trasy ''Playing The Angel'' nie zagrali ''Stripped'' (''Let me seeee you stripped...''). Wszyscy zebrani tam ludzie musieliby się po prostu rozebrać. wink.gif

Behind The Wheel
''Kochanie, to ty dziś w nocy jesteś za kierownicą''. Określenie seksu, w którym ma dominować tym razem kobieta, ofkors. Mnie kojarzy się z historią opowiedzianą mi przez moją niezwykle zakompleksioną, cichutką i nieśmiałą koleżankę, Anetę. biggrin.gif W liceum jej kolega Adam dla jaj zaciągnął ją do toalety. Zamknął się z nią od wewnątrz, trzymał klamkę i nie chciał dziewczyny wypuścić. Ona woła swoim cieniutkim głosikiem: ''Adam, wypuść mnie, wypuść, co ty robisz???'', na co on: ''No jak to? Przecież teraz możesz zrobić ze mną, co tylko zechcesz''. lol.gif biggrin.gif wink.gif

Dużo piosenek Depeche Mode jest przeseksualizowanych i przekracza granice dobrego smaku. doubt.gif Ileż można o tym seksie?

Chyba aż włączę sobie dla odmiany ''Hakuna matata'' z ''Króla lwa''. biggrin.gif Ach, przepraszam, zapomniałam, że mam schizofrenię (zaznaczam po raz drugi – paranoidalną – więc to minie mam nadzieję) i pewnie znów zobaczę coś związanego z Depeche Mode czyli z seksem. Zaraz, życiorys Gahana można streścić właśnie w tej krótkiej piosence. eusa_eh.gif wink.gif To także coś w stylu ''Precious'', bo Timon i Pumba próbują pocieszyć smutnego małego Simbę. shock.gif W końcu Martin napisał tą piosenkę dla swoich dzieci, które boleśnie przeżywają rozwód swoich rodziców.

Simba: Hakuna matata?
Pumba: Owszem, to nasze motto. (jasne lol.gif )
Simba: Co to jest motto?
Timon: Miło w piątek i w odświątek.
Pumba: HAHAHAHAHAHAHAHAHAHA, wiesz co, mały, te dwa słowa rozwiążą wszystkie twoje problemy. (jaaasne eusa_eh.gif )
Timon: Jasne, weźmy takiego Pumbę.

Czyli już wiadomo, kto jest kim... HAHAHA. wink.gif

No to raz, na dwa wyrzutkowate głosy. biggrin.gif wink.gif

Martin (jako Timon aka ''Hula z unoszącą się spódniczką'' – bo Timon pod koniec filmu tańczy taniec hula w żeńskich ciuszkach biggrin.gif no i w ogóle jest maleńki, ma ciemny cień do powiek, paznokcie w ciemnej barwie wink.gif; ma też rude włosy, dlatego w swej nie-animowanej postaci zawsze farbuje je na blond wink.gif ): ''Otóż. Gdy był z niego mały wieeeprz''
Dave (jako Pumba, bo podobnie jak on ma wątły tułów i chude kończyny, a cały jego tłuszcz zgromadzony jest jakby pod brodą – nie ćwiczy na szyję tongue.gif – no i ma to, co najbardziej urocze pod słońcem – kły i jakby szczerbę na dole wink.gif – aha, ma też kopyta, tfu, obcasy biggrin.gif i... opala się na czerwono wink.gif, nos też ma podobny wink.gif ): ''Gdy był ze mnie mały wieeeprz''
Martin: ''Woń przykrą rozsiewał, kiedy kończył jeść... coś tam coś tam, innym jego kompanom już go było coś tam coś tam (coś jak ''potąd'' wink.gif, przywołanie osoby Fletchera, której tu brak; Andy w jednym z wywiadów powiedział ironicznie do Gahana:''...as long as you're member of Depeche Mode'' wink.gif ).
Dave: ''Mówią o mnie, żem cham... jam subtelny gooość. Przykre, że przy mnie wciąż ktoś zatyyykał nos (na ekranie widać zwiewające zwierzątka). Och, co za wstyyyd''
Martin: ''Było mu wstyd''
Dave: ''Cały świat mi zbrzydł''
Martin: ''Był brzydszy niż ty''
Dave: ''Czułem się paskudnie''
Martin: ''A może cudnie?''
Dave: ''...zawsze, gdy chciałem...''
Martin: ''No no Pumba, nie przy dzieciach'' eusa_naughty.gif
Dave: ''Oh, sorry''

[Tutaj scena wyjęta jakby żywcem z koncertu Depeche Mode... wink.gif ... czyli Martin z Dave'm bujają się razem na wysoko zawieszonej huśtawce i w ogóle fajnie jest. wink.gif ]

Dave i Martin: Hakuna matata... jak cudownie to brzmi... Hakuna matata, to nie byle bzik... I już się nie martw aż do końca twych dni. Naucz się tych dwóch radosnych słów. HAKUNA MATATA.

Martin: Witaj w naszych skromnych progach.
Dziecko Martina: Tu mieszkacie??? (w domyśle – a my z mamą to mieszkamy... wink.gif )
Martin: Mieszkamy, gdzie chcemy.
Dave: Właśnie, tam twój dom, gdzie twój zadek.
Dziecko Martina: Jak tutaj pięknie...
Dave: Taaaaa (baaaaaaaaeeeeeeeeeeek) aaaak. Konam z głodu.

Zaczyna się wcinanie ekskluzywnych i ''rzadkich przysmaków'' w postaci robali. lol.gif Pewnie parodia kawioru i innych takich...

W ogóle Pumba świetnie obrazuje LWIĄ część facetów:

''Glut i to pożywny''. crazy.gif

Czyli prawie tak jak cheeseburger. biggrin.gif

Potem skaczą z dorosłym Simbą do basenu... bez gaci. shock.gif Czuję się jak w Japonii. tongue.gif Tam rodzice kąpią się z dziećmi.

Ach ta moja schizofrenia. eusa_eh.gif Kurczę, zaczynam w kółko powtarzać o swojej chorobie, czyli naśladuję Gahana. Może jeszcze zapuszczę sobie włosy pod pachami, żeby się do niego bardziej upodobnić? wink.gif


Ostatnio zmieniony przez little_wild_girl dnia Poniedziałek, 24 Grudnia 2007, 19:09, w całości zmieniany 7 razy
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Środa, 12 Grudnia 2007, 15:54 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Zanim przejdę do kolejnej interpretacji, zamieszczę jeszcze krótki dialog z ''Króla lwa''. Wyjaśnia on wiele odnośnie pseudonimu Dave' a Gahana (Mr. G.). Znaczenie drugiego członu znamy. Różnica pomiędzy Gahanem a G. jest taka jak pomiędzy Andrzejem Lepperem a Andrzejem L. Nie obrażam tu nikogo, za Andrzeja L. też się modlę. tongue.gif A co z tym ''Mr.''? Przyjrzyjmy się zjawisku nieco bliżej.

Timon aka Martin po scenie z unoszącą się spódniczką ucieka przed fanami (fanami czy hienami, wszystko jedno wink.gif ). Ci, wygłodniali na jego punkcie gonią go, by w końcu zapędzić go w kozi róg. Martin chowa się do klatki z Zazu ( nie, to nie ja wink.gif ). Na ratunek już śpieszy Pumba ze swoimi kłami.
Martin: Proooszę, zostaw mnie.
Dave: Zostaw ich!!!
Fan: Ej, co to za świnia? ( fani udają, że go nie znają; gdy rozpływam się nad dobrze pełnioną w mojej opinii funkcją Gahana w zespole, ktoś mi zazwyczaj odpowiada: ''Przecież gościu nic tam nie robi!'')
Dave (do Martina): Co on do mnie mówi?
Martin: Ups, powiedział ''świnia''.
Dave (do fana): Przepraszam, co pan do mnie mówi?
Martin: Oj, ostrożnie.
Dave: Czy pan mówi do mnie???!!!
Martin: Ale będzie łomot.
Dave: Dla takich... łachmytów (czy jakoś tak... w każdym razie... aaale go wyzwał, ojej wink.gif – dop. lwg)... Pan Świnia!!! (Mr. Pig) Haaaaaaa!!!!!!!!!! (biegnie w ich stronę biggrin.gif )

Wygraaaliśmy!!! U-u!

A teraz na spokojnie wróćmy do interpretacji.

Lilian
W pierwszej chwili utwór skojarzył mi się z... nie, nie z The Beatles, pomimo iż kocham ten zespół... wcześniej doszło do głosu moje zainteresowanie religią. wink.gif Lilian brzmi bardzo podobnie do Lilith. Jeżeli ktoś nie wie, kto to, już tłumaczę:

Lilith

Z Wikipedii doubt.gif

Lilith - mezopotamski demon porywający dzieci. Postać ta bywa nazywana pierwszą żoną biblijnego Adama. Być może Lilith ma związek z Inanną, sumeryjską boginią wojny i przyjemności seksualnej.

Spis treści:
1 Lilith w mitologii
2 Lilith w Biblii i innych starożytnych źródłach
2.1 Lilith jako pierwsza żona Adama
3 Zobacz też


Lilith w mitologii
Istnieje wiele odmian mitu o Lilith: Hieronim łączył ją z grecką Lamią - libijską królową związaną z Zeusem. Gdy Zeus porzucił Lamię, Hera porwała jej dzieci, co z kolei było powodem porywania obcych dzieci przez Lamię.

Jej pierwotne sumeryjskie imię brzmiało "Lilitu", a tłumaczenie z hebrajskiego, "לילית" brzmi "Lilith", "Lillith" lub "Lilit". Jej imię po hebrajsku brzmi Lilit (dosłownie).

Lilith w Biblii i innych starożytnych źródłach
Imię Lillith występuje w Starym Testamencie: Księga Izajasza 34,14:

Zdziczałe psy spotkają się z hienami
i kozły będą się przyzywać wzajemnie;
co więcej, tam Lilit przycupnie
i znajdzie sobie zacisze na spoczynek.
Co ciekawe, Wulgata wstawia tutaj w miejsce "Lilith" słowo "Lamia". Warto dodać że może tu być imię to użyte w sensie przenośnym jako bodajże upiora zamieszkującego ruiny.

Niektórzy też interpretują ustęp Księgi Rodzaju 1,27 – "I stworzył Bóg człowieka na wyobrażenie swoje: na wyobrażenie Boże stworzył go: mężczyznę i białogłowę stworzył je" – jako że Ewa została dopiero stworzona z żebra Adama, miał on żonę przed Ewą i to mogłaby być Lilith. Aczkolwiek, ta rozbieżność wyjaśniana jest często niedbałym połączeniem dwóch biblijnych opisów kosmogonicznych: Rdz 1,26 i 2,27.

Imię Lilith występuje również w Rękopisach z Qumran - w ustępach opartych na Księdze Izajasza oraz w różnych miejscach Talmudu i Zoharu.

Lilith jako pierwsza żona Adama
Pierwszy jasny opis Lilith jako żony Adama zawiera anonimowe dzieło średniowieczne Alfabet Ben-Sira. Według tekstu została stworzona mniej więcej w tym samym czasie, co Adam - lecz nie z żebra. Nie zgodziła się ze służalczą rolą (prawdopodobnie podczas stosunku płciowego) i porzuciła męża. Opuściwszy Raj, urodziła Liliny (Dżiny w wersji islamskiej) poczęte z Adamem, które również porywały dzieci. Adam błagał Boga o przyprowadzenie Lilith z powrotem. Zostały za nią wysłane trzy anioły: Senoy, Sansenoy i Semangelof. Zagroziły one zabijaniem setnej części dzieci Lilith każdego dnia, póki ta nie powróci do Raju. Lilith w odpowiedzi obiecała, że będzie składać ofiary z potomków Adama i Ewy (będą jedynie ocaleni ci, który noszą amulet z imionami trzech wspomnianych aniołów). Do Raju nigdy nie powróciła.

Historia biblijnej Lilith jest podobna do mezopotamskiego mitu, w którym demon zabijał dzieci. Noszenie amuletów z imionami trzech aniołów stało się powszechnym zwyczajem chronienia dzieci w średniowiecznej tradycji żydowskiej.

Legenda ta została omyłkowo dodana do anglojęzycznej księgi rabinicznej - autor uznawał każde starożytne dzieło czytane w społeczności żydowskiej jako pracę rabiniczną. Jakkolwiek - pomimo powszechnego przekonania - Alfabet Ben-Sira nie jest źródłem religijnym. Jest raczej zbiorem satyrycznych (wręcz perwersyjnych) opowiadań o postaciach Biblii i Talmudu. Współcześni historycy nie są pewni co do pierwotnego

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lilith

Ktoś taki bardzo... hmm... ''wild'' w kwestii seksu uzupełnia się z moją interpretacją utworu ''The Darkest Star'' (Wielka Nierządnica). No tak, jedna kobieta to o jedną za mało... crazy.gif Ja mam na forum nawet klon ''lilith'', hehehe, więc sprawa jest dla mnie uważana za zamkniętą. wink.gif

Tytułową Lilian może też być Matka Boża. Jej kwiatem, oprócz róży, jest przecież lilia. Tak jak we fragmentach poniższych pieśni:

''Królowej anielskiej śpiewajmy''

(...) O lilijo, jakżeś Ty wspaniała, wszelkich cnót rozlewasz woń.

''Zawitaj królowo Różańca Świętego''

Jedyna nadziejo człowieka grzesznego! Zawitaj bez zmazy lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo!
Panno nad pannami, Święta nad świętymi, Najświętsza Królowo, Pani nieba, ziemi, najśliczniejszy kwiecie, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo!
Matko Różańcowa, jasna Gwiazdo morska, Anielska królowo, śliczna Matko Boska. Raju rozkosznego lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo.

''Zdrowaś Maryjo''

(...) Wśród czystych duchów w obliczu Pana Tyś przenajświętsza, niepokalana, jak pośród kwiatów wonna lilija, jak wśród gwiazd zorza, Zdrowaś Maryja!

W ''Apokalipsie'' Maryja jest ''Niewiastą obleczoną w słońce i księżyc pod jej stopami''. Ścigana jest przez Smoka, zwanego Wężem starodawnym. Opis wszystkiego, co się wokół Niej dzieje, jest przejmujący i piękny, tak jak cała księga. Można naprawdę się zachwycić. Ale ktoś tu się widocznie ''Apokalipsą'' podnieca. Autor w utworze ''Lilian'', tak jak w ''Blue Dress'', po raz kolejny odnosi się do Bogurodzicy jak mężczyzna do kobiety, a nie jak człowiek do obiektu kultu i Najukochańszej z Matek. ''Wąż starodawny'' to diabeł i szatan, a nie do k...wy nędzy jakiś PENIS!!! A Pomazaniec z ''Apokalipsy'', ''którego władza nastała'' i którego powiła Niewiasta, to pewnie ktoś, kto pomazał się flamastrami czyli na bank Dave Gahan. O kurczę. cool.gif Nie? Ojej. ''Znowu w życiu mi nie wyszło.'' wink.gif

A dlaczego wspomniałam o The Beatles? Wiecie, oni często śpiewali o kobietach noszących różne niezwykle rzadko spotykane imiona. U nich było ''Hey, Jude'', ''Dear Prudence'' itd. W przypadku Depeche Mode mamy do czynienia z ''Oh, Lilian''. wink.gif Ostatnio spadłam z krzesła, gdy usłyszałam w radiu w czyimś... hmm... James' a Blunt' a (?)... wykonaniu: ''Simooona''. wink.gif Cóż, jeżeli w utworach pada imię dziewczyny, to już naprawdę musi być unikalne imię. No, może wyjątkiem jest... moje imię. Znalazłam ''Zuzannę'' w paru piosenkach (nie, nie tylko w ''Zuzia, lalka nieduża''), a przecież nie jest tak unikalne. Jak ktoś ostatnio powiedział: ''Zuziów jest dziś od nasrania''. lol.gif Regułą jest tu jednak oryginalność. Dlaczego? Być może autorzy chcą podkreślić, że śpiewają o osobie wyjątkowej. O kimś, kogo naprawdę rzadko się spotyka. W przypadku The Beatles można nawet mówić o perełce kolekcjonerskiej, bo przecież zazwyczaj nie śpiewają o tej samej dziewczynie. W jednym z ich utworów główny bohater-kobieciarz oświadcza nawet swojej ukochanej jak gdyby nigdy nic, że odchodzi, bo znalazł sobie inną. A może nie śpiewają o kimś wyjątkowym? O kimś, kogo podziwiają? W końcu rzadko spotykane imiona wywołują często śmiech. Jednak te piosenki nie wskazują na to, że chłopak dziewczyny je noszące wyśmiewa, nie pada tam nic zgryźliwego.
Myślę, że Depeche Mode nazwali swoją bohaterkę wyszukanym imieniem wzorując się właśnie na The Beatles. Ten zespół jest w końcu dumą dla Brytyjczyków. My chwalimy się np. Janem Pawłem II i Adamem Małyszem, oni wymieniają często The Beatles i... lewą nogę Beckhama. wink.gif Może jest to nawiązanie do skarg Gahana na swoich rodaków, którzy nie doceniają swojego zespołu. Co sądzić na ten temat? W mojej opinii wystarczającym uzasadnieniem dla braku entuzjazmu jest sam fakt, że domaga się go Dave Gahan. Nie jest to moralny i kulturalny człowiek. Przywołać się w miarę do porządku potrafi na dwie godziny występu przed tysiącami ludzi, spośród których każdy płaci za wejście sporo. To go przytłacza, dlatego w miarę ładnie się zachowuje. BTW, patrzcie, takie DVD koncertowe to ewenement. Można mieć grzecznego Dave' a Gahana za niewielką cenę wtedy, kiedy tylko się chce. crazy.gif Ale wróćmy do ''Lilian''. Hitler, choćby nie wiem jak piękne motylki malował (Kasia z ''Trzynastego posterunku'': ''Co malujesz?'', Hitler (w tej roli Cezary Pazura): ''Maluję motylki... sssssssssss połobrywanymi skrzydełkami, haaa...''), to i tak nie byłby powodem do dumy dla Niemców. Depesze grają dobrą muzykę, ale muzyka to nie wszystko. Jeżeli moje interpretacje tekstów obrażających religię są poprawne, to Depesze są dla Brytyjczyków wielkim wstydem. Nie pomaga zespołowi to, że teksty są ułożone w taki sposób, aby można było sobie ich znaczenie szybko odwrócić. Nic dziwnego, że są takie. Gdyby układane były wprost, trafili by oni już dawno do więzienia za obrażanie uczuć religijnych. Owszem, piosenki The Beatles nie są zawsze grzeczne, ale mieści się to jakoś w granicach tego, co można powiedzieć w piosence – tutaj zawsze pozwala się na trochę więcej. I tak pytanie: ''Dlaczego nie zrobimy tego na ulicy? Nikt nie będzie na nas patrzył!'' wywołuje raczej w przypadku tego wesołego zespołu śmiech i jest oczywistą ironią, podczas gdy te same słowa, gdyby zostały wyśpiewane przez Gahana i zilustrowane jego charakterystycznym konwulsyjnym wyginaniem się jakby w orgazmie, budziłyby uczucia negatywne i kojarzyły się z ekshibicjonizmem. No i Bitelsi świecą przykładem, jeśli chodzi o życie. Lennon ożenił się z Japonką. Wymaga to wbrew pozorom wielkiej dobroci i odwagi. Wielka Brytania nie jest tak rasistowska jak Polska (nikt mi nie wmówi, że w Polsce słowo ''Japończyk'' nie jest równoznaczne ze słowem ''obciach''), ale Japonia jest jednak krajem mało szanowanym na całym świecie mniej lub bardziej. Z kolei McCartney ożenił się z kobietą, której amputowano nogę. To też się chwali, bo typ ''prawdziwego, stuprocentowego i w ogóle patrzcie jakie mam jaja'' faceta reprezentowany przez Gahana raczej by się na to nie zdobył. Poza tym Mc Cartney zawarł małżeństwo dopiero po śmierci swojej pierwszej żony, czyli jak najbardziej moralnie i po chrześcijańsku.

Jeżeli nie wiesz, jak odczytać tekst danego zespołu, przyjrzyj się życiu jego członków.
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Poniedziałek, 17 Grudnia 2007, 13:13 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




No i skasowały mi się interpretacje, które miałam zamieścić dzisiaj i nie potrafię tego odzyskać. Było tam m.in uzupełnienie do '' John The Revelator''. Wciąż przychodzi mi do głowy coś nowego, gdy słucham tego utworu. Trudno to wszystko opisać. Było tam też bardzo osobiste spojrzenie na ''Tora! Tora! Tora!''. Może nawet zbyt osobiste. Była też myśl, która zawsze nachodzi mnie podczas słuchania ''Everything Counts''. Może to i dobrze, że tego nie zamieszczę. Choć jestem tu anonimowa, to jednak, hm...

Zawsze pękam ze śmiechu podczas słuchania koncertowego ''Goodnight lovers'' czyli kołysanki napisanej przez Martina dla swojej małej córeczki. Oczywiście kojarzy mi się z ''Królem lwem''. drunken_smilie.gif Dużo scen z tego filmu kojarzy mi się z Depeche Mode. To śpiewanie ''Bałimbała bałimbała'' i ''W środku dżungli, potężnej dżungli lew stary mocno śpi'' przypomina mi właśnie ''Goodnight lovers''. Tylko, że Gahan (Pumba wink.gif ) śpiewa tu chórek, a Martin wysuwa się na pierwszy plan. W sumie utworek z bajki jest w moich oczach grzeczniejszy, więc takie przestawienie jest jak najbardziej na miejscu. wink.gif Tekst łączy kilka rzeczy. M.in. to, że bardzo tam nie pasuje. Timon nazywa Simbę starym lwem. Poza tym Simba nie spał, bo pośpieszył Pumbie na ratunek, gdy ten ściagany był przez wygłodniałą lwicę (fankę). Martin jest bardziej doceniany artystycznie, ale Gahan ma więcej fanek swojej fizyczności. Kobiety wolą brunetów. lol.gif

Pumba (skręca i po chwili go już nie słychać): Bałimbała, bałimbała...
Timon (śpiewa wysoko swym anielskim głosem): Nie słyszę cię. stary, pomóż mi!

Ałiiiiiii a pumba bangu łiiii!!!

''A we'' to po francusku pewnie to samo co ''Oh yeah'' wink.gif - jest to odniesienie do pochodzenia nazwy zespołu. Wymyślił ją Gahan, więc pada tu jego imię. To ''bangu'' brzmi jak ''bunga-unga'' crazy.gif wydawane przez goryla walącego się po klacie, by pokazać swoją wielkość. Dokładnie tak samo robi Gahan podczas wykonywania utworu ''I Feel You'', aby pokazać, że na bank doprowadzi laskę do orgazmu. biggrin.gif

Pumba został sam. Zgubił się, bo poszedł za jakimś robalem albo co. crazy.gif Nagle dostrzega w zaroślach przyczajoną lwicę, zaczyna więc uciekać. Zaklinowuje się jednak z tyłkiem pod wystającym korzeniem drzewa. Odnajduje go Timon:
Timon: Pumba! Co się dzieie? Co się stało?
Pumba: Ona chce mnie pożreć!!!
Timon: Wow! Tempo! Muszę ratować twój zad!

Zjawia się Simba i zaczyna walczyć. Timon uspokaja Pumbę, gładząc go po tyłku. [acronym="By The Way - Swoją drogą, przy okazji, apropos, a tak w ogóle"]BTW[/acronym], oni chyba dobrze znają swoje tyłki... żeby tak się do siebie kleić podczas koncertowego wykonania ''John The Revelator''.
Timon: A mówiłem, że on nam się przyda? Nic się nie bój stary, jestem z tobą, wszystko będzie dobrze.
Dave jakby w tym momencie zaczyna trochę żałować, że fanka go nie schrupała, wydaje jęk.
Pumba: Y! Aaach!

W ''Goodnight lovers'' pada ''When you born a lover, born to suffer''. Jakby gej się dziecku zwierzał, jak go to boli. crazy.gif biggrin.gif Normalnie. biggrin.gif lol.gif eusa_sick.gif ''My geje i lesbijki musimy się trzymać razem, jesteśmy jak siostry i bracia. Wy, hetero nawet nie wiecie, ile otrzymaliście''. ''Cierpię, ale jakoś się trzymam, jest jeszcze we mnie taka część, na której mi zależy''. ''Moja śliczna córeczko''. eusa_sick.gif Dave i Martin wspominali w konću, że noszą gejowskie akcesoria. Zawsze to widzę w tej piosence, nic na to nie poradzę. crazy.gif

Kończę powoli, bo nie mam już siły na te szkolne komputery i za bardzo nie mam już nic w zanadrzu, jeżeli chodzi o interpretacje. Muszę się kiedyś w to bardziej zagłębić. Na koniec wymienię kilka spostrzeżeń dotyczących sposobu pisania tekstów, a nie ich znaczenia. Posłużę się do przedstawienia tego oczywiście dialogiem z ''Króla lwa''. wink.gif

Noc.

Simba: BEEEEEEEEEEEK!!! (wiadomo, czyja to szkoła)
Timon: No, ładnie, Simba.
Simba: Ale się obżarłem.
Pumba: Ja też! Nażarłem się jak świnia!
Simba: Pumba, jesteś świnią.
Pumba: To... prawda.

Wszyscy razem: Yyyyyy... aaaaaa... (wciągają i wypuszczają powietrze, pamiętajmy, że w oddychaniu chodzi o spalanie energii wink.gif ).

Pumba: Timon!
Timon: Tak?

Zaczyna się typowo męska rozmowa czyli ubaw po pachy. Ostatnio leci wiele reklam parodiujących męski sposób prowadzenia pogawędek. Jedna to ta z KitKatem. W drugiej wystepują dwaj polscy aktorzy. Po bardzo wysublimowanej rozmowie na temat kosmosu, jeden z nich zapewnia: ''Wiem, do czego służy kaloryfer''. biggrin.gif

Pumba: Zastanawiałeś się. co tam migoce w górze?
Timon: Pumba. Nie musiałem. Ja wiem!
Pumba: O!!! No to powiedz! crazy.gif
Timon: To świetliki. Świetliki, które się przykleiły do tego tam granatowego w górze (Martin wiele rzeczy opisuje w przenośni, jego styl jest często poetyczny).
Pumba: O rety. A więc to nie są płonące kule gazowe oddalone o miliony mil? (Dave opisuje wszystko zazwyczaj wprost, jakby pisał opowiadanie; piosenka to nie poezja śpiewana, dopuszczalny jest więc taki sposób przedstawienia tematu, który wybrał autor; ''I Want It All'' - kobieto, daj mi to i już wink.gif ).
Timon (ironicznie, twierdzi, że jego teksty i w ogóle piosenki są lepsze, dlatego Dave na ''Touring The Angel'' podczas wykonywania swoich utworów przesadnie prowokuje publiczność do śpiewania razem z nim, klaskania, skandowania, plumkania i czego tam jeszcze; jest to też pretensja Martina do Dave' a o prostackie interpretacje jego utworów podczas koncertów): Czy tobie wszystko kojarzy się z gazami?
Pumba: Simba, a co ty o tym myślisz?
Simba: Wiesz, sam nie wiem.
Pumba: No powiedz, Simba. Przecież my ci wszystko mówimy! (taa... ''Goodnight lovers'', te sprawy) Proooszę.
Timon: Pooowiedz.
Simba: Ktoś powiedział mi kiedyś, że przebywają tam zmarli władcy. I patrzą na nas. (święci to królowie, bo otrzymują dziedzictwo dzięki Chrystusowi)
Pumba (wywraca ryjek o 180 stopni): Naprawdę???
Timon: Gapi się na nas cała zgraja nieżywych gości? Ktoś ci to powiedział? Chyba... jakiś czubek! crazy.gif
Pumba (teraz na całego): HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!! biggrin.gif
Simba: Tak, głupie, nie?
Timon: Pęknę ze śmiechu. Uch. łahahah, łoh. eusa_sick.gif

Dobra, zmykam.

Meri Kurisumasu wszystkim.

Ciekawe, co Gahan dostanie pod choinkę. wink.gif tongue.gif

A nie, napiszę coś jeszcze, chyba, ale może póżniej, bo moja przerwa międzylekcyjna się powoli kończy.


Ostatnio zmieniony przez little_wild_girl dnia Poniedziałek, 24 Grudnia 2007, 19:21, w całości zmieniany 1 raz
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Wtorek, 18 Grudnia 2007, 10:58 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Dopiero teraz to zauważyłam! crazy.gif Dlaczego do jasnej ciasnej zaraz po ''Blue Dress'' leci ''Clean''? W dodatku te dwie piosenki są jakby połączone i przechodzenie z jednej do drugiej odbywa się niemal niezauważalnie. ''Clean'' opowiada o przeżyciach duchowych, ale jak to często bywa w przypadku piosenek Depeche Mode równolegle można odczytać coś o seksie. ''Teraz to jestem taki czysty jak nigdy, więc na pewno nie będzie się brzydziła założyć mi tej niebieskiej prezerwatywy''. Nie no, mam nadzieję, że to nie było zamierzone. crazy.gif Tak obciachowa treść nie zdarza się nawet w przypadku popularnej szmiry. Przecież to taki dobry album... Jak to się mogło stać? cool.gif wink.gif

''Zmienię moje przyzwyczajenia, obiecuję!''
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Wtorek, 18 Grudnia 2007, 11:05 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




O, udało mi się odzyskać ten plik jednak. biggrin.gif Ale nie było w nim nic specjalnego. To na razie ostatni mój post w tym temacie. Przegrzebałam głowę dokumentnie i nie przypominam sobie już chyba nic więcej.

...

Jeszcze uzupełnienie do interpretacji ''John The Revelator''. Widzę tam tyle różnych rzeczy, że nie sposób wszystko wymienić... Jest tam chęć osądzenia człowieka, który o Sądzie pisze. Niestety lub stety sądzić będzie Bóg i Jego święci (aniołów również zgodnie z tym, co mówi św. Paweł), a nie szatani, więc nie będzie takiej sytuacji, że osądzony zostanie ktoś dobry przez kogoś złego. Zresztą, Jezus wspomina, że ludzie sądzeni są przez ich czyny, więc Sąd Boży może mieć znaczenie symboliczne. Widzę tam też krzyk niewiernego ludu domagającego się ukrzyżowania Apostoła. Ale w obronę św. Jana przed ludem przez Depeche Mode raczej wątpię. Postawa obrony wiary kłóci się z postawą jej nie wyznawania, czyż nie? ''I don't need to believe''. Chyba, że jest to wyrażenie gwiazdorskiego lęku przed znalezieniem się w nieprzewidywalnym tłumie. Jednak porównanie do męczeńskiej śmierci świętych byłoby tu nie na miejscu. Na krzyżu umierali też złoczyńcy. Kara śmierci jest wprawdzie niezgodna z Bożymi przykazaniami, ale czyjś grzech (skazanie na śmierć) nie czyni skazanych dobrymi. To przestępcy. Cierpienie, jeśli nie jest złączone z cierpieniem Jezusa na krzyżu, nie ma zbawczej mocy i nie jest chwalebne. Choć zasługuje oczywiście na współczucie, nie czyni wielkim i świętym. Widzę też tu pretensję, że Bóg wybrał św. Jana do wypełnienia tak trudnej misji, zamiast... odesłać kogoś tak beznadziejnego w ich rozumieniu porannym pociągiem. crazy.gif Jest też zazdrość.

Z ''Dzienniczka'' św. Faustyny:

464.
REKOLEKCJONISTA WYJAŚNIA, ŻE BÓG WYBIERA NAJSŁABSZE DUSZE DO PRZEPROWADZENIA SWEJ WOLI

W jednej medytacji o pokorze przyszła mi ta dawna wątpliwość, że tak nędzna dusza, jak moja, właśnie nie spełni tego zadania, które żąda Pan; w tej samej chwili, kiedy rozbieram te wątpliwość, kapłan, który daje rekolekcje przerywa wątek tej nauki i mówi właśnie to, w czym mam wątpliwość, mianowicie, ze Bóg wybiera przeważnie najsłabsze i najprostsze dusze za narzędzia do przeprowadzenia Swoich największych dzieł i to jest prawdą niezaprzeczalną, bo spójrzmy, kogo wybrał na Apostołów, albo spójrzmy w historię Kościoła, jak wielkich dzieł dokonały dusze, które były najmniej zdolne do tego, bo właśnie w tym się okazują dzieła Boże, że są Bożymi. Kiedy mi zupełnie ustąpiła wątpliwość, kapłan wrócił do dalszego tematu o pokorze. (Dz 464).

Skłaniając się powoli ku końcowi i nie dbając już zupełnie o to, co autor miał na myśli i nie próbując zweryfikować tego, co słyszę zaglądając do tekstu, spróbuję zarysować te małe skojarzenia, które przychodziły mi do głowy podczas słuchania.

Tora! Tora! Tora!
Słuchanie tej piosenki wyglądało następująco... Lubię podczas słuchania muzyki na coś się gapić. Na zdjęcia z okładki czy te znalezione w Internecie. I tak oto słucham ''Tora! Tora! Tora!'' i przyglądam się naszemu wytatuowanemu menelowi, którego światło uczyniło osobnikiem o karnacji ciemniejszej niż w rzeczywistości. I co dostrzegam? Zmarłego podczas ataku na World Trade Center terrorystę wink.gif, w którego fanatycznym sercu coś eksplodowało, dlatego zdecydował się na rozbicie samolotu. crazy.gif Uważa się za bohatera, który uratował swój kraj przed dominacją Zachodu i utarł mu nosa (zabijając niewinnych ludzi!). Szczególnie wbił mi się w umysł moment wykrzyczenia ''Tora! Tooora! Toooraaa!'' tonem jakby piłkarskiego szalikowca. Symbolizuje to z mojego punktu widzenia spaczenie sensu Biblii i używanie tej świętej księgi do niecnych celów. Wprawdzie mogłoby tu być ''Koran!'', a nie ''Tora!'', ale to i tak w niczym nie przeszkadza, bo islam opiera się również na Starym Testamencie. Te słowa zresztą brzmią podobnie, więc kojarzą się ze sobą. Zamiana Koranu na Torę poszerzyła w moim rozumieniu komunikat. W końcu przed dobrym Mojżeszem czekało z woli Bożej niezwykle trudne zadanie. Miał przewodzić wojowniczemu pasterskiemu ''ludowi o twardym karku'', dla którego zwrot ''Naród Wybrany'' objawiał się często poczuciem wyższości. Ale to tylko taki mój pomysł, z oczywistych powodów nie mogący mieć nic wspólnego z treścią utworu. W końcu powstał dużo wcześniej niż nastąpił atak na WTC.

Nie wgłębiałam się jeszcze w tekst tej piosenki ani go nie czytałam. Słyszę z niego zaledwie kilka słów. wink.gif

Słyszałam, że istnieje film pt. ''Tora! Tora! Tora!'', ale nie oglądałam go, więc nie wiem, czy ma coś z tą piosenką wspólnego.

Everything Counts
A teraz interpretacja na podstawie samego tytułu i się zmywam na razie z tego tematu. wink.gif

Co mówi na temat tekstu tego utworu książka Adama Maciejewskiego pt. ''O utworach Depeche Mode'':

''Zawierał on obserwacje Gore' a na temat mechanizmów kierujących ludźmi, a pojawiających się wszędzie tam, gdzie mowa o pieniądzach. Autor wysnuł wniosek, że wszelkie działania i idee determinuje egoizm''.

A co widzi lwg ilekroć usłyszy tytuł?

Raz...

576.
MIŁOŚĆ SPROWADZIŁA PANA JEZUSA NA ZIEMIĘ

O Trójco Święta, Boże wiekuisty, tonie duch mój w piękności Twojej, niczem są wieki przed Tobą, Tyś zawsze ten sam. O, jak wielki jest Majestat Twój. Jezu, co jest powodem, że taisz swój Majestat, że opuściłeś tron nieba, a przebywasz z nami? Odpowiedział mi Pan: - Córko Moja, miłość mię sprowadziła i miłość mię zatrzymuje. Córko Moja, o gdybyś wiedziała jak wielką zasługę i nagrodę ma jeden akt czystej miłości ku Mnie, umarłabyś z radości. Mówię to dlatego, abyś się ustawicznie łączyła ze Mną przez miłość, bo to jest cel życia duszy twojej; akt ten polega na akcie woli; wiedz o tym, że dusza czysta jest pokorna; kiedy się uniżasz i wyniszczasz przed Majestatem Moim, wtenczas ścigam cię łaskami swoimi, używam wszechmocy, aby cię wywyższyć. (Dz 576)

Dwa...

822.
MIŁOŚĆ DAJE ZASŁUGĘ NASZYM CZYNOM

Dziś zrozumiałam, że chociażbym nic nie dokonała z tego, co Pan żąda ode mnie, to wiem, że nagrodzona będę, jakobym wszystko spełniła, ponieważ On widzi intencję z jaką rozpoczynam i chociażby mnie dziś zabrał do Siebie, dzieło to nic nie ucierpi na tym, bo On Sam jest Panem i dzieła i działającego. Ode mnie zależy, bym Go miłowała do szaleństwa; wszystkie dzieła są kropelką przed Nim, miłość ma znaczenie i siłę i zasługę. Odsłonił w duszy mojej wielkie horyzonty - miłość wyrównywa przepaści. (Dz 822)

Fragmentu dotyczącego wielkiej wartości każdego dobrego czynu przez nas pełnionego w oczach Boga, o który chodziło mi najbardziej, nie mogę znaleźć. sad.gif
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Wtorek, 12 Lutego 2008, 18:38 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




Jeżeli ktoś czuje się oszołomiony ilością interpretacji, polecam włączyć coś rozluźniającego, np. kasetę wideo ''Króla lew'' podwędzoną z szafki małej kuzynki. cool.gif
  
Re: Teksty, teksty, teksty...
PostWysłano: Poniedziałek, 23 Czerwca 2008, 13:02 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
little_wild_girl
Nałogowy uczestnik vip
<tt>Nałogowy uczestnik</tt>
 
Użytkownik #187
Posty: 2741


[ Osobista Galeria ]




2008-06-22 20:44:51
Benedykt XVI o Roku św. Pawła. Uroczystości w Tarsie
Radio Watykańskie/a.


Benedykt XVI na niedzielnej moelitwie Anioł Pański mówił też o zbliżających się obchodach Roku św. Pawła. Wyraził nadzieję, że to jubileuszowe wydarzenie nauczy nas bardziej ufać Chrystusowi, co w konsekwencji doprowadzi do odważnego dawania świadectwa Ewangelii.

W rozważaniu na Anioł Pański Papież podkreślił, że każdy potrzebuje tak zaufać Bogu, jak uczynił to św. Paweł.

Benedykt XVI zaprosił też wiernych na nieszpory, którym 28 czerwca o godz. 18.00 przewodniczył będzie w rzymskiej Bazylice św. Pawła za Murami. Będzie to oficjalne otwarcie Roku św. Pawła. Tymczasem w Turcji jego obchody już zapoczątkowano. Inauguracja odbyła się w Tarsie, mieście, w którym przed dwoma tysiącami lat urodził się Apostoł Narodów.

Uroczystości rozpoczęły się wczoraj po południu od ekumenicznej modlitwy przed kościołem św. Pawła. Na co dzień służy on wyłącznie jako muzeum i nie można sprawować w nim liturgii. W związku z obchodami Roku św. Pawła bp Luigi Padovese, wikariusz apostolski Anatolii, kolejny raz zaapelował do tureckiego rządu o zwrot świątyni.

„Teraz jest to państwowe muzeum. Dlatego też kolejny raz upominamy się o uznanie prawa chrześcijan do posiadania przez nich własnego miejsca kultu w Tarsie – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Padovese. – Jest to ważne dla wielu pielgrzymów, którzy przybędą tam nie tylko w Roku św. Pawła, ale i następnych latach. O zwrot świątyni wielokrotnie upominał się zarówno turecki episkopat, jak i Stolica Apostolska. Rok św. Pawła bez wątpienia jest wydarzeniem ekumenicznym. Nawet jeśli jest to inicjatywa Benedykta XVI, czyli skierowana głównie do katolików, to Paweł jest apostołem wszystkich chrześcijan. Wydarzenie ma też wymiar międzyreligijny. Dlatego trzeba jasno ukazać humanistyczne wartości obecne w nauczaniu Pawła. Są one ważne dla wszystkich ludzi dobrej woli”.

Bp Padovese wyraził nadzieję, że przybywający do Turcji pielgrzymi będą duchowym wsparciem dla tamtejszych chrześcijan, którzy na co dzień muszą borykać się z wieloma trudnościami. Na inauguracji Roku św. Pawła w Tarsie Stolicę Apostolską reprezentował kard. Walter Kasper. W niedzielę rano przewodniczył on Eucharystii w miejscu narodzin Apostoła Narodów.

http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1214160310
  
Teksty, teksty, teksty...
Forum dyskusyjne -> Obraz i dźwięk -> Depeche Mode

Strona 1 z 1  
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  
wodomierze wrocław cenabusy Hamburgwww.yorkizklasa.plwww.piesku.plwywrotka Piła
Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów w całości lub części jest niedozwolone. Wszelkie informacje zawarte w tym miejscu są chronione prawem autorskim.



Forum dyskusyjne Heh.pl © 2002-2010