Zaloguj się, by pozbyć się reklam
 |
 | | Re: wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Środa, 07 Grudnia 2005, 09:43 |
|
|
|
| moje zainteresowanie to bardziej sport noga,kosz a nie jazda na rowerze :) |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Piątek, 09 Grudnia 2005, 09:02 |
|
|
|
moje zainteresowanie to pływanie w lato noga kosz jazda na rowerze jezda na nartach  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Wtorek, 10 Stycznia 2006, 12:48 |
|
|
|
moje - konie, konie i konie! western  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Berger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Piątek, 04 Sierpnia 2006, 19:03 |
|
|
|
| Hm, wygląda na to, że do moich zainteresowań doszedł kolejny, można chyba powiedzieć, sport. Motocykle, mianowicie. Robiąc ósemeczki na placu można wpaść w swego rodzaju trans, choć kiedy ostatnio zamieniłem lekkiego mińska na ciężkiego tajfuna, poczułem do swojej maszyny rodzaj niekłamanego szacunku. Cóż, zobaczymy jak pójdzie na egzaminie. ;) |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Berger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Piątek, 04 Sierpnia 2006, 23:26 |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <J@ger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Poniedziałek, 07 Sierpnia 2006, 14:58 |
|
|
|
Wzwodzenie to może będzie przy nieco większych prędkościach niż podczas ósemek. ;)
Tymczasem rozpocząłem płetwonurkowy kurs advance, a w jego ramach miałem już szkolenie z perfekcyjnej pływalności. Perfekcyjna to ona może jeszcze nie jest, ale i tak o niebo lepsza niż rok temu. Przy okazji miałem też małe "starcie" z ogromnym okoniem. Okoń w końcu niechętnie ustąpił mi drogi. :) |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Berger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Poniedziałek, 07 Sierpnia 2006, 19:27 |
|
|
|
lol
z tego co pamietam
wegorze sa smaczniejsze
ale i okonia da sie zjesc
o ile nie jest zbyt przestrzelony :P
ja to marze o zwyklym basenie
ale przeciez to wakacje
wiec jest w remoncie ...
skoro teraz bawicie sie plywalnoscia
to niedlugo przyjdzie czas na duuuuuuze kamyczki
i wyciaganie ich z dna jacketami
milej zabawy |
|
Ostatnio zmieniony przez J@ger dnia Wtorek, 08 Sierpnia 2006, 19:07, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <J@ger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Wtorek, 08 Sierpnia 2006, 17:25 |
|
|
|
| Był z nami wprawdzie zapalony wędkarz, ale najwyraźniej rześka woda ugasiła płonący w nim ogień. W efekcie nawet on nie pożarł napotkanej pod wodą ryby. Przeciwnie; uwolnił ją z zapomnianego haczyka i pozwolił odpłynąć. |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <J@ger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Poniedziałek, 21 Sierpnia 2006, 15:29 |
|
|
|
Kurs advance zrobiony wczoraj wieczorem. :)
Najbardziej niesamowite były nurkowania nocą i nurkowanie głębokie. Zwłaszcza to drugie - 20 metrów pod powierzchnią polskiego jeziora kryje się piekielnie zimny i przeraźliwie obcy świat. Po wypłynięciu powyżej 10 metrów, poczułem się już jak w domu. :)
Nurkowanie nocne niby w wodach przyjaznych, ale jakże innych niż za dnia. Po pierwsze trudno mi było ocenić, czy jestem akurat pod platfomą nurkową, czy obok niej. :D
Po drugie, obawiałem się, że niechcący przygniotę jakąś śpiącą rybę, czy czuwającego raka.
A co do podnoszenia kamyczków za pomocą jacketu, to tak, ale nie do końca. ;)
Podnosiliśmy butlę z pasem balastowym za pomocą aerodyny, czy jak się to tam zwało. W każdym razie takiego specjalnego worka, nadmuchiwanego za pomocą octopusu.
A najwięcej problemów - z nawigacją. Dlaczego te kompasy tak szaleją? ;) :D |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Berger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Poniedziałek, 21 Sierpnia 2006, 19:01 |
|
|
|
gratuluje
nurkowie szaleja a nie kompasy
kompas to bardzo przydatna rzecz szczegoolnie jak sie robi orke wzdluz jeziora i trzeba trafic na bojke ...
ale wykonalne a ile zabawy ..
co do nocnych to fakt
za pierwszym razem szalenstwo
nie wiadomo gdzie gora gdzie dol
ale potem juz nauczylem sie puszczac babla
z powietrza i mialem orientacje
potem kiedys na ktoryms juz z rzedu nocnym
zgubilem sie
szlismy w 3 bez linek obaj skrzydlowi z latarkami moja wysiadla po 10 minutach
no i zapomnieli o mnie
czekalem na nich z 5 minut na powierzchni :D
ale wszytstko sie dobrze skonczylo nurkowanie zakonczylismy
osuszeniem piersiowki krupniku na 3 metrach
tak wiec wspominam to bardzo milo |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <J@ger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Wtorek, 22 Sierpnia 2006, 14:11 |
|
|
|
Wiem, że rzecz możliwa, ale wymaga trochę więcej doświadczenia niż ja mam.
Co do zagubienia, to tego się nie boję, bo zawsze można się wynurzyć. Jezioro to nie ocean.
Co do krupnika pod wodą, chyba nie będę brał przykładu.
A tak wracając jeszcze do ćwiczeń z poszukiwania - wydobywania: podczas wyciągania z dna jeziora butli z pasem balastowym, przyglądały nam się z bliska trzy ciekawskie okonki. Myślałem, że pęknę ze śmiechu.  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Berger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Poniedziałek, 18 Września 2006, 16:14 |
|
|
|
W ten weekend kolejne jezioro zaliczone ze sprzętem i kolejne nurkowe doświadczenie. W ramach "Sprzątania świata" i "Projektu Aware" czyściliśmy dno Jeziora Lusowskiego. Schodziliśmy aż do 10 metrów. Czego tam nie było! Wyciągnęliśmy m.in. gierkowską musztardówkę i całe zakole samochodowe. To ostatnie jednak trzeba było ostatecznie zostawić w wodzie, bo zostało już opanowane przez potężną kolonię omułków. :)
W sumie w jeziorze i okolicznych lasach zebraliśmy ok. 400 kg śmieci. |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Berger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Wtorek, 17 Października 2006, 17:32 |
|
|
|
| Byłem po raz pierwszy motocyklem "na mieście". Jednak jest to nieco bardziej skomplikowane niż jazda na rowerze... |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Wtorek, 25 Listopada 2008, 11:10 |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Berger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Piątek, 16 Października 2009, 06:32 |
|
|
|
Późną wiosną tego roku przybyło nowe zainteresowanie: biegi długodystansowe. I właśnie ostatniej niedzieli pierwszy maratonik zaliczyłem!  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Berger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Piątek, 16 Października 2009, 10:08 |
|
|
|
Od dawna miałem niejasne podejrzenia...
Teraz jestem pewien.
BERGER, TY JESTEŚ ....ANYM CYBORGIEM  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Wujek Zed> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Sobota, 17 Października 2009, 14:37 |
|
|
|
A dziś czuję się fatalnie, bo chłód i wilgoć sprawiają, że w obwodach mi iskrzy.  |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 | | Re: <Berger> wasze zainteresowania |
|
 |
Wysłano: Niedziela, 18 Października 2009, 02:40 |
|
|
|
A poniżej fragment relacyjki z biegu:
Kto biegnie, nie grzeszy, uwierzcie mi!
Biegać lubię od zawsze, co mnie jednak podkusiło, żeby wraz z ponad czterema tysiącami innych szaleńców wziąć udział w poznańskim maratonie? Przecież to niebezpieczne dla zdrowia. Przecież boję się o swoje kolano. Przecież może spaść deszcz. Przecież nie mam nawet pewności, że dobiegnę do mety.
Trudno na to pytanie dać prostą odpowiedź. Na pewno zmotywowała mnie moja przyjaciółka Karolina, która w zeszłym roku przebiegła swój pierwszy maraton. Na pewno chcę oddać hołd zmarłemu zastępcy prezydenta Maciejowi Frankiewiczowi, niezwykle barwnej postaci, maratończykowi i urzędnikowi, który poznańskiemu magistratowi nadawał ludzką twarz.
Nic nie zatrzyma rozpędzonych nóg
Pragnę się też oczywiście sprawdzić. Brat – sceptyk pytał mnie, czy nie mógłbym się sprawdzać samemu, biegając po lesie i nie wdychając potu tysięcy innych osób. Nie, braciszku, nie mógłbym. Nie dałbym rady. Byłoby to absolutnie niemożliwe bez adrenaliny, jaka towarzyszy maratonowi. Bez poczucia więzi z innymi biegaczami, bez tego powera, jakim obdarzają się nawzajem.
Nad jezioro Malta dojeżdżamy w ostatniej chwili. W pospiechu rejestrujemy się i przebieramy. W pospiechu zaklejam sobie plastrami sutki i smaruję wazeliną inne wrażliwe na otarcia miejsca. Ot, takie maratońskie sztuczki. Cały czas towarzyszy mi stres. Przed nami dwa kółka wokół Poznania, w sumie 42 km i 195 metrów. Całkiem sporo, zważywszy, że nigdy w życiu nie przebiegłem więcej niż 30 km! Na starcie widzę „Panią Parasolkę”, legendarną, 70-letnią maratonkę, biegającą z parasolem przyczepionym do pleców. „Skoro ona może pokonać 42 km, to mogę i ja” – gromię się w duchu za tchórzostwo.
Nawet jednak, kiedy już ruszam do przodu wraz z tłumem, sam nie wierzę, że robię coś tak głupiego. „Gdzie ja jestem, co ja robię tu, czyste szaleństwo do utraty tchu...” – robię sobie wyrzuty słowami z piosenki TSA. I zaraz sam sobie odpowiadam: „...nic nie zatrzyma rozpędzonych nóg, pędzę, gnam, czuję wiatr, który mnie przenika...”. Prawda jest jednak taka, że właśnie trzeba zatrzymywać rozpędzone nogi. Kto na samym początku biegnie za szybko, tego na końcu wszyscy inni mogą wyprzedzić. „Pierwsi będą ostatnimi” – jest w tym przecież jakaś sprawiedliwość i mądrość.
Dokąd tak ciągle biegnę?
Pomimo jednak, że poruszamy się niespiesznie, a na dworze jest plus 10 stopni, jest nam ciepło. Ruch i tłum rozgrzewają. Na szczęście nie pada też deszcz, choć niebo jest zachmurzone, a w nocy lało. Środkiem ulicy dobiegamy do Śródki. Wpadam już w maratoński rytm. „Dokąd biegnę, dokąd biegnę, nie wie nikt, nie wie nikt, dokąd gnam...” – podśpiewuję sobie „Maratończyka” TSA.
Na torowisku stoją w kolejce bimby, a ich motorniczowie czekają aż przebiegniemy. Rzucam do mojej towarzyszki Karoliny żarcik, żeby wsiąść i skrócić sobie drogę o kilka przystanków. Pędzimy przez Ostrów Tumski. Pod wiatą przystankową na wysokości katedry gra dla nas malowniczo wyglądający muzyk; po drodze przygrywać nam będzie jeszcze kilka orkiestr. Po drugiej stronie, na wysepce tramwajowej stoją księża i machają w naszą stronę plakatem ze słowem "Jezus". Mogą się firmy reklamować w czasie maratonu, mogą i oni. Odmachujemy im.
Kawałek dalej pierwszy punkt wydawania wody, napojów izotonicznych i bananów. Nigdy w życiu wcześniej nie wlałem w siebie w ciągu jednego dnia tylu izotoników, ani nie wszamałem tylu bananów. Nie czuję jednak żadnego ciężaru na żołądku; węglowodany zawarte w bananach błyskawicznie zostają spalone!
W pędzie mijamy Poznań cesarski: gmach opery, Collegium Maius i odnowione mury zamku. Maszerują dla nas marżonetki, a grupy kibiców dodają nam otuchy, przekonując że damy radę. Dziwnie brzmią w naszych uszach takie okrzyki. Przebiegliśmy jak dotąd zaledwie około sześciu kilometrów, zaś na treningach biegamy zazwyczaj od 10 do 20. Pocieszamy się jednak, że na drugim kółku, owe słowa otuchy będą dla nas niczym balsam...
http://www.poznan.aglomeracja.pl/index.php?option=com_content&task =view&id=1791 |
|
|
|
|
|