Forum Dyskusyjne
Zaloguj Rejestracja Szukaj Forum dyskusyjne


Zaloguj się, by pozbyć się reklam
Forum dyskusyjne -> Inne -> Bohemia -> Wyprawy, książki i imprezy
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu
Wyprawy, książki i imprezy
PostWysłano: Piątek, 06 Lipca 2007, 15:02 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




O wyprawach do Czech i Słowacji, czeskich imprezach oraz książkach o naszych sąsiadach z południa przeczytać możemy na forum obok, czyli Obieżyświecie. Przeklejać wszystkiego na Bohemię nie ma sensu, zatem tylko dla porządku podlinkuję:

http://f.heh.pl/ftopic1597-75.html
  
Re: <Berger> Wyprawy, książki i imprezy
PostWysłano: Środa, 15 Sierpnia 2007, 21:47 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Znany dziennikarz i bohemista Leszek Mazan popełnił książkę "Polska Praga, czyli dlaczego Matejko lubił knedle". A Tomasz Maćkowiak, inny dziennikarz i bohemista, rodem z Poznania, popełnił na temat tej książki recenzję. W "Polityce":

"Praga bez piwa
Czechy to jeden z najbardziej zmitologizowanych krajów świata i czeskie mity są jak czeskie buty: niezgrabne i niezniszczalne. Zatem: pisząc o czeskim filmie wystarczy rzucić uwagę o czeskiej nowej fali i już się uchodzi za eksperta. Pisząc o literaturze, żaden fachowiec nie zapomni wytrząsnąć z rękawa Hrabala, Haszka i Kafki. Gazety przed wakacjami publikują przewodniki, które tandetne knajpy dla turystów zachwalają jako rzekome uroki &#8222;starej Pragi&#8221;.
Leszek Mazan, dziennikarz od lat zajmujący się Czechami, napisał książkę &#8222;Polska Praga&#8221; , która te mity pozwala obejść naokoło, przy okazji fundując czytelnikowi pasjonującą wycieczkę krajoznawczą. Nie wchodząc w konflikt z przekonaniami przeciętnego inteligenta ani półinteligenta, &#8222;Polska Praga&#8221; Mazana jednocześnie przynosi ogromną dawkę wiedzy na temat Czech, ich historii, kultury, a przede wszystkim &#8211; na temat związków polsko-czeskich.
Nie ma w książce uogólnienia czy jakiejś jasnej tezy: Mazan w kolejnych rozdziałach opisuje po prostu i w rzeczowym stylu setki, może i tysiące wydarzeń, faktów, książek, osób, które łączą oba kraje. Ze szczególną pasją do szczegółów. Wszystko jedno, czy opisuje losy matki Bolesława Chrobrego, czy dzieje nieznanej opery Antonina Dvoraka o krakowskiej Wandzie. Mazan, dotąd znany jako facecjonista, pokazuje nową twarz: historyka, dokumentalisty... Z dokumentów, wspomnień, z nagrobków zabytkowych nekropolii wyczytuje nie dęte frazesy, ale żywą i interesującą historię.
Trudno o lepszą odtrutkę na zatęchłe banały o Hrabalu i piwie."
  
Re: <Berger> Wyprawy, książki i imprezy
PostWysłano: Piątek, 24 Sierpnia 2007, 07:15 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Świetna recenzja książki Vaclava Havla "Tylko krótko, proszę", popełniona przez bohemistę Mariusza Szczygła w Gazecie Wyborczej:

"Prezydent, który pozostał człowiekiem

W tej książce - ozdobionej spostrzeżeniami w stylu "przesyłam paczkę koszul do prania dla pani Ouškovej" - mamy do czynienia ze swego rodzaju reality show z życia Havla na Hradczanach


Najgorsza była środa. Vaclav Klaus, który był wtedy premierem, zaproponował, żeby spotykali się co środę z Havlem na godzinę. Zawsze ten sam scenariusz: 20 minut bardzo przyjaznej rozmowy, a potem cios, dla którego wszystko to było zainscenizowane - czyli zarzut wobec czegoś, co Havel w ostatnim czasie zrobił. "Za każdym razem chodziło o bzdury. Sens polegał na tym, żeby zapędzić mnie do kąta. Tysiąc razy mogłem mieć rację, ale na nic to się zdało, bo i tak wiedziałem, że z każdym nowym tłumaczeniem coraz bardziej robię z siebie błazna".
Te godziny stały się dla Havla koszmarem. "Śnił mi się po nocach - pisze - tak, że miałem zepsuty już wtorkowy wieczór".
Czeska prasa żartowała, że w tak długo oczekiwanej książce prezydenta Havla obecny prezydent Klaus jest wspominany rzadziej niż nietoperz. ("W składziku, gdzie jest odkurzacz, mieszka też nietoperz. Żarówka jest dozwolona, ale tylko taka, żeby go nie budziła i nie drażniła" - pouczał Havel pisemnie swoje biuro).
"Tylko krótko, proszę" to dokument mozaika. Przenikają się trzy warstwy: archiwalne polecenia i zapiski prezydenta dla współpracowników i dla siebie, uwagi-eseje napisane na prezydenckiej emeryturze oraz odpowiedzi na pytania zadawane przez legendarnego czeskiego dziennikarza Karela Hvižd'alę, (ten sam, który przed 20 laty przeprowadził z Havlem wywiad-rzekę "Zaoczne przesłuchanie"). "Tylko krótko" obejmuje następne 20 lat i po polsku ukaże się tuż przed wizytą Havla w Krakowie 3 września.

Skok z piedestału

Że Havel skrytykuje w swoich wspomnieniach ciemne strony cywilizacji albo to, że wzrost gospodarczy Czech nie idzie w parze z rozwojem moralnym - tego mogliśmy się spodziewać. Natomiast odkrycie, jak wiele banalnych spraw dręczy prezydenta państwa, było dla czeskich czytelników szokiem.
Jeśli pisanie to ciągłe dopytywanie się, "kim jestem" (jak powtarzał Hrabal), to Havel w swojej książce dopytuje się o to nieustannie. Oczywiście nie wprost. Ze strony na stronę wychodzi portret polityka, ale bohatera mimo woli; pisarza, ale latami pozbawianego przez politykę prawa do szczerości; wreszcie trapionego depresją, niewiarą w siebie i wątpliwościami neurotyka.
"Trwa zwykle dość długo, zanim codziennie pogodzę się z tym, że żyję". "Rano najbardziej wstydzę się tego, że istnieję. W ciągu dnia to trochę mija i najwięcej pewności siebie mam wieczorem".
Jeden z czeskich politologów napisał, że stara tożsamość Havla znikła, a nowa czai się dopiero za horyzontem. Ucieczka stała się teraz dla byłego prezydenta jakąś tymczasową tożsamością. Przez całą książkę prawa głosu dopomina się uciekinier. "Uciekłem. Uciekłem do Ameryki" - zaczyna pierwszy rozdział. "Uciekam. Wciąż bardziej uciekam" - zaczyna ostatni.
Szczerość jest w tej książce fascynująca. I nie sposób nie zauważyć, jak bardzo widoczna jest u Havla hrabalowska "chęć zrzucenia się z piedestału".

Inflacja przeżyć intymnych

Po śmierci żony prezydent przyznaje: &#8222;Ogromne znaczenie miało dla mnie to, kiedy Olga na łożu śmierci powiedziała, że nigdy jej nie zdradziłem. Miała na myśli coś znacznie głębszego niż moje &raquo;rozluźnione obyczaje &laquo;, o których wiedziała więcej niż ktokolwiek inny i które jej naturalnie przeszkadzały&#8221;.
W książce - ozdobionej spostrzeżeniami w stylu "przesyłam paczkę koszul do prania dla pani Ouškovej" - mamy do czynienia ze swego rodzaju reality show z życia prezydenta. Sam mówi, że to jego najszczersza książka, bo dotąd ukrywał się za bohaterami swoich sztuk lub oficjalnymi przemówieniami. Jeśli nawet myśl filozoficzno-polityczna nie pojawia się tu prawie wcale (a można było tego oczekiwać, mając w pamięci "Listy do Olgi"), to poziom autorefleksji i intymności, na jaką pozwala sobie autor, nie ustępuje temu z "Listów". Przy tym ani na moment autor nie przekracza granicy dobrego smaku.
Mam wrażenie, że Czesi nie docenili otwartości swojego eksprezydenta. A w każdym razie nie zrobiła ona takiego wrażenia, jakie zrobi w Polsce. Społeczeństwo spektaklu, jakim stały się Czechy po 1989 r., spowodowało, że to, co zakryte, od dawna jest tam bezwstydnie odsłaniane. Tabloidy pojawiły się dekadę wcześniej niż u nas. O życiu prywatnym, a nawet seksualnym prezydenta ukazało się - jak podaje sam zainteresowany - 15 książek. "Tylko krótko, proszę" trafiło więc w ubiegłym roku na rynek, gdzie panuje inflacja przeżyć intymnych przeznaczonych do sprzedaży.

Wychwala pan lokaja Niemców

Najpoważniejszy czeski dziennik "Lidove noviny" przyznaje od lat nagrodę dla książki roku. Głosy oddaje w nim setka jurorów. Jestem jednym z nich i przed rokiem wszystkie swoje punkty przyznałem wspomnieniom Havla. Napisałem: "Jak ja wam go zazdroszczę. Dystans do siebie samego, który w politycznym mikrokosmosie nie ma odpowiednika. To najlepsza książka, jaka powstała w Czechach w XXI wieku".
Niestety, uplasowała się dopiero na czwartym miejscu. Na stu jurorów zauważyło ją dziewięciu. ("Nieznośna lekkość bytu" Kundery, może najwybitniejsza czeska powieść w ogóle, która po raz pierwszy wyszła w Czechach właśnie w ubiegłym roku, zajęła miejsce drugie, pierwsze przypadło "Listom Świrusa" - ujawnionej po latach korespondencji, jaką pisał z komunistycznego więzienia Ivan Jirous, lider opozycyjnego zespołu rockowego The Plastic People of The Universe).
Po ogłoszeniu wyników i opinii głosujących czescy czytelnicy przysłali mi kilka maili. Od: "Niech pan nie przesadza z tym Havlem, co wy, Polacy, w nim takiego widzicie?" po: "Wychwala pan lokaja Niemców". Chęć sprowadzenia największego żyjącego Czecha do parteru u jakiejś części starszego pokolenia bierze się pewnie z tego, że swoją postawą przypomina im, że w najgorszych czasach byli bierni i obojętni. Dla sprawiedliwości muszę dodać, że przed trzema laty w konkursie na największego Czecha Havel zdobył trzecie miejsce i był jedynym żyjącym Czechem w pierwszej dziesiątce.
Havel-prezydent jest w Czechach idealną figurą dla wierzących w potęgę spisku i pełni tam rolę podobną do roli Adama Michnika w Polsce. Paranoicy, którzy - jak wiadomo - zawsze dysponują odpowiednimi faktami, antysemickie pociski zastępują w czeskiej wersji choćby pociskami kolaboracyjnymi. Oskarżają rodzinę Havlów o jakąś współpracę z hitlerowskim okupantem, zarzucają Havlowi, że przepraszając Niemców za wypędzenie z Sudetów, celowo obudził rewizjonizm ziomkostw itd.
Część opinii publicznej od lat oskarża go o układ z komunistami, który rzekomo spowodował, że na różnych szczeblach władzy po 1989 roku pozostało tak dużo ludzi poprzedniego systemu. Tropią zawzięcie jego prawdziwe i urojone grzechy. Kiedyś znalazłem ogłoszenie, że ktoś pilnie poszukuje fotografii, na której Vaclav Havel przemawia na zjeździe pisarzy w 1967 roku, a za nim widnieje sierp i młot.

Ani jednego nawigatora na lotnisku

Oskarżenia o sprzyjanie komunistom pojawiają się więc w pytaniach, które zadał mu w książce Karel Hvižd'ala. Eksprezydent wyjaśnia, że nie można było zlikwidować w 1989 roku państwa ze wszystkimi jego instytucjami i zbudować od zera nowe. "Brak odpowiednich ludzi na różne stanowiska był bardzo dotkliwy - musieliśmy namawiać muzyków rockowych, tłumaczy, prezenterki telewizyjne, naukowców, pisarzy, a nawet kolegów z knajpy, żeby zgodzili się objąć pewne funkcje. Aparat państwowy miał dziesiątki tysięcy pracowników, a tylu dysydentów tu naprawdę nie było". Gdyby Czesi chcieli zwolnić z pracy wszystkich członków partii komunistycznej, nie mieliby - przekonuje Havel - ani jednego policjanta kryminalnego, ani jednego członka Akademii Nauk, a może nawet ani jednego nawigatora na lotnisku pasażerskim.
Hvižd'ala wywiad przeprowadza pisemnie, co ma swój plus: wypowiedzi są pełne, rozmówca mógł przemyśleć, co chce powiedzieć. "Pan Hvižd'ala - notuje w pewnym momencie Havel - zadaje mi czasem bardzo szczególne pytania, które mnie trochę irytują". Bo dotyczą spraw wiele razy wyjaśnianych w mediach, a zwłaszcza przekłamań. "Ale właściwie to chyba dobrze" - orzeka Havel - jest nadzieja, że to mnie sprowokuje do żywszych odpowiedzi i że ta rozmowa będzie zabawniejsza".
Postulat nietraktowania siebie zbyt poważnie pojawiał się też w "Zaocznym przesłuchaniu". "Kto potrafi wyśmiewać się z samego siebie, nie musi obawiać się śmieszności" - przekonywał.
Po wydaniu "Tylko krótko" w Czechach dziennik "Mladá fronta dnes" poświęcił książce ogromny szkic, tytułując go "Rozrywkowy Vaclav Havel".

Księciu zrobiło się niedobrze

Jest w tych wspomnieniach wyrozumiałość.
Miesiąc po upadku komunizmu, kiedy obserwował w telewizji debatę przed wyborami na prezydenta i widział, jak polecają go wszystkie socjalistyczne organizacje państwowe - od komunistycznego Związku Kobiet aż po Czechosłowacką Armię Ludową - miał poczucie absurdu. &#8222;Przecież ci sami ludzie jeszcze przed kilkoma dniami głośno domagali się mojego ścigania i uwięzienia! To wyglądało jak z Ubu króla".
Przypomina to sytuację, o jakiej pisał Vaclav Kopecký, jeden z głównych ideologów KPCz - w 1948 roku niekomunistyczni posłowie głosowali jak jeden mąż za komunistycznymi ustawami, a nawet niedemokratyczną konstytucją. "Było to aż nieprzyjemne - pisał po latach - bo taka jednomyślność robiła wrażenie przymuszania. Komuniści nawet prosili niektórych posłów, żeby głosowali przeciw, dawali im gwarancję, że nic im się nie stanie - na próżno. Głosowali jednomyślnie za".
Havel stara się jednak zrozumieć sytuację parlamentu pod koniec 1989 r. Uważa, że byłby niesprawiedliwy, gdyby się z tego tylko wyśmiewał. "Z pewnością w tym zachowaniu parlamentu istotną rolę odgrywał strach, ale jednocześnie była w tym obecna - choćby śladowo - jakaś odpowiedzialność za państwo".
W próbach zrozumienia drugiego człowieka Vaclav Havel jest nie do pobicia. To on przecież jeszcze w latach 80. twierdził, że politykę trzeba uprawiać sercem. Kiedyś spytałem jego przyjaciela, pisarza i dysydenta Pavla Kohouta, jak to możliwe, że w tym, co obaj piszą, nie ma oskarżeń. - Przecież jesteśmy pisarzami - powiedział Kohout - musimy zrozumieć człowieka w całości.
Ale "Tylko krótko, proszę" zaświadcza też, że bywały momenty, kiedy wyrozumiałość Havla się kończyła: "30.11.2000. Wyczyścić wstrętne dywany przy windzie koło tunelu. Księciu, jak je zobaczył, zrobiło się niedobrze"."
  
Re: <Berger> Wyprawy, książki i imprezy
PostWysłano: Niedziela, 25 Listopada 2007, 12:21 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Ponieważ zaraz zaczyna się zima...

http://narty.onet.pl/5956,1453720,artykuly.html
  
Re: <Berger> Wyprawy, książki i imprezy
PostWysłano: Sobota, 26 Kwietnia 2008, 09:14 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Ponieważ zaczęła się wiosna:

S kamerou na cestách: Český ráj aneb Cesta do Prachovských skal

Druhou návštěvu území skalních vyhlídek a bludišť zahájíme na východním okraji oblasti. Přesněji šest kilometrů západně od Nové Paky. Putování Českým rájem tentokrát odstartujeme výstupem na čedičový vrch se zříceninou hradu Kumburk.


Gotický hrad trůní na výrazném kopci v nadmořské výšce 642 metrů, takže potěší nejen milovníky romantických zřícenin, ale i ty, kteří prahnou po místech s dalekým výhledem. Ti druzí ocení – zejména za dobré viditelnosti, že z Kumburku dohlédnou na Krkonoše, Orlické hory, Ještěd, ale i na polabskou rovinu či další výrazné vrchy Českého ráje.
První zase zaregistrují, jak je hrad, o němž první zmínka pochází z roku 1355, vysloveně fotogenický. A nejen to – je příkladem (to cituji odborníky) koncentrického typu, u nás ne zrovna obvyklého.
Jde o to, že jednotlivé části architektonické památky jsou umístěny spirálovitě nad sebou (podobně se ostatně stáčí i přístupová cesta). Takže pojďme se přesvědčit na vlastní oči.
U míst dalekých výhledů ještě chvíli zůstaneme. Přesunuli jsme se k Valdicím, u nichž (zhruba půl kilometru na západ od města) se vypíná čedičový vrch Zebín. I když dosahuje nadmořské výšky jen 399 metrů, slovo vypíná není vůbec nadsazené. Okolní krajinu Zebín převyšuje zhruba o sto metrů a trochu připomíná zmenšenou Milešovku.
Není nad pohled z výšky do celého kraje
Vyniká zejména při pohledu z dálky – například od osady Brada nad Kopidlnem či z Vyhlídky spisovatele Václava Čtvrtka na vrchu Přivýšina (najdeme ji kilometr západně za Bradou).
Z jižního úpatí kolem hřbitovního kostela Všech svatých vede na vrchol neznačená cesta. V nejvyšším bodě stojí od doby kolem roku 1700 barokní kaplička sv. Maří Magdalény. A právě od ní se otevírá vynikající kruhový rozhled. K vidění odtud jsou mj. vrchy Kozákov, Tábor, Kumburk (kde jsme ještě před chvílí byli), ale velmi dobře také město Jičín.
Putování Českým rájem – alespoň pro tentokrát – vrcholí. Závěrečnou kapitolu napíšeme patrně v nejznámějším a nejnavštěvovanějším skalním městě oblasti, v Prachovských skalách. Ze Zebína, pro bližší orientaci, je to sem šest kilometrů západním směrem.
Jak známo nejpřitažlivějšími místy zde procházejí dvě okružní cesty – Malý okruh měří necelé dva kilometry, Velký tři a půl. Návštěvníci tu během několika stovek metrů zažijí sestup k úpatí vysokých skalních bloků, cestu úzkými průchody a vzápětí i rychlé výstupy na místa s dalekými výhledy.
Vyhlídek je tu opravdu hodně
Na naší cestě s kamerou si dovolím upozornit na vyhlídku pojmenovanou podle profesora gymnázia v Jičíně PhDr. Jakuba Všetečky, na vyhlídku nesoucí jméno Pěveckého sboru Křižkovský (z té jsou mimo jiné dobře vidět Jinolické rybníky pod severovýchodním okrajem Prachovských skal) a mezi turisty možná nejoblíbenější vyhlídky Českého ráje a Míru.
Při pohledu z nich lze zaznamenat i charakteristickou siluetu Trosek. Další z mnoha symbolů a vítaných cílů této požehnané končiny.

http://www.novinky.cz/clanek/138444-s-kamerou-na-cestach-cesky-raj-ane b-cesta-do-prachovskych-skal.html
  
Re: <Berger> Wyprawy, książki i imprezy
PostWysłano: Niedziela, 02 Listopada 2008, 16:32 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Ponieważ mamy środek jesieni...

...na przekór brzydkiej pogodzie, na przekór nudzie, na przekór marazmowi Akademicki Klub Górski "Halny" zaprasza na bardzo długi rajd. Członkowie klubu wybierają się na Słowację, w Małą Fatrę. Na zwycięzców trasy specjalnej "Przesunąć horyzont" czekają nagrody ufundowane przez Sklep Turystyczny "Horyzont" w Poznaniu. Rajd odbędzie się 7 - 11 listopada br. Szczegóły znaleźć można na stronie klubu www.halny.org.
  
Re: <Berger> Wyprawy, książki i imprezy
PostWysłano: Sobota, 15 Listopada 2008, 16:04 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Tymczasem w Pradze festiwal podróżniczy "Kolem Světa 2008". Czas trwania - weekend 22 i 23 XI br. Poniżej fragment programu:
sobota - 22.11.2008
9.30-10.30 Olga Vilímkova - Májové, Guatemala
Podíváme se na nejkrásnější místa Guatemaly, srdce májské kultury. Navštívíme jezero Atitlán mezi sopkami, aktivní sopku Pacaya a odpočívající vulkán Agua, projedeme se loďkou po řece río Dulce a odpočineme si na karibské pláži s palmami. S respektem shlédneme májské svatyně a také se vypravíme na daleký pochod za starobylými městy, ukrytými v pralese Peténu, s mnoha pyramidami.
Dnes tu vřeští opice, prochází se jaguár či puma, můžeme obdivovat barevné hady, na březích řek a jezer se povalují krokodýli…. Popovídáme si o lidech, dnešních Májích, kteří tvoří většinu obyvatel Guatemaly, o jejich každodenním životě, tradicích dodnes uchovávaných, folklóru a víře, spojené s přírodou.

Więcej pod adresem:
http://www.kolemsveta.cz/program_praha_2008.html
  
Re: <Berger> Wyprawy, książki i imprezy
PostWysłano: Niedziela, 07 Marca 2010, 02:38 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Przedłużmy sobie zimę!

W Poznaniu zima się kończy, ale w czeskich Karkonoszach sezon jeszcze w pełni. Możemy więc wybrać się na narty na przykład do miasteczka Pec pod Śnieżką.


Dziś w okolicach tego popularnego kurortu mamy minus jedenaście stopni i 60 cm śniegu, ale za tydzień ma się ocieplić i temperatura w dzień sięgnie nawet plus trzech stopni. Dojechać z Poznania najwygodniej samochodem. Jedziemy na Wrocław, a w Lesznie odbijamy na Głogów, skąd przez Lubin i Jawor docieramy do Lubawki. Granica polsko-czeska dziś praktycznie nie istnieje, więc o tym, że jesteśmy już na terytorium Republiki Czeskiej dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy zauważymy, że przy drodze zaczynają przeważać szyldy czeskojęzyczne. W Trutnovie mamy ostatnią okazję zrobić porządne zakupy; na miejscu czeka na nas wprawdzie sklep „Kubik”, jednak wciąż bardziej przypomina on peerelowskie supersamy niż kapitalistyczne supermarkety.

Szaleństwo na stokach
Nocleg lepiej zarezerwować za pośrednictwem Internetu już z Polski. Duży wybór pokojów, pensjonatów i hoteli znajdziemy na oficjalnej stronie miasta www.pecpodsnezkou.cz. Nocleg w prywatnym pokoju kosztuje to około 300 koron (50 zł), zaś ceny pensjonatów są mniej więcej dwa razy wyższe. Jeżeli nie mamy własnego sprzętu, możemy się nie przejmować i jechać w ciemno. W miasteczku nie brakuje bowiem wypożyczalni. Za komplet carvingów, kijków i butów zapłacimy za dobę około 300 koron. Niestety, nieco droższy jest skipass i tak karnet dwudniowy kosztuje 1140 koron, a trzydniowy – 1670. Za tę cenę możemy jednak szusować na kilku stokach, głównie czerwonych i niebieskich. Z samego miasteczka wyciąg zawiezie nas na Javor, z którego możemy następnie leśną przecinką dotrzeć na kolejny, nieco łatwiejszy, dobry do nauki stok. Kiedy już z niego zjedziemy, kolejny wyciąg zabierze nas na Záhradky, najciekawszą chyba trasę. Ambitniejsi narciarze mogą też wjechać kanapą na Hnědý vrch, skąd w dół wiodą dwie trasy: czarna i czerwona. Wbrew pozorom ta druga też wcale nie jest taka prosta.
Wyciągi czynne są do 16.00, a przez ten czas można nieźle zgłodnieć. Na szczęście na stokach nie brakuje knajpek, gdzie można coś zjeść i wypić. Drink baru u stóp Javoru nie polecamy, bo oszukują, ale na przykład pizzerię na Záhradkach – jak najbardziej!
W kurorcie nie będziemy też mieć najmniejszego problemu, co zrobić z wolnym czasem, kiedy już zakończymy zjazdy. Wyborną kolację możemy spożyć na przykład w Hospodě na Peci lub w hotelu Hvězda. Jeśli wciąż nam mało aktywności fizycznej, a nie mamy już ochoty na wieczorne zjazdy, możemy skorzystać z basenu w podziemiach hotelu Horizont (niestety, nie jest to pełnowymiarowa pływalnia) lub z toru bobslejowego w parku Relax.

Bieganie na nartach
Jeżeli zechcemy przeznaczyć cały dzień na odpoczynek od zjazdów, a przy tym złapie nas tęsknota za ojczyzną, możemy się wybrać kolejką linową na graniczną Śnieżkę. Jazda w obie strony kosztuje 330 koron, ale przechadzka karkonoską granią i piękne widoki zarówno na czeską, jak i na polską stronę, są chyba tego warte? Nie są? W takim razie już za sto kilkadziesiąt koron możemy pożyczyć biegówki i spróbować swoich sił w sporcie, który u naszych braci z południa jest bardzo modny. Biegać na nartach możemy po zwykłych, pieszych trasach (na przykład szlakiem niebieskim), których u stóp Śnieżki nie brakuje. Jesteśmy początkujący? Pamiętajmy w takim razie, że kiedy droga się zrobi bardziej stroma, możemy po prostu zdjąć deski i kawałek się przejść. Pamiętajmy bowiem, że hamowanie na biegówkach nie jest tak proste, jak na nartach zjazdowych! Jeżeli po kilku wywrotkach poczujemy się zmęczeni, możemy na chwilkę przystanąć, żeby nacieszyć wzrok widokiem masywu Śnieżki i karkonoskiej grani. Albo też wejść gdzieś pod dach, co nie powinno być specjalnie trudne, jako że przy niebieskim szlaku nie brakuje schronisk i pensjonatów, w których można się zatrzymać, odpocząć i coś zjeść. No i oczywiście wypić, na przykład znakomite, półciemne, aksamitne piwo Velvet.

http://www.poznan.aglomeracja.pl/index.php?option=com_content&task =view&id=1896
  
Re: <Berger> Wyprawy, książki i imprezy
PostWysłano: Środa, 20 Października 2010, 14:51 Odpowiedz bez cytowania Odpowiedz z cytatem
Berger
Sentinel
 
Użytkownik #223
Posty: 5725


[ Osobista Galeria ]




Praskie impresje Ani i Szamana:

"Wyprawa do stolicy nad Wełtawą była dla mnie dużym zaskoczeniem. Moja Ania, świadoma walorów stolicy Czech- namawiała mnie na nią już od dłuższego czasu. Ja pozostawałem bardzo sceptyczny. Niestety od wielu lat w kręgu moich zainteresowań leżał tzw. Zachód, jako symbol rozwoju cywilizacyjnego i wielu możliwości, których nam, narodom „bloku wschodniego” w wyniku decyzji podejmowanych przed kilkudziesięciu laty, odebrano. Dla mnie przekroczenie granicy na Zachód było (i chyba nadal jest) jak wejście do sklepu „PEWEX” w latach 80.- było to coś magicznego, wręcz podniecającego. Te kolory, światło, nowe możliwości. To wszystko tworzyło swojego rodzaju magię.
Ponadto bałem się, że przy braku umiejętności posługiwania się językiem czeskim, będzie nam bardzo trudno uzyskać podstawowe informacje niezbędne choćby do znalezienia tej czy innej ulicy.
Teraz po pięciu latach od tej wizyty zdecydowanie mogę polecić Pragę. Jest to miasto wyjątkowo urocze, mam wrażenie, że całkiem inne od Warszawy. I to nie jest odosobniona opinia. Wydaje się, że Praga jest jednym z najciekawszych miast byłego „bloku wschodniego”.
Dużym plusem jest także to, że można ją zwiedzić za naprawdę niewielkie pieniądze wobec kwot, które trzeba byłoby przeznaczyć na choćby Paryż czy Madryt. Dla przykładu dodam, że udało nam się kupić bilety kolejowe z Warszawy do Pragi za 170zł w dwie strony dla jednej osoby. To naprawdę niedrogo.
Praskie atrakcje:
Wzgórze Petřin i Praska Wieża Eiffla (Petřínská rozhledna) - wzgórze to znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Hradczan. Za sprawą parków jest tam dużo zieleni. W 1891 r. wybudowano tam kopię paryskiej Wieży Eiffla. Obecnie stanowi ona funkcję widokową. By z samego szczytu podziwiać panoramę miasta, trzeba przejść 299 schodów. Na wzgórze Petřin można wjechać kolejką linową (od strony Wełtawy), jednakże my proponujemy wejść tam od strony Hradczan o własnych siłach. Widoki są niesamowite tak samo jak roślinność. Naprawdę warto troszkę się zmęczyć.
Hradczany (Hradčany)- ten obszar należy do najstarszych w Pradze. W skład wchodzi zamek królewski, słynna Złota Uliczka, ogrody królewskie, bazylika św. Jerzego i budowana przez 600 lat niezwykła Katedra św. Wita. Jako ciekawostkę dodam, że kiedyś Hradczany były odrębnym miastem. Jeśli dobrze pamiętam to wstęp kosztuje 250 koron, ale cena zależy od tego, jaki karnet wykupiliśmy (czyli co chcemy zwiedzić).
Katedra św. Wita (Chrám sv. Víta)- a tak naprawdę to Katedra św. Wita, Wacława i Wojciecha. Monumentalna, niesamowita, zapierająca dech w piersiach z niesamowitymi witrażami i przepięknym widokiem na miasto z głównej wieży. Oprócz witraży warto zwrócić uwagę na tzw. rzygacze- zawsze robią na mnie ogromne wrażenie. Wręcz przerażają mnie.
Złota uliczka (Zlatá ulička)- niesamowicie malowniczy i troszkę bajkowy zakątek Hradczan. Kiedyś była to ulica, na której mieszkali złotnicy pracujący na zlecenie władców Czech. Swego czasu w jednym z domków mieszkał sam Franz Kafka-dziś jest tam muzeum. Patrząc na Złotą Uliczkę miałem wrażenie, że przekroczyłem magiczną bramę i znajduję się w jakiejś baśniowej krainie zamieszkiwanej przez elfy czy np. hobbitów. Domki sprawiają wrażenie jakby były mniejsze niż zwykłe, kolorowo pomalowane z małymi oknami. Można byłoby tam chyba nakręcić jakąś scenę do serii „Władcy Pierścienia”. Niestety mimo że Złota Uliczka wchodzi w skład całego kompleksu Hradczan, wejście na nią jest dodatkowo płatne."

Więcej tu:
http://www.odkrywacswiat.pl/index.php?option=com_content&view=arti cle&id=50&Itemid=58
  
Wyprawy, książki i imprezy
Forum dyskusyjne -> Inne -> Bohemia

Strona 1 z 1  
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  
cocker spaniel angielski cenasidwiedzminbpffinanse||drukarnia wielkoformatowa tło foto najtańsze na polskim rynku
Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów w całości lub części jest niedozwolone. Wszelkie informacje zawarte w tym miejscu są chronione prawem autorskim.



Forum dyskusyjne Heh.pl © 2002-2010